Podlaskie. Hotele, pensjonaty i kwatery agroturystyczne odwołały wrześniowe rezerwacje. Wszyscy liczą straty i pytają o odszkodowania

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Hotel Żubrówka
Stan wyjątkowy na terenie przygranicznych gmin oznacza, że nie mogą tam przebywać osoby niezameldowane. To z kolei oznacza, że choć hotele i pensjonaty nie zostaną zamknięte, od piątku (3.09) nie mogą przyjmować gości. Z tego powodu jeden z białowieskich hoteli musiał odwołać rezerwacje dla 37 grup, które miały tam przyjechać we wrześniu. Rząd zapowiada, że branża hotelarska może liczyć na odszkodowania za zerwane umowy, ale szczegóły tej pomocy nie są znane.

W Podlaskiem, najmocniej stan wyjątkowy odczują - leżące w trzykilometrowym pasie od granicy - Kruszyniany i Białowieża. W pierwszej z miejscowości działa znana w Polsce Tatarska Jurta, która tuż po informacjach o podpisaniu przez prezydenta rozporządzenia o stanie wyjątkowym, odwołała na swoim Facebooku wszystkie wrześniowe rezerwacje.

Hotele i restauracje otwarte, ale bez gości

- To bardzo ciężka sytuacja, najpierw pandemia, która zamknęła nas na głucho, a teraz stan wyjątkowy, który zamyka przyjazd naszym gościom. Co z tego, że możemy działać, skoro nikt z zewnątrz nie może do Kruszynian przyjechać. Od rana dzwonią turyści (odebrałam kilkadziesiąt telefonów) i pytają czy będziemy działali. I jedni rozumieją sytuację, a inni mają pretensje. To nie nasza wina, że nie możemy przyjmować gości z zewnątrz. Jest nam przykro, zapowiedziało się wielu turystów, wielu gości, a nagle okazuje się, że przez bliskość granicy nie można do nas dojechać. Gdybyśmy byli dziesięć kilometrów dalej, nie było by problemu, a tak czeka nas ciężki czas. Oficjalnie będziemy otwarci, ale, kto do nas przyjedzie - denerwuje się Dżenneta Bogdanowicz, właścicielka Tatarskiej Jurty.

Czytaj również: Stan wyjątkowy przy granicy polsko-białoruskiej. Prezydent podpisał rozporządzenie. Jakie ograniczenia będą w podlaskich miejscowościach?

Podobnie mówią właściciele pensjonatów, agroturystki i hotelarze. Podkreślają, że ledwie po ostatnim otwarciu (w czerwcu), hotele zaczęli odbijać się od dna, teraz znowu przestaną działać. Po trzech miesiącach funkcjonowania odwołują wrześniowe rezerwacje. A co z ludźmi, którzy w nich pracują, z czego mają żyć, skoro przynajmniej przez miesiąc nie będzie gości?

- My nie odwołujemy, my zostaliśmy do tego zmuszeni. Nie zamykamy hotelu, ale odwołujemy rezerwacje, bo zgodnie z postanowieniami rozporządzenia o stanie wyjątkowym osoby, które nie są w Białowieży zameldowane nie mogą tu przebywać. I po gościach, bo mieszkańcy nie przyjdą pomieszkać w hotelu. A skoro nie będzie gości być może zamkniemy restaurację. Mieliśmy bardzo dużo rezerwacji grupowych (szkolenia i imprezy firmowe) i indywidualnych na wrzesień, bo to był zawsze dobry miesiąc. I nie ma nic. Zaczynamy liczyć straty - przyznaje Andrzej Malinowski, dyrektor białowieskiego hotelu Żubrówka.

Branża czeka odszkodowania

Jak dodaje, część gości rozumiejąc sytuację przełożyła rezerwacje na październik, a nawet listopad. Część (głównie goście indywidualni) zrezygnowała żądając zwrotu zaliczek, a hotel, żeby nie tracić wiarygodności zadatki zwraca.

- Będziemy występowali o odszkodowanie. Po pierwsze, takie są deklaracje rządu. Po wtóre, zgodnie z ustawą z 2002 roku tam, gdzie wprowadzono stan wyjątkowy, przedsiębiorcy prowadzącemu działalność należy się odszkodowanie. Wystąpimy o nie i liczymy, że nikt nas samych nie zostawi. Białowieża to jedyna większa miejscowość w trzykilometrowym pasie od granicy, w dodatku z dwoma dużymi hotelami. Przez stan wyjątkowy obydwa zostały bez możliwości pracy. Drugiego takiego przypadku w Polsce nie ma. My zatrudniamy 100 osób i z czego one mają żyć, jeśli Białowieża jest nastawiona na turystykę, która została administracyjnie zamknięta. Co najmniej na miesiąc - podkreśla Andrzej Malinowski.

