Polityka w cieniu krzyża. Senyszyn: Dla katoprawicy jest nie do pojęcia, że mniejszość ma jakiekolwiek prawa

Mirosław Miniszewski
Krzyż daje ludziom wiarę w to, że nie są sami, że ich życie ma jakiś sens. Można się z katolikami spierać o wiele spraw, ale akurat przesłanie płynące z Krzyża ma charakter na tyle uniwersalny, że nawet niewierzącemu lub wierzącemu inaczej warto się w nie uważnie wsłuchać.
Krzyż daje ludziom wiarę w to, że nie są sami, że ich życie ma jakiś sens. Można się z katolikami spierać o wiele spraw, ale akurat przesłanie płynące z Krzyża ma charakter na tyle uniwersalny, że nawet niewierzącemu lub wierzącemu inaczej warto się w nie uważnie wsłuchać. Fot. sxc.hu
Można się z katolikami spierać o wiele spraw, ale akurat przesłanie płynące z Krzyża ma charakter na tyle uniwersalny, że nawet niewierzącemu lub wierzącemu inaczej warto się w nie uważnie wsłuchać.

Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał orzeczenie w sprawie z powództwa Soile Lautsi Albertin, Włoszki pochodzenia fińskiego, które stanowi, że wieszanie krzyży w szkolnych klasach to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz wolności religijnej uczniów. Dodatkowo trybunał zasądził dla powódki odszkodowanie za straty moralne w wysokości 5 tys. euro. Sądowa batalia rozpoczęta przez panią Albertin trwała od roku 2002. Bez rezultatu kobieta interweniowała u władz szkoły, przegrywała też sprawy we włoskich sądach. Skuteczne okazało się natomiast złożenie skargi do europejskiej instancji międzynarodowej. Sprawa ta wywołała także w naszym kraju gorącą dyskusję. Znana ze swej niechęci do chrześcijaństwa lewicowa polityk Joanna Senyszyn napisała tak: "Dla katoprawicy jest nie do pojęcia, że mniejszość, w tym ateistyczna, ma jakiekolwiek prawa.

Także do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Najbardziej nie mieści się w prawicowych głowach, że krzyż wiszący w publicznym miejscu takie prawa narusza. Wszak cała Polska jest ukrzyżowana".

Pozorowany gwałt na logice

W konfliktach politycznych, które dotyczą spraw chrześcijańskiej wiary i moralności, aby zrozumieć, o co w ogóle chodzi i jakie mieć poglądy, zwykle trzeba kierować się zmysłem dialektycznym. Czy to chodzi o aborcję, eutanazję, czy też finansowanie struktur kościelnych z publicznych środków. Są to sprawy skomplikowane pod względem etycznym i politycznym i, jak pokazuje praktyka, nie da się w łatwy sposób wypracować wspólnego stanowiska. Wszelako w tym przypadku sprawa jest prosta, nie ma żadnych wątpliwości i alternatyw: doczekaliśmy się bardzo niebezpiecznego precedensu, który gwałcąc nie tylko tradycję naszego kontynentu, ale przede wszystkim logikę i zdrowy rozsądek, narzuca z mocy prawa rozwiązanie niegodziwe i podłe.

Nie ma racji posłanka Senyszyn, że jest to cios w prawicę. Kłamstwem - powtarzanym już tak długo, że zaczęto je uważać za prawdę - jest to, że tradycję i wiarę utożsamia się dzisiaj z polityką stronnictw prawicowych i konserwatywnych.

To prawda, że prawica z natury swych programowych założeń ma predylekcję do podkreślania wartości wiary w życiu politycznym i osobistym. Jednak z tego, że prawica lgnie do chrześcijaństwa, nie wynika żadną miarą fakt, że bycie chrześcijaninem implikuje prawicowe poglądy. Chrześcijaństwo jest czymś niezależnym od polityki i istniało w naszej kulturze na długo przed tym, zanim na arenie dziejów pojawił się nowoczesny podział na prawicę i lewicę.

Ponadto prawo do wyznawania swej wiary nie ma absolutnie żadnego związku z zakazywaniem jej publicznego manifestowania. Religia jest ze swej natury publiczna. Przypomnijmy sobie tylko te sprawy sprzed kilku miesięcy, kiedy to okazało się, że pracownica pewnych linii lotniczych otrzymała dyscyplinarny zakaz od pracodawcy noszenia w czasie pracy krzyżyka na szyi albo, wychodząc już poza konfesję chrześcijańską, zakaz noszenia tradycyjnych nakryć głowy przez muzułmańskie dziewczynki we francuskich szkołach.

Walka z religią w życiu publicznym ma, i trzeba powiedzieć to wyraźnie, związek z odpryskiem komunistyczno-lewicowej paranoi programowej walki z Kościołem. Europa, która jest do cna skażona socjalizmem, w tych wszystkich przypadkach próbuje pod płaszczykiem przestrzegania tzw. praw podstawowych zakazać publicznego manifestowania jakiejkolwiek wiary w ogóle, bowiem, i zakrawa to na kpinę z zasad logiki, musi chronić prawo ludzi do swobodnego wyznawania wiary i poglądów. Socjaliści i ludzie lewicy mylą jednak dwie sprawy, czym pozorują ignorancję w dziedzinie logiki.

Po pierwsze, czym innym są postulaty: do wolności religijnej i godziwego podziału środków publicznych przeznaczanych na Kościół; prawa do życia zgodnie z wybranym systemem moralnym, granicy obowiązywania chrześcijańskiej moralności w zakresie aborcji, antykoncepcji i eutanazji; prawa do słusznej krytyki feudalnych naleciałości, którymi przesiąknięte są niektóre środowiska kościelne, próbujące panoszyć się tam, gdzie nikt i o to nie prosi; domagania się sprawiedliwego osądu księży wykorzystujących seksualnie swych wychowanków itp.

Po drugie, czym innym jest prawo dla chrześcijan (i nie tylko) do swobodnego wyznawania swej religii, prawo Kościoła w całości do czynnego uczestnictwa w życiu publicznym, prawo do nieskrępowanego akcentowania swej obecności w kulturze, prawo do przypominania faktu, że Europa jest od IV wieku ściśle związana z chrześcijaństwem, wreszcie prawa do eksponowania symboli religijnych nie tylko w życiu prywatnym i na terenie świątyń, ale także publicznie.
Ten ewidentny błąd logiczny skrywa jednak prawdziwe intencje. Bo wygląda na to, że błędu jako takiego tutaj nikt popełniać nie chce. Widok praktykującego katolika czy muzułmanina jest dla eurosocjalisty czymś obrzydliwym do tego stopnia, że chce go usunąć z pola swego widzenia w ogóle. Wyrzuca się go jakoby w sferę prywatną, ale w sytuacji, kiedy podział na prywatne i publiczne staje pod znakiem zapytania i sama sfera prywatna staje się przedmiotem kontroli państwa i jego technokratycznej przemocy, sprawa ta nabiera innego znaczenia.

Tutaj chodzi o likwidację religii w ogóle. Stoi ona bowiem na przeszkodzie ku utworzeniu nowego ładu, gdzie religią będą wyłącznie konsumpcja i technika, a nowym bóstwem będzie suwerenna władza demokratów przemienionych na nową modłę. Za progiem dziejów czeka "nowy człowiek", genetycznie udoskonalony, będący w połowie maszyną, ze zmodyfikowanym ciałem i mózgiem poddanym nieustającej kontroli dzięki urządzeniom odczytującym myśli. Religia się temu stanowczo przeciwstawia: jest zatem przeszkodą, którą trzeba usunąć.

Pogrobowcy jakobinów

Próba usunięcia krzyży ze szkolnych klas za pomocą wyroku międzynarodowego trybunału jest w istocie aktem przemocy, skierowanym nie tylko w ludzi, dla których ten symbol ma głębokie znaczenie, ale także w religię w ogóle. Walka z religią ma w Europie bardzo podłe korzenie. Jest to spuścizna po terrorze związanym z Rewolucją Francuską, jakobinizmem, a potem komunistycznym i leninowsko-stalinowskim programem budowania nowoczesnego społeczeństwa, wolnego od zabobonu i ciemnoty religijnej.

Sposób, w jaki od 200 lat próbuje się wyrugować chrześcijaństwo z Europy, już dawno w swych skutkach przekroczył swym okrucieństwem i ilością zbrodni te, o które tradycyjnie oskarża się Kościół w związku z działalnością chociażby Inkwizycji. Ludzie Kościoła nie byli bez winy, ale sam Jan Paweł II powiedział to całemu światu, przyjmując moralną odpowiedzialność za zło, które przez wieki wyrządzili źli ludzie, wierząc, że czynią owo zło w imię dobra. Być może wyłaniające się z ludzi zło jest niezależne od tego, w co wierzą. Czy gdyby nie było chrześcijaństwa, świat byłby lepszy? Jest to wątpliwe.

Natomiast nigdy ze strony socjalistów, komunistów i lewicy nie padły podobne słowa - oni ten proces desakralizacji świata uważają po prostu za niedokończony. Nadal niektórzy z nich utrzymują, że koszty, które poniosła Europa w drodze ku nowoczesności, były w pewien sposób konieczne. Ośmiogodzinny dzień pracy, likwidacja analfabetyzmu, prawo do bezpłatnej edukacji i opieki zdrowotnej, urlopy i wszystkie socjalne wynalazki są, i trzeba to powiedzieć wyraźnie, okupione programowym wymordowaniem milionów ludzi. Taki jest prawdziwy koszt nowoczesności. Innym jej mrocznym źródłem jest nowożytny kolonializm, ale to zupełnie inna sprawa.

Proces unowocześniania świata trwa nadal i w umysłach europejskich socjotechnokratów uroiło się, że postęp będzie niemożliwy, jeśli pozwolimy ludziom na publiczne manifestowanie swej konfesji. Wyrok stanowiący, że w szkolnej klasie nie może wisieć symbol Krzyża Pańskiego, jest manifestacją agresywnej polityki będącej spadkiem po jakobinizmie.

Nie łudźmy się, już niedługo ten proces zacznie się i w naszym kraju. Krzyże wiszą wszędzie. Oczywiście można się zapytać, czy w niektórych miejscach jest to naprawdę konieczne i stosowne, ale jeśli komuś przeszkadza to do tego stopnia, że zakłada sprawę przed wszystkimi możliwymi instancjami sądowymi w kraju i na kontynencie, to jest to raczej przesłanka do wizyty u psychiatry albo właśnie świadectwo przynależności do nowego jakobinizmu.

Symbol krzyża ma wymiar uniwersalny, tak samo jak chrześcijaństwo jest uniwersalne. Jest to symbol ludzkiej kondycji, cierpienia i nadziei na wybawienie. Walka z krzyżem jest w pewnym sensie walką z człowiekiem, ze "starym człowiekiem", stojącym na przeszkodzie ku nowemu ładowi. Nowy człowiek ma być wybawiony już tutaj, w czasie ziemskiego życia.

Nowa religia

Pozostaje jeszcze aspekt polityczny. My, żyjący współcześnie, uważamy, że życie polityczne jest ze swej natury świeckie, że religia nie powinna się mieszać do polityki. W rzeczy samej jest to pomysł w historii naszej cywilizacji całkiem nowy, ma jakieś 200 lat. Można powiedzieć, że narodził się wraz z koncepcją umowy społecznej (Hobbes, Locke, Mill) i - nigdy dostatecznie uzasadnioną - wiarą w postęp. Przedtem polityka była integralnie związana z religią. Wszelka władza była umocowana z woli niebios. Nawet komunizm i hitleryzm były w swej najgłębszej istocie i niejawnie zjawiskami religijnymi.

Współczesna władza, jakim jest demokratycznie wybrane zbiorowe ciało suwerena, też jest uwarunkowana religijnie. Studium tego zjawiska przedstawił dosyć klarownie Giorgio Agamben, włoski, lewicowy (!) filozof, który pokazuje, jak prawem do wprowadzenia stanu wyjątkowego przez współczesną władzę można ugruntować w sferze istotowo religijnej. Można się spierać z tymi poglądami, ale uważna obserwacja świata tzw. świeckiej polityki jest wprost przepełniona treściami, które trudno ugruntować li tylko w obrębie samego rozumu.

Próba systemowego usunięcia krzyży z przestrzeni publicznej ma w istocie charakter wojny religijnej: współczesna religia suwerennej, "świeckiej" władzy przeciw chrześcijaństwu i także, co jest już faktem niepozostawiającym wątpliwości, przeciwko islamowi. Jeśli niektórzy ludzie niewierzący cieszą się dzisiaj z tego, że "ktoś wreszcie zrobi porządek z tymi klechami", to niech uświadomią sobie, że nowa religia bezwzględnej i technokratycznej współczesnej władzy jest niepewna oraz niebezpieczna. Kwestią czasu jest tylko to, kiedy inne sfery naszego życia zostaną poddane urzędowej kontroli suwerena.

Sam nie jestem chrześcijaninem, nie jestem specjalnie człowiekiem wierzącym ani religijnym, ale dopóki mogę zobaczyć wiszące publicznie krzyże, dopóty mam poczucie względnego bezpieczeństwa, że trwa tradycja, która dla milionów nadal jest nadzieją na lepsze życie, na płynący z wiary sprzeciw wobec praktyk nowoczesnego i bezwzględnie eksploatującego zasoby ludzkie i naturalne systemu.

Krzyż daje ludziom wiarę w to, że nie są sami, że ich życie ma jakiś sens. Można się z katolikami spierać o wiele spraw, ale akurat przesłanie płynące z Krzyża ma charakter na tyle uniwersalny, że nawet niewierzącemu lub wierzącemu inaczej warto się w nie uważnie wsłuchać.

Wideo

Komentarze 84

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jerzuk
CYTAT(~OBSERWATOR~ @ 15.11.2009, 07:53:47)
A MIEJSCE DLA FANATYCZNYCH ATEISTÓW JEST OBOK NAJWIĘKSZYCH MORDERCÓW WSZECHCZASÓW : STALINA, HITLERA I POLPOTA... , CZYLI NA ŚMIETNIKU HISTORII I SPOŁECZNOŚCI WSZELKIEJ.

To nie jest najlepsze miejsce dla ateisty,gdyż wszystkie wolne obok zajęli papieże,biskupi i cała reszta mafii i jej popleczników.
j
jerzuk
CYTAT(Kosmitka @ 16.11.2009, 23:37:40)
Panie 'FERNANDO', czy więcej ludzi zginęło od noża, czy na krzyżu, nie wiem. Ale, dla mnie, nie to jest istotne. Krzyż, w tamtej epoce, został skonstruowany w jednym konkretnym celu – uśmiercenia człowieka w męczarniach. Nie wiem, czy był kiedykolwiek wykorzystywany do czegokolwiek innego.
Kiedy powstawał nóż, to celem było ułatwienie rozprawiania zabitych zwierząt. A że niektórzy ludzie wykorzystali go do zamordowania człowieka, to jest smutne, ale prawdziwe. Narzędzie było wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem. Obecnie też nóż nie jest produkowany jako narzędzie do zabicia człowieka.

Pan ma prawo myśleć, co się Panu podoba. Czy mój pogląd jest dla Pana logiczny czy inny, to szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Ja mam swoją filozofię życia, a Pan swoją. Różnica między nami polega jednak na tym, że Pan nie akceptuje ludzi o innych poglądach. Pan stara się przekonać „na siłę” do swojego poglądu. Ja natomiast akceptuję Pana takim jaki Pan jest. Wyznaje Pan religię, która wybrała sobie za symbol krzyż z konającym na nim człowiekiem. Pana sprawa. Chce Pan wieszać ten krzyż jako symbol Pana religii w miejscach publicznych? Wieszaj Pan. Ale nie wymagaj Pan mojego zachwytu z tego powodu, bo nie będzie.

Przepraszam,że wcisnę się do dyskusji ale wg. mnie różnica między nożem a krzyżem jest taka,że przeznaczeniem tego pierwszego jest przede wszystkim pomoc w przyrządzaniu posiłku i tak generalnie jest wykorzystywany równie często wykorzstywany do innych celów jak kij,patelnia,młotek,wałek,sznurek itp.Przeznaczeniem tego drugiego jest zastraszanie,wymuszanie,oszustwo,podporządkowanie człowieka łatwowiernego i naiwnego.INNYCH możliwości nie zauważyłem.A w imię tolerancji i miłości,czy moje garnki i patelnie(jestem wyznawcą dobrego,sytego jedzenia)mogę zawiesić w Sejmie,szkole lub Urzędzie?
j
jerzuk
Ogólnie przeciw żadnym krzyżom nie jestem,ale ten ubrany w niemal dwa tysiące lat nietoleracji,kilkadziesiąt milionów stosów dla ludzi inaczej myślących,w którego imieniu hamowano przez wiele stuleci do dnia dzisiejszego rozwój nauki i sztuki,pod osłoną i w imię którego popełniano ostatnio ujawnione zbrodnie pedofilii,niewolnictwa,handlu ludźmi,zabójstw itp w Irlandii,Australii,USA,Austrii,krajach Afryki...budzi we mnie sprzeciw i oburzenie w połączeniu z obrzydzeniem.Eskalacja indoktrynacji w ostatnich latach polskiego społeczeństwa przez wzmocnienie siły propagandy rozbudza tak bliskie ideom antydemokratycznym rasizm,nietolerancję,faszyzm i bliższa jest obrazowi czasów stalinowskich niż idei miłości.Idea krzyża kojarzącego się przede wszystkim z cierpieniem,śmiercią i strachem służy przede wszystkim do zastraszenia i podporządkowania w celach określonych korzyści tylko dla ich propagatorów.
Nie jestem i nigdy nie byłem komuchem ani wrogiem krzyża ale już dawno zadałem sobie trzy pytania:1)gdzie byłaby ludzkość i jakie byłyby jej osiągnięcia gdyby nie istniało coś takiego jak religie,2)Jakim prawem przestępcy mogą pouczać i umoralniać innych dla siebie mając w zapasie własny osobny światopogląd?3)Co może mnie zmusić aby będąc ich współwyznawcą stać się ich współnikiem?Z wszelkich krzyżyków wybieram znak dodawania.A ci, którzy godzą się propagować własne uczucia w schańbionym symbolu niech ocenią czy ich wiara jest tylko tyle warta.
i
K
Kosmitka
CYTAT(FERNANDO @ 16.11.2009, 23:51:56)
Myli się Pani:
1. Akceptuję ludzi o innych poglądach, tym bardziej im bardziej są w stanie wyjawić powody swoich poglądów.
2. Jestem ateistą.
3. Krzyż jest dla mnie jednym z najważniejszych symboli kultury i historii mojego kraju, dlatego go szanuję, nie z powodów religijnych.

To bardzo się cieszę, że akceptujemy się wzajemnie.
Ja ateistką nie jestem.
Ale krzyż jest dla mnie tym, o czym już napisałam wcześniej.
Pozdrawiam.
F
FERNANDO
CYTAT(Kosmitka @ 16.11.2009, 23:37:40)
Różnica między nami polega jednak na tym, że Pan nie akceptuje ludzi o innych poglądach. Pan stara się przekonać „na siłę” do swojego poglądu. Ja natomiast akceptuję Pana takim jaki Pan jest. Wyznaje Pan religię, która wybrała sobie za symbol krzyż z konającym na nim człowiekiem. Pana sprawa. Chce Pan wieszać ten krzyż jako symbol Pana religii w miejscach publicznych? Wieszaj Pan. Ale nie wymagaj Pan mojego zachwytu z tego powodu, bo nie będzie.


Myli się Pani:
1. Akceptuję ludzi o innych poglądach, tym bardziej im bardziej są w stanie wyjawić powody swoich poglądów.
2. Jestem ateistą.
3. Krzyż jest dla mnie jednym z najważniejszych symboli kultury i historii mojego kraju, dlatego go szanuję, nie z powodów religijnych.
K
Kosmitka
Panie 'FERNANDO', czy więcej ludzi zginęło od noża, czy na krzyżu, nie wiem. Ale, dla mnie, nie to jest istotne. Krzyż, w tamtej epoce, został skonstruowany w jednym konkretnym celu – uśmiercenia człowieka w męczarniach. Nie wiem, czy był kiedykolwiek wykorzystywany do czegokolwiek innego.
Kiedy powstawał nóż, to celem było ułatwienie rozprawiania zabitych zwierząt. A że niektórzy ludzie wykorzystali go do zamordowania człowieka, to jest smutne, ale prawdziwe. Narzędzie było wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem. Obecnie też nóż nie jest produkowany jako narzędzie do zabicia człowieka.

Pan ma prawo myśleć, co się Panu podoba. Czy mój pogląd jest dla Pana logiczny czy inny, to szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Ja mam swoją filozofię życia, a Pan swoją. Różnica między nami polega jednak na tym, że Pan nie akceptuje ludzi o innych poglądach. Pan stara się przekonać „na siłę” do swojego poglądu. Ja natomiast akceptuję Pana takim jaki Pan jest. Wyznaje Pan religię, która wybrała sobie za symbol krzyż z konającym na nim człowiekiem. Pana sprawa. Chce Pan wieszać ten krzyż jako symbol Pana religii w miejscach publicznych? Wieszaj Pan. Ale nie wymagaj Pan mojego zachwytu z tego powodu, bo nie będzie.
F
FERNANDO
CYTAT(Kosmitka @ 16.11.2009, 20:37:11)
Dla mnie krzyż jest narzędziem mordu człowieka, i to mordu w męczarniach. Nie eksponuję narzędzi służących do świadomego i celowego uśmiercania człowieka i nie chcę na to patrzeć, szczególnie, gdy na krzyżu jest umieszczona figurka konającego człowieka.
W miejscach, gdzie krzyż jest zawieszony, staram się stanąć lub usiąść tyłem do niego. Nie chcę na to patrzeć. Tak samo jak nie chcę patrzeć na szafot, gilotynę, szubienicę, krzesło elektryczne, czy inne narzędzie tortur lub śmierci.
Wystarczająco jasno i merytorycznie?


Skoro widzi Pani w krzyżu, nie symbol religii, a dwa kawałki drewna, na których wieszano ludzi, to ma Pani do tego prawo. Jednak o wiele więcej ludzi zginęło od noża, prawda? Czy równie dużą wrażliwość w tym temacie Pani przejawia? Widząc krzyż widzi Pani narzędzie zbrodni, nie symbol religijny, ale widząc nóż, nie widzi Pani narzędzia zbrodni, prawda? Mimo, że jak sądzę używa PAni noża czasami. Skąd zatem u Pani taka wrażliwość na krzyż? Skoro więcej ludzi zgineło od noża niż od krzyża?

Myślę że Pani niecheć jest ideologiczna, antyklerykalna, bo niestety dla Pani, nie ma ona żadnego argumentu logicznego aby w krzyżu widzieć narzędzie zbrodni i odwracać się od niego, a od noża już nie.

Po prostu patrzy Pani na krzyż przez pryzmat własnych, antyklerykalnych poglądów, stąd taka reakcja.
K
Kosmitka
CYTAT(FERNANDO @ 16.11.2009, 18:46:25)
Najlepiej gdyby Pani napisała czy jest Pani za wieszanem lub nie, krzyży w miejscach publicznych i dlaczego, bo to jest temat główny tego wątku.

Dziękuję, że Pan mi wyjaśnił, czego dotyczy ten wątek. Po przeczytaniu artykułu, nie mogłam się zorientować, czy tematem jest orzeczenie Trybunału, czy to czy Trybunał ma prawo się wypowiadać w tej sprawie, czy wypowiedź Posłanki Senyszyn, czy chrześcijaństwo w Europie, czy „walka” z katolicyzmem w Polsce, czy sam krzyż, czy właśnie wieszanie krzyży w instytucjach publicznych. Dla mnie był to bigos, więc wybrałam sobie jeden ze składników, który mnie najbardziej zainteresował i tak powstał wpis numer 6 dotyczący prawa do przypominania, z czym nie była lub była związana Europa przed i po IV wieku.
Sprawa wieszania krzyży w miejscach publicznych – wypowiadałam się już na ten temat, ale mogę powtórzyć. Dla mnie nie ma żadnego znaczenia, czy one wiszą czy nie w innych miejscach niż miejsca kultu. Kiedyś zastanawiałam się, po co one tam są wieszane? Zapytanych kilka osób było najpierw bardzo zdziwionych moim pytaniem, a potem padała odpowiedź, że tak naprawdę, to nie wiedzą. Przestałam więc pytać i doszłam do wniosku, że chyba ci co wieszali te krzyże, sami się nad tym nie zastanawiali. To jeden aspekt tej sprawy.
Drugi aspekt, to czy wyraziłabym zgodę na powieszenie krzyża na terenie, który należy do mnie. Nie, nie wyraziłabym zgody. Dlaczego? Dla mnie krzyż jest narzędziem mordu człowieka, i to mordu w męczarniach. Nie eksponuję narzędzi służących do świadomego i celowego uśmiercania człowieka i nie chcę na to patrzeć, szczególnie, gdy na krzyżu jest umieszczona figurka konającego człowieka.
W miejscach, gdzie krzyż jest zawieszony, staram się stanąć lub usiąść tyłem do niego. Nie chcę na to patrzeć. Tak samo jak nie chcę patrzeć na szafot, gilotynę, szubienicę, krzesło elektryczne, czy inne narzędzie tortur lub śmierci.
Wystarczająco jasno i merytorycznie?
F
FERNANDO
CYTAT(Kosmitka @ 16.11.2009, 16:34:03)
Pan czeka na moje argumenty merytoryczne? Dotyczące czego? Chrześcijaństwa w Europie, w Polsce, symbolu krzyża, wieszania go na ścianie, dekalogu, rzekomej mojej wypowiedzi "krzyże won ze scian", czy jeszcze czegoś innego?
A wpis numer 6 określa nad czym zaczęłam się zastanawiać po przeczytaniu artykułu.


proszę Pani, ta "dyskusja" zaczyna być zabawna. Niech Pani napisze cokolwiek merytorycznego, na dowolny z watków pobocznych lub problem główny tego artykułu. Najlepiej gdyby Pani napisała czy jest Pani za wieszanem lub nie, krzyży w miejscach publicznych i dlaczego, bo to jest temat główny tego wątku.

Z Pani pytania wnioskuję, że ma Pani wiele merytorycznych treści do przekazania, bedę zatem czekał.
K
Kosmitka
CYTAT(FERNANDO @ 16.11.2009, 15:49:43)
Byłoby lepiej gdyby Pani, zamiast wypowiadać na się na temat sposobu prowadzenia dyskusji odpowedziała merytorycznie na moje argumenty,(...)
Ale to jest mało ważne, czekam na Pani argumenty merytoryczne, ja Pani odpoweidziałem, Pani mi jeszcze nie!

Pan czeka na moje argumenty merytoryczne? Dotyczące czego? Chrześcijaństwa w Europie, w Polsce, symbolu krzyża, wieszania go na ścianie, dekalogu, rzekomej mojej wypowiedzi "krzyże won ze scian", czy jeszcze czegoś innego?
A wpis numer 6 określa nad czym zaczęłam się zastanawiać po przeczytaniu artykułu.
F
FERNANDO
CYTAT(Kosmitka @ 16.11.2009, 14:39:48)
Proszę przeczytać wszystkie moje wpisy. Powinno to Panu przypomnieć nad czym się zastanawiam. Jeżeli Pan, wypowiadając się, umieszcza cytat z mojego wpisu, to ja traktuję to, jako ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi. Jeżeli w Pana wpisie nie ma konkretnych odpowiedzi, a jest wywód dotyczący potężnego tematu ‘chrześcijaństwo’, to dla mnie jest to rozmydlanie, bo jest to tylko z pozoru mówienie na temat, nie dotykając konkretnego zagadnienia.

Na forum wypowiada się wiele osób. Tylko z pozoru pogląd tych ludzi jest jednakowy, zarówno tych za, jak i przeciw. Pan natomiast dyskutuje z nami z automatu, w jednakowy sposób. Chce Pan prowadzić ze mną dyskusję? Proszę bardzo, ale ma ona dotyczyć moich wypowiedzi, a nie wypowiedzi innych osób.


Szanowna Pani,

tak zacytowałem w tym wątku dwie Pani wypowiedzi:

"A czym cech***e się system, którego symbolem jest krzyż? Jawnie i niejawnie?"

"Panie 'FERNANDO', jak pokazuje historia Europy papier przyjmie każdą deklarację. Gorzej z jej wykonaniem."

i na obydwie odpoweidziałem Pani. A to że dodatkowo dodałem swój komentarz, no cóż chyba wolno?

Odpowiedziałem Pani rzeczowo, a że wypowiedź dotyczy krzyża, który jest symbolem chrześcijaństwa to trudno nie wtrącić rzeczy ogólnych, które z resztą dotyczą tematyki wątku. Nie wiem zatem o co Pani chodzi.

Byłoby lepiej gdyby Pani, zamiast wypowiadać na się na temat sposobu prowadzenia dyskusji odpowedziała merytorycznie na moje argumenty, owszem ma Pani parwo pisać o spososbie dyskusji, ale tak nie da się jej prowadzić, gdy jeden interlokutor (ja) przyatzcza argumenty, a drugi (Pani) zamiast na nie odpowiedzieć, ma pretensje o ich nadmiar. Przyzna Pani, że to dość ciekawy sposób dyskusji.

Dodatkowo wtrącę, że dyskusję prowadzą wszyscy forumowicze, każdy pisząc post, ma prawo wtrącać i podnosić problemy, zarówno te, o których pisał piewrwszy, jak i piąty foruimowicz, i to nie tylko w relacji jeden do jednego, to cecha dyksusji (wielu rozmówców).

Ale to jest mało ważne, czekam na Pani argumenty merytoryczne, ja Pani odpoweidziałem, Pani mi jeszcze nie!
K
Kosmitka
CYTAT(FERNANDO @ 16.11.2009, 12:56:01)
Nie rozumiem, w jaki sposób rozmydlam temat?

Proszę przeczytać wszystkie moje wpisy. Powinno to Panu przypomnieć nad czym się zastanawiam. Jeżeli Pan, wypowiadając się, umieszcza cytat z mojego wpisu, to ja traktuję to, jako ustosunkowanie się do mojej wypowiedzi. Jeżeli w Pana wpisie nie ma konkretnych odpowiedzi, a jest wywód dotyczący potężnego tematu ‘chrześcijaństwo’, to dla mnie jest to rozmydlanie, bo jest to tylko z pozoru mówienie na temat, nie dotykając konkretnego zagadnienia.

Na forum wypowiada się wiele osób. Tylko z pozoru pogląd tych ludzi jest jednakowy, zarówno tych za, jak i przeciw. Pan natomiast dyskutuje z nami z automatu, w jednakowy sposób. Chce Pan prowadzić ze mną dyskusję? Proszę bardzo, ale ma ona dotyczyć moich wypowiedzi, a nie wypowiedzi innych osób.
F
FERNANDO
CYTAT(marekAntoni @ 15.11.2009, 21:54:27)
Tak. Mądrze piszesz, tylko nie wiesz, że krzyż był także przy zawieraniu postanowień Targowicy, a potem nawet była odprawiona msza dziękczynna za ten "piękny wyczyn Polaków" - powiedzmy uczciwie, zdradę kraju!!! Krzyż był także użyty do pobłogosławienia wojsk hitlerowskich idących na wojnę. Wszystko w "imię Boga".


Tak było, to że krzyż był używany do niecnych celów nie przekreśla jego symboliki i pozytywnego znaczenia. Ponieważ w końcu nie wygrała Targowica, ani Hitler, nie wygrała m .in. dlatego że ludzie byli wspierani przez właśnie krzyż.

A z tym błogosławieństwem to niewiadomo, wiesz kiedy to było? Podaj datę, nie powtarzaj po forach dyskusyjnych.

To jest na takiej zasadzie jak gra w bejsbol, gdy jakiś bandyta pobije kogoś kijem bejsbolowym, to czy gra - bejsbol cierpi na tym? Czy wszyscy powinnni przestać grać w bejsbol? No nie! Bo wiemy że to zwykły bandyta był.
c
cecil
CYTAT(autor @ 15.11.2009, 21:34:11)
o rozdziale godzin z danych przedmiotów w szkołach decyduje dyrekcja, anie ksiądz nauczjący religii.
poza tym, w szkołach, w tym wypaqdku gimnazjum, jest przydzielona ilość godzin tygodniowo na trzy lata. tak więc może być przydzielona np ilość 8 godzin, i dyrekcja dzieli tak, w pierwszej klasie cztery godziny, w drugiej trzy, w trzeciej jedna. co razem daje 8. ale to nie znaczy, że religia jest w szkole ważniejsza od geografii.

Trzeba się troszkę znać, żeby brać mądrze udział w dyskusji )) O rozdziale godzin prawda decyduje dyrektor, ale ma tzw ramówkę odgórną z MEN- u i wg niej to robi. Taka oto ramówka przyznaje na całe gimnazjum PRZY TAKIM OBCIĄŻENIU MATERIAŁEM I WYMAGANIAMI NA EGZAMINACH
na cały cykl 6 godzin RELIGII ale tylko 4 godziny geografii, 2 godz. dla wosu, 4 godziny dla biologii, dla chemii, fizyki. Czy to nie jest zastanawiające?
F
FERNANDO
CYTAT(Kosmitka @ 15.11.2009, 20:33:05)
Panie 'FERNANDO', jak pokazuje historia Europy papier przyjmie każdą deklarację. Gorzej z jej wykonaniem.


No i co? To wina Kościoła, krzyża czy papieża?

To samo dotyczy współczesnej Europy, na sztandarach wolność człowieka, ale muzułmanka we francji nie może nosić zakrycia głowy na uczelni. To jest wolność? Odpowiedz! Za chwilę zabronią nosić krztżyków na szyi, a czemu nie? Albo wprowadzą zakaz wpuszczania ksieży na uczelnię (przecież sutanna symbolizuje klerykalizm). Gdzie będzie koniec tego obłedu?

Już ja wolę żyć w katolickim kraju.

Staram się wyjaśnić, że zasady chrześcijańskie, wypływające z nich idee, są elementem prawodawstwa i obyczajowości w Europie. Odcinanie się od wartości chrześcijańskich miało dość smutne skutki (faszyzm, komunizm). Oddzielenie krzyża (chrześcianstwa) od jego wartości to eksperyment którego skutki są trudne do przewidzenia, czy wartości te przetrwają bez chrzescijaństwa? A u progu czeka już islam! Z nim nie będzie dyskusji, nie mozna go oswoić, ucywilizować.
Dodaj ogłoszenie