Podlaskie. Przyzwoite drogi, chodniki, pływalnie – tego nam brakowało

Maryla Pawlak-Żalikowska maryla.zalikowska@mediaregionalne.pl
Podlaskie. Przyzwoite drogi, chodniki, pływalnie – tego nam brakowało – Hajnówka sprzed 10 lat i ta teraz,  to dwa różne światy – mówi Alla Gryc, dyrektorka Biblioteki Publicznej w Hajnówce.
Podlaskie. Przyzwoite drogi, chodniki, pływalnie – tego nam brakowało – Hajnówka sprzed 10 lat i ta teraz, to dwa różne światy – mówi Alla Gryc, dyrektorka Biblioteki Publicznej w Hajnówce.
Udostępnij:
Dzięki funduszom unijnym zaspakajaliśmy m.in. potrzeby tak podstawowe, że młode pokolenie... może tego nie zauważyć.

- Dorzecze Narwi jest naszą podlaską Amazonią – przypomina Irena Żendzian, która o rzut wiosłem od rzeki prowadzi z mężem Maciejem gospodarstwo agroturystyczne. –- Ale żeby podziwiać jej dzikość i piękno, turysta nie chce jechać po wertepach. Przynajmniej nie każdy. 

Państwo Żendzian i ich goście, ale też wszyscy mieszkańcy wsi Rzędziany i okolic mają już od lat to szczęście, że gmina Tykocin zadbała o najbliższą im drogę. Sypnęła pieniędzmi z własnego portfela i teraz ludzie, zamiast omijać slalomem dziury, jeżdżą po gładkiej asfaltowej lokalnej szosie, prowadzącej ich do nowoczesnych węzłów i wielopoziomowych rozjazdów przy krajowej S8 łączącej Warszawę z Białymstokiem. 

Koniec drogi przez mękę
Teresa Andruszkiewicz, zastępca burmistrza Tykocina podkreśla, że to nie jest tak, że nagle wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej gmina dostrzegła potrzeby swoich mieszkańców. Widziała je i wcześniej, i później, tylko – niestety – zadań samorząd ma do wypełnienia dużo, a portfel (proporcjonalnie) za chudy.

– Finansowy unijny zastrzyk dał nam więc możliwość szybszego zaspokajania tych naprawdę podstawowych potrzeb Podlasian – mówi pani burmistrz zapytana o inwestycje drogowe w tych okolicach. A przypomnijmy, że to teren rolniczy, ale też bardzo atrakcyjny dla turystów, którego walory historyczne czy przyrodnicze wymagają jednak wsparcia. Stąd ogromną wartością dodaną tutejszego krajobrazu jest przebudowa głównej drogi. Jej skończony już odcinek od Knyszyna przez Krypno to „zupełnie inna bajka” w stosunku do poprzedniej jakości tej trasy. Teraz powstaje ostatni jej fragment z Tykocina do Jeżewa, czyli do wspomnianej krajowej S8. 

– Były tu wyboje, niebezpieczne pobocza. Zmiana jakości infrastruktury ma ogromny wpływ na rozwój turystyki. Tylko w ubiegłym roku gminę odwiedziło blisko 60 tysięcy turystów, w tym ok. 40 tysięcy zagranicznych, np. z Izraela

– opowiada Teresa Andruszkiewicz, włodarz miasta z jedną z największych synagog w Polsce i odbudowanym przez prywatnego inwestora zamkiem. – Przylatują do Warszawy, a potem tu jadą autokarami. I albo się przebijają do nas z S8 w Jeżewie, albo jadą na szosę łomżyńską i potem do Łopuchowa (miejscowość, gdzie wymordowano prawie wszystkich tykocińskich Żydów i jest tam ich cmentarz – przyp. red.). Tam, dzięki funduszom unijnym, mamy już wyasfaltowany tzw. gościniec łopuchowski. A przecież obok Tykocina jest też ośrodek turystyczny w Kiermusach, gdzie co miesiąc są znane w całym regionie kiermasze staroci i ludzie, jadąc na nie, też już nie niszczą samochodów na wybojach, tylko korzystają z eleganckiej drogi.

Miasto w puszczy a nie puszcza w mieście
– Wystrój, elewacja, kafejka internetowa, 12 laptopów w czytelni dla dorosłych i 7 dla dzieci zostały zakupione z udziałem funduszy unijnych – wylicza Alla Gryc, dyrektorka Biblioteki Publicznej w Hajnówce. Pytamy co prawda o zmiany w infrastrukturze miasta, ale pani dyrektor nie potrafi uciec od opowiedzenia o nowościach, które są najbliższe jej sercu. I przypomina, jak jeszcze przed 1 maja 2004 roku właśnie w bibliotece organizowanych było szereg działań, które miały pomagać mieszkańcom gminy – od przedszkolaków poczynając – w zrozumieniu, czym jest Unia.

– A drogi? Tak, są podstawą! – mówi z przekonaniem pani dyrektor. – Przecież wzrasta liczba samochodów,  młodych kierowców, więc te inwestycje są też inwestycjami w nasze bezpieczeństwo. W Hajnówce wzrósł komfort poruszania się, parkowania, uruchomione zostały sygnalizacje świetle i mieszkańcy zabiegają o kolejne, żeby nie zdarzało się tyle wypadków co wcześniej.  

– A droga Hajnówka- Kleszczele? A piękne rondo  Jana Pawła II, czy nowe, które powstaje przy zbiegu ul. Warszawskiej i Piłsudskiego? A oczyszczalnia ścieków i wodociągi, czy nawet akcja ściągania azbestu z dachów? Instalacje solarów na dachach? I wreszcie nowoczesny park wodny, w którym m.in. jest organizowana nauka pływania dla dzieci  – wylicza jednym tchem Alla Gryc. I przypomina tak niekonwencjonalne pomysły, jak połączenie z kursem pływania promocji książki „Nauczę Cię pływać moja wyderko” napisanej przez  hajnowianina dr. Tomasza Samojlika.

Jak przyznaje bibliotekarka, znana w regionie jako osoba szczególnie pielęgnująca tradycje tych terenów, to wchodzenie „nowego unijnego” w niczym nie przeszkadza rozwijaniu świadomości własnych korzeni:

– Wydaliśmy np., przy wsparciu funduszami europejskimi,  publikację „Hajnówka w starych fotografiach”– opowiada Alla Gryc. – 3 tysiące egzemplarzy poszły w Polskę, ale i w świat: do Moskwy, Ottawy, Berlina czy Syracuse.

Pani dyrektor zwraca uwagę, że wszyscy, którzy wyjechali stąd np. w poszukiwaniu pracy, tęsknią za każdą wiadomością związaną z miastem. A z kolei unowocześniająca Hajnówkę infrastruktura to polepszanie warunków życia jej mieszkańcom i wzmocnienie ich poczucia więzi z miastem.
– Hajnówka sprzed 10 lat i ta teraz,  to dwa różne światy – mówi pani dyrektor. 

Gminy zapraszają biznes
Tylko z pomocą Regionalnego Programu Operacyjnego Woj. Podlaskiego na lata 2007-2014 gminy województwa przygotowały 63 hektary terenów dla inwestorów. Utworzyli lub utworzą oni tam 850 miejsc pracy. Do 2015 roku powierzchnie przygotowane specjalnie dla biznesu zajmą prawie 114 hektarów – będą powiększone o obszary w  Hajnówce, Białymstoku, Bielsku Podlaskim, Czyżewie, Grajewie, Łapach, Narewce, Łomży, Wysokiem Mazowieckiem i Szczuczynie.
I dobrze, bo przedsiębiorcy, którzy chcą  rozwijać swoje firmy, przyznają, że obecnie ciągle za mało jest w województwie przystosowanych do tego miejsc.

– W Białymstoku nie było tak dużej działki, żebym mógł postawić na niej swój nowy zakład

–  mówi Antoni Stolarski, właściciel i prezes białostockiej firmy SaMasz, należącej do polskich liderów produkcji i sprzedaży nowoczesnych maszyn rolniczych. –  W rezultacie kupiłem 23 hektary, ale w Zabłudowie. Tyle, że tam nie ma nic: dróg, kanalizacji, wodociągów. To jeszcze poważny brak stojący na  przeszkodzie rozwoju przedsiębiorczości w naszym województwie, mimo wielu zmian, jakie się tu dokonały.

Antoni Stolarski, żeby rozwijać swoją firmę, będzie więc teraz musiał zainwestować w uzbrojenie gruntu, na którym będzie stawiał zakład.
– Na fundusze europejskie w tym zakresie w nowym ich rozdaniu nie mogę liczyć – mówi. – Ale na finansowanie z tego źródła centrum naukowo-badawczego już tak. I zamierzam oczywiście się o nie ubiegać.

żendzian

– Od lat wyjeżdża się  od nas asfaltem położonym za pieniądze gminy – mówi Maciej Żendzian z miejscowości Rzędziany, właściciel Kwatery Agroturystycznej „U Żendziana”. – A dalej to już krajowa S8, czyli miliony z funduszy unijnych.

Opinia
plawgo

Prof. Bogusław Plawgo, ekonomista z UwB,
prez**
es Białostockiej Fundacji Kształcenia Kadr **

Ogromne zapóźnienia wywołały w minionych latach konieczność stworzenia podstawowej infrastruktury dla mieszkańców regionu. Poza tym, nawet jeśli krytykujemy niektóre z tych inwestycji (wielkie pływalnie, ośrodki kultury czy sportu), że służą konsumpcji, trzeba przyznać, że nie mieliśmy też koncepcji, jak inwestować na rzecz gospodarki. Myślę, że wielu Podlasian dostrzega zaistniałe zmiany, ale z drugiej strony, gdy rozmawiam ze studentami, to większość z nich chce wyjechać z tego regionu. I  żaden z nich nie mówi, że dobre drogi, woda w kranie czy pływalnia go tu zatrzyma. I ci młodzi ludzie nie będą pewnie chodzić na zebrania wyborcze i wołać, że sama infrastruktura im nie wystarczy. Raczej „zagłosują” pakując walizki. Widzę więc konieczność podejmowania działań bardziej prorozwojowych. Szczególnie z nastawieniem na ludzi młodych, żeby tworzyć im miejsca pracy. Bo ta infrastruktura, którą stworzyliśmy zadowala powiedzmy starsze pokolenie, które po prostu widzi różnicę. Dla młodych nie jest to argument, żeby zostawać w mieście, bo jest w nim asfalt. 

 

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pipi
A w Świsłoczanach gm. Gródek mieszkańcy nie mają wody w domach a za potrzebą chodzą za stodołę.
Dodaj ogłoszenie