Podlaskie. Potrafimy pokazać Unii, że wiemy, jak dobrze wydać dotacje

Maryla Pawlak-Żalikowska mzalikowska@prasapodlaska.pl tel. 85 7489 552 Fot. W. Wojtkielewicz
Prof. Bogusław Plawgo: mamy materiał, który jest podstawą wiedzy, co może być naszą inteligentną specjalizacją. Uważam, że powinniśmy też przygotować strategię selektywnego wzrostu sektorów województwa podlaskiego. Wskazać te sektory i ich potrzeby.
Prof. Bogusław Plawgo: mamy materiał, który jest podstawą wiedzy, co może być naszą inteligentną specjalizacją. Uważam, że powinniśmy też przygotować strategię selektywnego wzrostu sektorów województwa podlaskiego. Wskazać te sektory i ich potrzeby.
Komisja Europejska stawia sprawę jasno w nowej strategii: kolejne dotacje będą przyznawane regionom nie na wszystko, a tylko na smart specialisations – dosłownie mówiąc, sprytne, inteligentne specjalizacje. Czyli takie branże, które dają szansę szybkiego rozwoju, a wsparte publicznymi pieniędzmi czy działaniami dostaną jeszcze większego przyspieszenia. – Wyprzedziliśmy tę koncepcję – mówi profesor Bogusław Plawgo z Uniwersytetu w Białymstoku, prezes Białostockiej Fundacji Kształcenia Kadr w rozmowie z Marylą Pawlak-Żalikowską

Kurier Poranny: Mam dla Pana zagadkę. Co to jest: 16, 16, 15, 16 i 16?
Bogusław Plawgo:
– Hm, trudna zagadka. Kojarzyłbym z liczbą województw w Polsce. 

 Dobrze Pan kojarzy. Województw mamy 16 i niestety takie właśnie miejsca zajmuje wśród nich podlaskie w rankingach atrakcyjności inwestycyjnej przygotowywanych od 2007 roku przez Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Spodziewam się, że wynik tego badania Pana nie zaskakuje. – Nie, ale gorsze jest to, że jesteśmy też ostatnim województwem, jeśli chodzi o realny napływ kapitału. I prywatnego, i publicznego. Nie przejmowałbym się takimi rankingami, co właśnie tym faktycznym stanem. Tak więc mamy problem, choć sądzę, że sytuacja się zmienia. Te wskaźniki, które dotychczas decydowały o niskiej atrakcyjności inwestycyjnej podlaskiego – dostępność transportowa, rynek zbytu, infrastruktura – stają się mniej istotne. Już nie tylko droga i kolej, ale i połączenia internetowe są ważne. Nie mury czy teren, ale ludzie, ich kompetencje zwiększają znaczenie. Wspomniane przez panią rankingi tego jeszcze w pełni nie uwzględniają.

Jesteśmy w gospodarce globalnej i mamy sytuację, gdy mało który inwestor będzie podejmował decyzję na podstawie tego, że w danym regionie jest duży popyt. Jednym słowem pewne czynniki lokalizacyjne tracą na znaczeniu, a inne zyskują. I my musimy próbować się w to wpisać i powiedzieć, może nie mamy najlepszej drogi, ale mamy najlepszych absolwentów politechniki, uniwersytetu.

A mamy? – W porównaniu z drogami mamy. To znaczy, gdy porównujemy się pod tym względem z innymi regionami, to nasz dystans w tym zakresie nie jest tak ogromny jak w dziedzinie komunikacji.

Fundacja, którą Pan kieruje, na zlecenie Wojewódzkiego Urzędu Pracy od 2009 roku prowadzi badania tzw. starterów podlaskiej gospodarki. Co to jest i po co to badacie? – WUP zlecił badania sektorów zalążkowych czyli takich, które nie są u nas bardzo mocno rozwinięte. Po to zleca, aby sprawdzić, czy taki zalążkowy sektor ma szansę stać się ważnym dla województwa. I – jak rozumiem – czy należałoby go wspierać. Np. wiemy, że gdzieś świetnie rozwija się biotechnologia, pytamy więc: Może u nas też by mogła? Albo sektor żywności funkcjonalnej – może zróbmy to u nas?

Podobnie jak rehabilitacja geriatryczna czy produkcja programów komputerowych lub bielizny. Bo to m.in. już badaliście. – Tak, to są sektory, co do których mamy podejrzenia, że u nas się rozwijają i mogą dać szansę rozwoju, w sensie wzrostu liczby firm, przychodów, zatrudnienia. Gdybyśmy wykryli, że któreś z tych podejrzeń były zasadne, to znaczy, że na tych sektorach trzeba skoncentrować pomoc. Pozostałe muszą sobie same radzić.

Czyli tu chodzi o pomoc publiczną – czy to finansową, czy w postaci zaplecza badawczego? – Wnioski z tego typu badań mogą być wykorzystywane przez różne podmioty. Np. przez administrację samorządową, która ma pieniądze na inwestycje w przedsiębiorstwach, kształcenie, infrastrukturę. To są też wnioski dla samych przedsiębiorców: gdy ktoś widzi, że ten sektor ma wysoką dynamikę rozwoju, firmy mają duże szanse na zyski, to jest to dla niego bardzo ważna informacja. Bo inwestorzy szukają przecież takich miejsc, gdzie jest szansa, a nie takich, gdzie jej nie ma.

Co istotne te badania i ten sposób myślenia wyprzedziły najnowszą koncepcje KE dotyczącą rozwoju regionalnego: od 2010 roku, w związku z nową strategią „Europa 2020” mówi się, że rozwój ma być rozwojem inteligentnym.

Och, do czego to doszło! – Tak! To koncepcja określana jako smart specialisation – czyli dosłownie sprytna specjalizacja regionalna. To wymóg na nowy okres programowania. Region musi ocenić swoje silne strony – sektory, branże – i zdecydować, w których będzie się sprytnie specjalizować.

To nie muszą być wcale sektory wysokich technologii, tylko takie, w których region ma przewagę i które mogą tworzyć największą wartość dodaną. Ma szansę być konkurencyjny w skali europejskiej czy nawet globalnej. My musimy to wybrać i określić, jakie są nam potrzebne rodzaje interwencji. Np., że sektor oprogramowania to nasza smart specialisation i potrzebujemy np. inkubatora czy nakładów na B+R w firmach związanych z oprogramowaniem.

Oczywiście wybór sektora nie może być przypadkowy. KE podkreśla, że jest niebezpieczeństwo peak the losers – wybrać przegrane branże, ale mimo wszystko trzeba zaryzykować.

I jakie wasze branżowe podejrzenia okazały się uzasadnione? – Z naszych najnowszych badań z roku 2011 dotyczących biotechnologii i oprogramowania komputerowego wynika, że potentatem biotechnologii to my nie będziemy. Ten sektor opiera się na wielomilionowych nakładach na badania, a ich efekty są rozłożone w czasie. Choćby dlatego, że produkty biotechnologiczne trzeba latami testować. My nie mamy żadnego atutu, żeby się to działo u nas. Ani nie mamy takich inwestorów, ani zaplecza naukowego, ani firm. Mamy tylko firmy, które korzystają z biotechnologii. To więc nie może być nasza smart specialisation, tylko rzucanie się z motyką na słońce.

A sektor oprogramowania komputerowego? – On już u nas istnieje: są konkretne, konkurencyjne na rynku firmy, dające określony procent zatrudnienia w województwie czy przychodów, opierające się na niezłej kadrze. Owszem brakuje paru rzeczy.

Ale rozumiem, że jest je łatwiej uzyskać, żeby być konkurencyjnym? – Tak! To czego brakuje, to większej agresywności zachowań tych firm, wychodzenia na zewnątrz, wiedzy menedżerskiej.

Trzeba kogoś, kto da im trampolinę marketingową? – Dokładnie tak, poprzez pokazanie dobrych praktyk, wsparcie kadrowe, zaplecze badawcze. To rola naszego parku naukowo-technologicznego czy realizacji programu e-podlaskie. Ten program prowadzi do koncentrowania środków na sieć szerokopasmową, do inwestycji w sektorze publicznym (na e-zdrowie, e-administrację, e-edukację) czy wsparcie przedsiębiorstw wykorzystujących e-technologie. Tak możemy stworzyć popyt wewnętrzny w województwie, który będzie pożywką do rozwoju firm produkujących oprogramowanie.

Czyli jeśli podejmiemy wspólne działania, to ten sektor naprawdę może być naszą smart specialisation i możemy o tym przekonać KE. A nasz raport może tu być argumentem, że to nie jest myślenie życzeniowe.

A potem jeśli będziemy się chwalić na bilbordach przed Polską, to tym sektorem, a nie agroturstyką czy żubrami. To może przyciągnąć do nas inwestorów zewnętrznych. Bo oni nie przyjdą, gdy tu nic nie ma: ani ich kooperantów, ani odbiorców ich produktów, ani kadry z doświadczeniem.

Przejrzeliście już pod takim kątem kilka branż. W tym te bliższe nie Dolinie Krzemowej a Yellowstone – np. rehabilitacja geriatryczna. Wydaje się, że na niej mogliby skorzystać ludzie zajmujący się agroturstyką, których jest jednak sporo. – Rehabilitacja geriatryczna, którą analizowaliśmy w 2009 roku to sektor, który w odróżnieniu od biotechnologii w zalążkowej postaci u nas istnieje. Pytanie tylko na ile jest u nas przyszłościowy? Moim zdaniem jest to kwestia dłuższej perspektywy.

Z powodu? – W tym wypadku ewidentnie brakuje dostępności komunikacyjnej. Bo rozwój tego sektora nie będzie się opierał na popycie wewnętrznym – jesteśmy za to za biedni. Konieczny jest dopływ klientów z zewnątrz. Tyle, że dojazd do nas jest w stanie pozbawić człowieka zdrowia. Niemiec czy Duńczyk mogą łatwiej dotrzeć gdzie indziej.

Rozumiem, że taki turysta jest inaczej zdesperowany niż inwestor w sektorze oprogramowań? – Tak, bo inwestror przyjedzie raz i starczy! Przy rehabilitacji geriatrycznej jest inaczej. A mały popyt zewnętrzny determinuje rozwój tych ośrodków – one są jeszcze na bardzo niskim poziomie i nie mają za co rozwijać oferty. Niemniej w naszych rekomendacjach stwierdziliśmy, że warto się temu kierunkowi przyglądać i go wspierać. Bo oprócz przyrodniczego ma atut bliskości akademii medycznej, co można w perspektywie paru lat powiązać z wyższym poziomem usług medycznych.

Jakie jeszcze branże rozważaliście jako ewentualne „sprytne specjalizacje”? – Bardzo interesujący jest sektor sprzętu medycznego z takimi firmami jak np. ChM czy Medgal: innowacyjny, mocny. Ale opiera się na technologiach firm zachodnich. Ich maszynach, patentach. Zatem co się stanie, gdyby owe firmy z jakiegokolwiek względu dały te patenty do wykorzystania w innej części świata? Jest to więc sektor bardzo dynamiczny, ale w perspektywie 10-letniej może być różnie. Tym firmom potrzeba własnych patentów, badań, integracji i związanej z tym stabilizacji.

Pewne perspektywy ma sektor call center, choć nie są to bardzo atrakcyjne miejsca pracy. Ale cóż: na bezrybiu i rak ryba.

Naszym atutem jest na pewno produkcja bielizny, ale przy rosnącej konkurencji chińskiej, branża ta musi się zdecydować, w którą stronę idzie. Czy w kierunku Chin czy Triumpha. Niskich kosztów czy budowy marki.

Zobacz: Call centers, wyroby medyczne, żywność funkcjonalna czyli startery podlaskiej gospodarki

Zgromadziliście ogromny i bardzo syntetyczny materiał analityczny. Co z nim będzie? O dotacjach dyskutuje z KE przede wszystkim urząd marszałkowski. Czy te raporty będą jego lekturą obowiązkową? – Będę do tego bardzo zachęcał! Daniel Górski, dyrektor departamentu zarządzania Regionalnym Programem Operacyjnym Woj. Podlaskiego w urzędzie marszałkowskim przygotowuje właśnie wizytę Patrica Amblarda z KE i będzie chciał pokazać, że wiemy, na co wydatkować pieniądze unijne. I mamy materiał, który jest podstawą wiedzy, co może być naszą inteligentną specjalizacją. Uważam, że powinniśmy też przygotować strategię selektywnego wzrostu sektorów województwa podlaskiego. Wskazać te sektory i ich potrzeby. To będą te rodzaje interwencji, na które powinniśmy dostać dotacje.

Do tej pory chcieliśmy, żeby rozwijało się wszystko. Nikt nie chciał podjąć decyzji o wyborze, mimo, że moim zdaniem nie stać nas, aby rozpraszać środki. Teraz mamy w tym bardzo silne wsparcie komisji, która mówi: Musicie wybrać.

 

Wysokie czynsze, niewielu klientów. Restauratorzy zamykają biznesy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3