Spotkanie w Białymstoku

By bronić i pomóc przedstawicielom branży Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego w sobotę (4.09) organizuje w Białymstoku, w Hotelu Traugutta3, spotkanie, na które zaprosiła wojewodę podlaskiego.

- Chcieliśmy się wsłuchać w głos branży w nowej sytuacji. I nie chodziło tylko o członków Izby, ale również o przedstawicieli pensjonatów i agroturystki. Chcieliśmy wysłuchać ich opinii i dowiedzieć się od władz, co zrobią by pomóc przedsiębiorcom i jak szybko będę wypłaty rekompensat. Odszkodowania to teraz clou programu. Stan wyjątkowy nie zamyka hoteli. Zamyka miejscowości przygraniczne, a gdy zamyka miejscowości nikt nie przyjedzie, a bez gości hotel jest jak zamknięty - tłumaczy Andrzej Burkiewicz, dyrektor Regionu Podlaskiego IGHP i właściciel hotelu Warszawa w Augustowie.

Dodaje, że branża po 13 miesiącach lockdownu ledwo złapała pierwszy oddech, a już ściana wschodnia została zamknięta. Białowieża to nie tylko dwa hotele, ale i mnóstwo pensjonatów, restauracje i sklepy, z których korzystają goście, a które zatrudniają mieszkańców.

Trzeba wiedzieć, jak liczyć straty

- Myślę, że pomoc rządu będzie. Pytanie tylko, jak ją policzy. Jeśli, jak mówił rzecznik rządu, będzie to ryczałt (tak było przy lockdownach) to jest nie do przyjęcia. Nie można liczyć 70 proc. kosztów, bo skąd hotel ma wziąć resztę? Nie mówię o zyskach, np. jeden z białowieskich hoteli we wrześniu miał zakontraktowanych bodaj 37 grup. A są jeszcze klienci indywidualni i rezerwacje, które mogły wpłynąć. Hotelarze utracili przychody z zyskiem, który mogliby mieć, a to ma się nijak do 70 proc. kosztów - tłumaczy Andrzej Burkiewicz.

Zauważa, że ustawa covidowa dawała hotelom pół roku na zwrot zaliczek. Teraz tego nie ma, więc jeśli grupa nie przesunie terminu pobytu, pieniądze trzeba natychmiast zwrócić. Przyznaje też, że Izba prosiła właścicieli hoteli, by czekając na podpis prezydenta, liczyły swoje straty z powodu braku gości we wrześniu.

- Uwzględnienie samych rezerwacji nie wystarcza. Moim zdaniem trzeba przyjąć, że zysk z roku 2020 powiększa się o inflację i to będzie te 100 proc., o które prosimy. Jakie te rekompensaty będą ostatecznie nie wiemy, ale Izba chce docierać do rządzących i mówić głośno o oczekiwaniach hotelarzy - zapowiada dyrektor Regionu Podlaskiego IGHP.

Czytaj również: Hotele zamknięte na trzy tygodnie od 28.12.2020. Branża czeka na pomoc rządu albo... zaczną się bankructwa

Poseł i radny interpelują

Dodajmy, że poseł Krzysztof Truskolaski wysłał do premiera interpelację z pytaniami dotyczącymi funkcjonowania branży gastronomicznej i turystycznej po wprowadzeniu stanu wyjątkowego na pasie granicznym Polski i Białorusi.

- Dzwonili do mnie mieszkańcy tych terenów, którzy prowadzą biznesy turystyczne i przewodnicy turystyczni. Chcą wiedzieć, jak to będzie z odszkodowaniami czy rekompensatami za straty, które poniosą, jak je mają wyliczać, jakie dokumenty zbierać, itp. O tym, że nie mogą pracować dowiedzieli się z dnia na dzień, bez żadnych konsultacji, więc w trybie interpelacji chcę im pomóc - mówi podlaski poseł KO.

W piątek (3.09) interpelację do marszałka województwa wysłał też radny sejmiku Maciej Żywno. Wystąpił w niej m.in. z propozycją "uruchomienia programu pomocowego z udziałem środków samorządu województwa oraz ewentualnie środków unijnych dla wsparcia przedsiębiorców z terenów objętych stanem wyjątkowym.

Wysokie ceny gazu. Gazprom szantażuje Europę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie