Podlaskie. Gryka i lipa uratowały właścicielom pasiek cały tegoroczny sezon

(db)
Poprzednie sezony były znacznie gorsze niż ten, który dobiegł końca – przyznaje Józef Zajkowski, bartnik sokólski. Jego pasieka liczy ok. 600 uli i jest jedną z największych na Podlasiu.
Poprzednie sezony były znacznie gorsze niż ten, który dobiegł końca – przyznaje Józef Zajkowski, bartnik sokólski. Jego pasieka liczy ok. 600 uli i jest jedną z największych na Podlasiu. D. Biziuk
Ceny miodów utrzymują się na poziomie z lat ubiegłych. Najdroższy jest miód spadziowy z jodły. Za słoik o wadze 1,30 kg trzeba zapłacić ponad 50 zł.

Zima, która trwała do kwietnia, a potem późna i niezbyt ciepła wiosna sprawiły, że właściciele pasiek na Podlasiu z obawą patrzyli na efekty tegorocznego miodobrania. Ostatecznie okazało się, że nie były one najgorsze.

Pszczelarze przyznają, że początek roku nie napawał ich optymizmem. Sporo pszczół źle przezimowało. Wiosną niektóre rodziny były bardzo osłabione.
– Przez kilka ostatnich sezonów zebraliśmy mniej miodu niż normalnie. Nie ma się co zatem dziwić, że teraz każdy pszczelarz liczył na jakieś lepsze efekty swojej pracy – powiedział Józef Zajkowski, bartnik sokólski.

Dla zdrowia i urody
Józef Zajkowski razem z synem Wojciechem prowadzą jedną z największych pasiek na Podlasiu. Mają ponad 600 uli.
– W Polsce średnia ilość miodu zebranego od jednej pszczelej rodziny to 12 kilogramów. Na Podlasiu ta średnia wynosi około 20 kilogramów – wyjaśnił bartnik sokólski.
Tegoroczne miodobranie uratowało długie kwitnienie lipy i gryki.
– Właśnie to zadecydowało, że zbiory nie są złe, na co zanosiło się na początku sezonu. Taka sytuacja miała jednak miejsce tylko w północno-wschodniej Polsce. W innych zakątkach kraju brakuje miodu – usłyszeliśmy od właściciela pasieki z Sokółki.
W jego przypadku udało się również zebrać miód z rzadkiego gatunku roślin, tj. z bławatka.
– Są miody, które służą dla zdrowia, ale są też takie, które pomagają pielęgnować urodę. Do tych drugich należy miód bławatkowy, posiadający wyjątkowe właściwości kosmetyczne – powiedział Józef Zajkowski.

Niektórzy pszczelarze ustawiają ule w pobliżu kwitnącej pod koniec lata nawłoci. Taki miód ma charakterystyczny smak i zapach, który nie wszystkim przypada do gustu, ale jego zaleta polega na tym, że bardzo służy pszczołom i zapewnia im dobrą kondycję.

Cena bez zmian
Już w sierpniu właściciele pasiek zaczynają dokarmianie pszczół. Trwa ono zazwyczaj do kwietnia.
– Teraz modne jest karmienie pszczół gotowymi syropami inwertowymi. Na ich temat krążą różne opinie. Jeżeli chodzi o naszą pasiekę, to trzymamy się tradycji i stosujemy dokarmianie cukrem – wyjaśnił bartnik sokólski. – Niestety, teraz coraz trudniej dostać cukier wysokiej jakości. Wszystko przez to, że polikwidowano dobre polskie cukrownie – dodał Józef Zajkowski z Sokółki.

Jeżeli chodzi o ceny miodów, to utrzymują się one na poziomie lat ubiegłych. Najdroższy jest miód spadziowy z jodły. Za słoik o wadze 1,30 kg trzeba zapłacić ponad 50 zł. Pozostałe odmiany miodów można kupić już za 30 zł. Wśród konsumentów coraz większe wzięcie mają inne pszczele produkty, chociażby takie jak: pierzga, pyłek czy propolis. Ponoć wyroby z pasieki potrafią zdziałać cuda nawet z najbardziej wycieńczonym organizmem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie