Podlaskie szkoły szykują się do wielkiego powrotu uczniów. Dyrektorzy chcą skupić się na integracji

Magda Ciasnowska
Magda Ciasnowska
Po miesiącach pracy zdalnej, uczniowie w końcu powrócą do szkół. Najważniejsza ma być integracja.

Do niedawna wielu uczniów, rodziców i nauczycieli sądziło, że powrót do nauki stacjonarnej w tym roku szkolnym będzie niemożliwy.

W związku ze słabnięciem trzeciej fali pandemii koronawirusa, rządzący zdecydowali jedna o luzowaniu obostrzeń dotyczących edukacji.

Od 4 maja, na zajęcia stacjonarne w całej Polsce powróciły dzieci z klas I-III. Wcześniej, w jedenastu regionach prowadzono nauczanie hybrydowe dla najmłodszych uczniów. A już w najbliższy poniedziałek, 17 maja, czas na kolejny wielki krok. Po kilku miesiącach nauki zdalnej, do szkół powrócą uczniowie starszych klas szkół podstawowych oraz szkół ponadpodstawowych.

Przez dwa tygodnie, do końca maja, będą uczyć się w trybie hybrydowym - połowa uczniów będzie uczyć się w domy, a druga połowa w szkole. Od 31 maja, do końca roku szkolnego, wszyscy mają przejść na tryb stacjonarny.

Z kolei 25 maja w całej Polsce rozpocznie się egzamin ósmoklasistów. Potrwa trzy dni, po który już od 31 maja także uczniowie kończący niedługo szkołę podstawową, rozpoczną naukę stacjonarną.

W szkołach trwają już przygotowania do wielkiego powrotu uczniów. Do poniedziałku każda z nich musi odpowiednio przygotować cały budynek a także opracować zasady, w ramach których będzie funkcjonować.

- Klasy są już wysprzątane, zdezynfekowane i gotowe. W każdej z nich ustawiliśmy pojemniki z płynem do dezynfekcji rąk. Dzieci po szkole będą chodzić w maseczkach. Zdjąć je będą mogły dopiero w swojej klasie. Natomiast rodzice do budynku wejść nie będą mogli w ogóle - mówi Halina Hapunik, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 47 w Białymstoku.

Do tej placówki od poniedziałku uczniowie będą wchodzić trzema różnymi wejściami. Pierwszym ci najmłodsi, z klas I-III, drugim klasy IV-VI, a trzecim VII-VIII.

Część dyrektorów wciąż zastanawia się, jak połączyć jednego dnia lekcje stacjonarne z lekcjami online.

- To jest największy problem. Niektórzy nauczyciele będą musieli prowadzić jedną lekcję stacjonarnie, a już następna będzie odbywała się zdalnie. Pracujemy więc teraz nad tym, jak to wszystko zorganizować tak, by wszyscy byli zadowoleni i nic nie przepadało - przyznaje Jerzy Nowik, dyrektor VII Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku.

Jednak mimo tych problemów organizacyjnych, zarówno dyrektorzy, jak i nauczyciele cieszą się, że przynajmniej na koniec roku szkolnego uda im się powrócić do normalności. Z powrotu do szkoły zadowoleni są też sami uczniowie. Przynajmniej niektórzy.

- Z niecierpliwością czekam na powrót do szkoły, bo myślę, że z lekcji odbywających się w klasach wynosi się znacznie więcej niż ze zdalnego nauczania. Nawet jeżeli lekcje online realizowane są, tak jak w naszej szkole, na wysokim poziomie - mówi Weronika, pierwszoklasistka z II LO w Białymstoku. - Jednak ważny jest bezpośredni kontakt z nauczycielem i oczywiście z innymi uczniami. Tym bardziej, że my, jako pierwszoklasiści, nie mieliśmy zbyt wiele czasu, by na początku roku szkolnego się dobrze poznać. I nie przeszkadza mi nawet to, że trzeba będzie wcześniej wstawać, by zdążyć dojechać na godz. 8 na lekcje - dodaje z uśmiechem.

Część uczniów, szczególnie tych starszych, obawia się jednak, że po powrocie czeka ich mnóstwo sprawdzianów i karkówek. Jednak jak zapewnia większość dyrektorów białostockich szkół, wielkiego sprawdzania wiedzy nie będzie. Nie będzie też szybkiego nadrabiania materiału. Czasu na tę naukę i tak nie będzie przecież zbyt dużo. Niedługo szkoły podstawowe czekają trzy dni wolnego z powodu egzaminów ósmoklasisty. Potem jeszcze wolne z okazji Bożego Ciała i wystawianie ocen.

"Najważniejsza będzie integracja" - to zdanie pada z usta każdego z dyrektorów, z którymi mieliśmy okazję rozmawiać. Będą więc głównie lekcje wychowawcze, spotkania z pedagogami i psychologami.

- Może już po wystawieniu ocen, w czerwcu sprawdzimy, na jakim poziomie jest wiedza naszych uczniów. Być może dla chętnych zorganizujemy jakieś próbne matury. Jednak teraz musimy zadbać o te relacje. Dla nas ta integracja będzie priorytetem. Dla klas pierwszych planujemy nawet wyjazd integracyjny - zdradza Dariusz Bossowski, dyrektor II Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku.

Podobne wyjazdy czy wspólne wyjścia, szykowane są także w wielu innych białostockich szkołach.

O opinię na temat powrotu uczniów do szkół poprosiliśmy białostocką psycholog.

- Dzieci potrzebują socjalizacji i tego kontaktu z rówieśnikami. To, jak ten powrót będzie wyglądać, zależy przede wszystkim od dyrektorów i ich zarządzeń. Nie oszukujmy się, ten rok i tak jest już stracony. Kilka tygodni i tak nic nie zmieni, więc nauczyciele powinni sobie uświadomić, że te kartkówki i sprawdziany naprawdę nic nie wniosą. Powinni się natomiast skupić na tym, by zadbać o stan psychiczny dzieci. Należy więc organizować jakieś zajęcia adaptacyjne i integracyjne. Apeluję do nauczycieli i dyrektorów, by zadbali o ten komfort psychiczny swoich uczniów. Jeśli zasypiemy je teraz wymaganiami, to obawiam się, że we wrześniu będzie ogromna trauma, dużo pracy dla psychologów i nie wpłynie to dobrze ani na proces nauki, ani wyniki w nauce - mówi Diana Homa.

Zobacz też:

Już od lipca zmiany w 300 plus?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie