O podejmowane działania i pomysły na to, by młodzi ludzie zostawali w Białymstoku i Podlaskiem pytaliśmy zarówno w regionalnych przedsiębiorstwa, jak i w uczelniach, na przykład w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku.
UMB: wiele kierunków studiów, możliwości rozwoju i kariery
- Argumentów „za” pozostaniem i studiowaniem w Białymstoku, w Podlaskiem, i przede wszystkim w Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku jest bardzo wiele. Co mówimy młodym ludziom na spotkaniach w szkołach, na uczelni, i targach edukacyjnych? Mamy 16 kierunków kształcenia medycznego, po ukończeniu których znajdą bardzo szybko pracę. To nie tylko kierunek lekarski czy lekarsko-dentystyczny, ale i ratownictwo medyczne, dietetyka, logopedia z fonoaudiologią, analityka medyczna, położnictwo, zdrowie publiczne i epidemiologia czy fizjoterapia. Do tego tak unikalna w skali Polski biostatystyka kliniczna. Jesteśmy prekursorem medycyny cyfrowej - to my jako jedni z pierwszych przewidzieliśmy przed laty, że o przewadze rozwiązań diagnostycznych i terapeutycznych decydować będą dane – informuje prof. dr hab. Katarzyna Socha Prorektor, ds. Rozwoju i Współpracy z Otoczeniem Gospodarczym UMB.
Przypomina także, że uczelnia ma jedne z najnowocześniejszych i najlepszych w Europie laboratoriów genomicznych, metabolomicznych, proteomicznych stanowiących wraz z danymi klinicznymi podstawę do tworzenia zaawansowanych algorytmów AI. To UMB stworzył jeden z najnowocześniejszych w Europie i najbardziej restrykcyjnych pod względem procedur biobank.
Jak zaznacza prorektor, Uniwersytet Medyczny w Białymstoku jest liderem projektu budowania w Podlaskiem klastra medycznego, dzięki któremu medycyna stanie się jedną z inteligentnych specjalności Podlaskiego. – Pod m.in. moim kierunkiem, prowadzone są badania nad żywnością funkcjonalną. Na bazie produktu lokalnego o dobrej jakości chcemy wspólnie z przedsiębiorcami tworzyć żywność funkcjonalną, czyli żywność przeznaczoną dla osób cierpiących na daną chorobę – opowiada prof. Socha.
Czytaj również:
Co ważne, uczelnia ma ścisłe związki z przedsiębiorcami, którzy zasiadają w radach programowych poszczególnych kierunków. - W UMB działa też Biuro Transferu Technologii, które wspiera młodych ludzi w komercjalizacji badań, bo do udziału w projektach badawczych i rozwojowych zachęcamy już na studiach. Mamy m.in. około 100 studenckich kół naukowych nagradzanych w ogólnopolskim konkursie STRUNA. Do tego nasi studenci mogą kształcić się za granicą w ramach programów stażowych czy wyjazdów Erasmus+ - wyjaśnia prorektor ds rozwoju i współpracy.
Zdaniem prof. Katarzyny Sochy, wybór UMB to studia na prestiżowej uczelni, jednej z najlepszych w Polsce (2. miejsce w Polsce rankingu Perspektyw za 2024 rok). To również zwarty kampus w centrum miasta z dwoma szpitalami klinicznymi i supernowoczesnymi laboratoriami: - Rozpoczęliśmy kolejne duże inwestycje w bazę dydaktyczną, rozwijamy centra symulacji medycznych, by kształcić praktycznie i na jak najwyższym poziomie. A to kształcenie można kontynuować po studiach na szeregu specjalizacji, na studiach podyplomowych, studiach “MBA w ochronie zdrowia”. Można rozwijać się naukowo w Szkole Doktorskiej, a potem tworzyć z nami tę niesamowitą uczelnię, pracując w naszych jednostkach UMB i szpitalach klinicznych – podkreśla prorektor prof. Katarzyna Socha.
Tyle ma do zaoferowania (w dużym skrócie) Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. A co robią duże firmy, by młodzi ludzie nie opuszczali Podlaskiego?
Unibep: Duża część naszej załogi to Podlasianie
Unibep świętuje w tym roku 75-lecie istnienia, gdyż jego protoplastą było założone 1 kwietnia 1950 roku w Bielsku Podlaskim Powiatowe Przedsiębiorstwo Budowlane. I przez dziesięciolecia głównym obszarem działalności firmy było Podlaskie.
- Dziś marka Unibep jest marką ogólnopolską, zatrudniamy pracowników w całym kraju i za granicą – tam, gdzie budujemy dla naszych inwestorów. Siedzibę mamy w Bielsku Podlaskim, ale najważniejsze decyzje biznesowe zapadają w Warszawie. Nic w tym złego – to normalny rozwój przedsiębiorstwa, które chce dorównać najlepszym. Duża część naszej załogi to Podlasianie, ale realizujemy ambitne inwestycje nie tylko w Warszawie, Bydgoszczy, Krakowie, Legnicy, bo i w Norwegii, Niemczech czy Islandii. Dlatego ważniejsze jest, by dawać ludziom możliwości rozwoju, by później można było wrócić z dumą do domu, często także na Podlasie – tłumaczy rzecznik prasowy Unibep SA i prezes Fundacji Unitalent u Wojciech Jarmołowicz.
Podkreśla też, że firma dociera do młodych ludzi z informacją, że mogą pracować w w Podlaskiem albo realizować projekty budowlane na bardzo wysokim poziomie w całym kraju, czy w Europie: - Dlatego mi.in. współpracujemy z podlaskimi uczelniami, ale nawiązujemy współpracę z politechnikami m.in. z Warszawy, Krakowa, czy Wrocławia - dodaje.
Co ważne Unibep ma również Fundację Unitalent, której celem jest m.in. promowanie postaw przedsiębiorczych wszędzie tam, gdzie działa bielska firma. Generalnie zaś działania fundacji są nakierowane na rozwój młodych ludzi, by nie bali się swoich marzeń i uwierzyli w swoje siły.
- Moim zdaniem, to czy i jak zatrzymać młodych ludzi w Podlaskiem nie jest priorytetem dla ogólnopolskich marek. Bo podlaskie firmy, które chcą się rozwijać, będą szukały nowych rynków, nowych możliwości, a w pewnym momencie rozwoju region podlaski okazuje się po prostu za mały, za mało atrakcyjny. Nie zależą też od organizacji społecznych, ani też od władz miejskich, czy wojewódzkich. To bardzo złożony problem - społeczny, gospodarczy, socjologiczny, dotyczący całego kraju, Europy, świata. Ostatnie wydarzenia (Covid-19, wojna w Ukrainie) pokazały wszystkim, że także Podlaskie odczuwa wszelkie zmiany związane z geopolityką, zawirowaniami gospodarczymi, z tzw. czarnymi łabędziami itd. – uzasadnia prezes Fundacji Grupy Unibep Unitalent.
Jak podkreśla, trzeba też pamiętać o niesamowitym rozwoju technologii i zmieniających się potrzebach ludzi. Z kolei ludzie młodzi muszą być elastyczni i szybko reagować na zmiany, ale też kształcić się i budować swoją wartość, by móc pracować dla dobrych marek, mieszkając i żyjąc w Podlaskiem: - Natomiast, firmy powinny pokazywać młodym ludziom, że także w naszym regionie są marki znane w Polsce i na świecie. Wszyscy powinniśmy też być bardziej odważni i realizować projekty, które budują wartość regionu. Czy ktoś dziś wyobraża sobie Białystok bez Opery i Filharmonii Podlaskiej albo nowoczesnego stadionu? Więc decydujmy się na odważne inwestycje: w kulturę, sport, nowoczesną edukację. I prowadźmy je z pasją. To mogą być „magnesy”, by przyciągnąć do naszego województwa ludzi z innych regionów kraju – zauważa Wojciech Jarmołowicz.
Pytany o czy Unibep i Fundacja Unitalent mają projekty lub programy, które zachęcą młodych ludzi do zostania w regionie odpowiada, że dziś świat stał się „mały”.
– Trendu, że ludzie emigrują z naszego regionu raczej nie zmienimy, bo to bardzo skomplikowana kwestia. Dlatego skupiamy się głównie na tym, by – i w firmie, i w fundacji - należeć do ekstraklasy branży budowlanej w Polsce. By wciąż się rozwijać i podążać za potrzebami naszych inwestorów. By zdobywać wiedzę i kompetencje, które pozwolą nam na budowanie coraz bardziej wymagających obiektów budowlanych pod względem jakościowym i technologicznym. Dlatego wspieramy rozwój naszych obecnych i przyszłych pracowników, by byli ambitni, odważni, znający swoją wartość, ale też chcący wciąż się uczyć i zdobywać doświadczenie. To jest niekończący się proces rozwoju i związanych z tym zmian. Bo, jak pokazuje przykład Unibepu, mając podlaskie korzenie, można być „firmą polską i europejską” – konkluduje rzecznik Unibepu i prezes Fundacji Unitalent Wojciech Jarmołowicz.
Młodzi, wykształceni ludzie są w Mlekovicie bardzo mile widziani
Także inna z dużych podlaskich firm nie zapomina o młodych ludziach. To Spółdzielnia Mleczarska Mlekovita w Wysokiem Mazowieckiem, która stworzyła największą grupę mleczarską i od lat jest niekwestionowanym liderem tej branży w Europie Środkowo-Wschodniej.
- W Wysokiem Mazowieckiem działa Zespół Szkół Zawodowych, w którym od zawsze była klasa technologii żywności i klasa mleczarska. Dlatego absolwenci tej szkoły, wraz z uzyskaniem dyplomu, niejako w pierwszej kolejności, mają zapewniony dostęp do naszego przedsiębiorstwa i są przyjmowani do pracy. Poza tym, podczas nauki odbywają u nas praktyki, więc dobrze znają sam zakład Mlekovity i jego specyfikę. Ten model zawsze się sprawdzał, bowiem wielu absolwentów tej szkoły znalazło u nas zatrudnienie i dzisiaj są wieloletnimi pracownikami - wyjaśnia dyrektor Wydziału Handlu Zagranicznego Grupy Mlekovita Magdalena Szabłowska.
Zapewnia też, że najważniejsze, co Mlekovita proponuje młodym ludziom to dużo pracy. To zaś przy obecnym rynku jest bardzo ważne:
- Powtórzę tylko, że uczniowie z wysokomazowieckiego techniku, którzy odbywali swoje praktyki w Mlekovicie, mają zapewniona pracę w pierwszej kolejności. To oczywiste, bo oni są przeszkoleni, znają nasze produkty, zasady, strukturę organizacyjną i kulturę firmy, więc nie wymagają dodatkowych działań, bo właściwie od razu mogą przystąpić do pracy na danym stanowisku. Nam zależy na specjalistach, a oni już w znacznej części takimi pracownikami są. Poza tym współpracujemy z uniwersytetami, z politechnikami (w tym oczywiście z Politechniką Białostocką), z których pozyskujemy specjalistów w dziedzinie informatyki, automatyki. I nic się w tej kwestii nie zmienia, młodzi, wykształceni ludzie są w Mlekovicie bardzo mile widziani – podkreśla dyrektor Szabłowska.
Dodajmy jeszcze, że Mlekovita to nie tylko możliwość pracy, ale również możliwość posiadania mieszkania w tym mieście. Jak informuje jeden z białostockich deweloperów, Wysokie Mazowieckie – właśnie ze względu na wielki zakład Mlekovity - to dobre miejsce na inwestycje budowlane. Właśnie powstają tam dwa osiedla, w których mogą zamieszkać nie tylko mieszkańcy, ale i przyszli pracownicy firmy.
Czytaj również:
SoftwareHut oferuje europejski poziom pracy
I na koniec branża, która od lat mocno przyciąga młodych ludzi, czyli szeroko rozumiane IT albo po prostu branża technologii cyfrowych. Jednym z jej białostockich przedstawicieli jest spółka SoftwareHut, która zajmuje się m.in. projektowaniem systemów komputerowych i doradztwem informatycznym, a także usługami obejmującymi technologie informatyczne i komputerowe.
Kandydatów do pracy w tej branży kuszą wysokie zarobki i stabilne perspektywy zatrudnienia, a kariera w IT to także gwarancja ciągłego rozwoju i dostęp do ciekawych projektów. Nie bez znaczenia jest też elastyczność pracy czy szczególnie doceniana przez młodych rodziców, możliwość pracy zdalnej.
- Organizujemy praktyki i staże, a zaczynamy je na etapie studiów potencjalnych kandydatów. I zawsze jest tak, że kilka osób zostaje w naszej firmie. Jako firma, oferujemy (nie tylko dla studentów) przynajmniej europejski poziom pracy, lokalnie. To oznacza, że nie trzeba lecieć np. do Stanów Zjednoczonych czy Londynu, żeby pracować przy projektach bardzo wysokiej klasy. Oczywiście wiąże się z tym poziom wynagrodzeń, bo w branży IT zarobki mogą oscylować wokół niezłych stawek. Jeśli ktoś jednak poleci do Londynu będzie zarabiał więcej, ale tam są dużo wyższe koszty życia, niż w Białymstoku, a wypłaty w naszym mieście są atrakcyjne – mówi dr inż. Marcin Skoczylas z białostockiej spółki branży IT SoftwareHut i przyznaje, że poziom powyżej 10 tys. zł nie są trudny do osiągnięcia, choć student (ze względu na brak doświadczenia) zarobi trochę mniej. Są jednak stanowiska, które zapewniają dochód znacznie wyższy, co na młodych, zdolnych ludzi działa jak magnes.
Przypomina tez, że oczywiście można pracować w białostockim biurze spółki, ale nie ma problemów z pracą zdalną, więc jeśli ktoś kupił np. mieszkanie czy dom pod Białymstokiem nie musi marnować czasu na dojazd i korki.
- My nie wprowadzamy obowiązku pracy w biurze, choć są np. warszawskie firmy IT, które tego bezwzględnie wymagają. Dlatego myślę, że ta nasza elastyczność to dodatkowy atut do pracy w SoftwareHut. Dodam, że wysyłamy naszych pracowników na różne szkolenia, które podnoszą ich wiedzę merytoryczną i kompetencje. To atrakcyjne również dlatego, że każdy pracownik ma przyznany budżet na szkolenia, które może sobie wybrać i w danym roku zrealizować – podkreśla dr inż. Marcin Skoczylas.
Przyznaje również (to jest najciekawsze), że aby podjąć pracę w SoftwareHut, nie trzeba być koniecznie studentem i absolwentem wydziału informatyki na politechnice. – W sumie nie ma znaczenia czy ktoś już skończył studia czy jest na trzecim roku, bo zatrudniamy też studentów. Czasami nawet przyjmujemy ich chętniej, bo mogą się u nas douczyć, dokształcić, a przede wszystkim dobrze poznać firmę, więc dostając pracę nie będą ludźmi z zewnątrz. Niemniej, studia wypada jednak skończyć, bo bez dyplomu trudno planować dalszą karierę, a prowadzimy też projekty, które wymagają od realizujących je pracowników przynajmniej dyplomu magistra – zauważa ekspert SpftwareHut.




