Podlaski Siejbit, czyli Siewca

(azda)
W filmie „Siewca” możemy zobaczyć mnóstwo zapomnianych już  obrzędów ludowych
W filmie „Siewca” możemy zobaczyć mnóstwo zapomnianych już obrzędów ludowych
Już sam tytuł filmu Jerzego Kaliny skłania już do refleksji. Biblijny Siewca - Chrystus sieje słowo, i gdy te pada na podatny grunt, wydaje plon. Przypowieść tę Jerzy Kalina odnosi do działalności Doroteusza Fionika, twórcy skansenu w Bielsku Podlaskim i badacza tradycji i kultury białoruskiej na podlaskiej wsi.

Porównanie to jest dość ciekawe. Fionik od wielu lat poświęca się pasji etnografa. Swym zainteresowaniem zaraził także młodych mieszkańców Bielska i okolic, którzy towarzysza mu w poszukiwaniu i odtwarzaniu dawnych tradycji.

Pozornie można odnieść wrażenie, że dawna białoruska wieś, to swego rodzaju utracony raj. Jednak obraz nie ogranicza się jedynie do ukazania kolorowych ludowych strojów, czy melodyjnych białoruskich pieśni. W ujęciach kamery widać także biedę, jaka można spotkać na podlaskiej wsi oraz patologie, jakie z niej się wywodzą. Pieśni niegdyś śpiewane przez młodzież na polach były tłem do ich ciężkiej pracy i trudnego losu. Starsze kobiety wspominają wielkanocne kolędowanie, ale także, to że wielokrotnie musiały uciekać z własnego domu przed mężem.

Bieżeństwo (ucieczka ludności prawosławnej na wschód), która była udziałem rodziny Fionika, to historia wielu prawosławnych rodzin z Podlasia. To właśnie takie tragiczne zwroty historii dopuściły do zatarcia się tradycji. Swoje zrobił też postęp. W szybko goniącym świecie nie ma miejsca na refleksję, tradycje, wiarę, starość. Ale czy na pewno?

Z filmu bije jednak dużo optymizmu. Raj nie wydaje się całkiem utracony. Pasja, którą Fionik sieje trafia na podatny grunt. Młodzież, która skupiła się wokół niego bardzo chętnie uczestniczy w kolędowaniu, rekonstrukcjach dawnych zwyczajów weselnych. Razem z nim stara się powracać do przeszłości.

Rozmawiając ze starszymi ludźmi poznają też pewne odwieczne zasady, które rządzą nie tylko przyrodą , ale i samym człowiekiem. Bo przecież tak samo jak ziarno kiełkuje i wydaje plon w postaci zboża, tak i człowiek rodzi się, dojrzewa, rozwija i przekazuje swe dokonania potomnym.
Film ten powinni obejrzeć nie tyle podlascy Białorusini, a raczej ci, którzy zastanawiają się nad tym kim są i dokąd zmierzają.

Najbliższe projekcje: 4 maja - dom kultury w Bielsku Podlaskim, 5 maja - kino Forum Białystok.

Czytaj e-wydanie »

Zaplanuj wolny czas - koncerty, kluby, kino, wystawy, sport

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robert
W dniu 28.04.2014 o 18:11, Jerzy Kalina napisał:

 Doroteusz Fionik prowadzi działalność popieraną przez BTSK a plegającą na robieniu ludziom z "mózgu wody" wmawiając, że są Białorusinami a w rzeczywistości ich pochodzenie etniczne jest ukraińskie, poza tym sam Fionik pochodzi z Kudelicz koło Siemiatycz gdzie mowa potoczna jest bardzi zbliżona a gdzie nie gdzie nawet zachowała się gwara staroukraińska, z miękkimi końcówkami słów, to stwierdzili prawdziwi naukowcy, językoznawcy i etnolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma tu żadnego aćkania i dziaćkania, typowych dla języka białoruskiego. Żeby dostrzec różnicę wystarczy pojechać do wiosek w okolicy Gródka. Naturalną granicą wpływów kulturowych i przede wszystkim języka, z południa ukraińskiego, a z północy białoruskiego była Puszcza Białowieska i rozlewiska rzeki Narew, jeszcze kilkadziesiąt lat temu migracja ludności na terenach Podlasia polegała na tym, że ktoś pobierał się z kimś z sąsiedniej wsi. Co za tym idzie wciskanie mudziom kłamstw, że mieszkając w okolicach Bielska, Siemiatycz czy Hajnówki, są białorusinami jest robione tylko po to żeby przy kolejnym spisie trochę więcej ludzi przyznało się do białoruskości i tym samym darmozjady z zarządu BTSK będą mogły starać się o większe dotacje ze Skarbu Państwa a tym samym i dla Fionika coś skapnie... Argument, że w Hajnówce i w Bielsku są licea z białoruskim językiem nauczania to jedynie pokłosie systemu komunistycznego, który musiał coś dać lokalnej społeczności a Białorusinów uważał za mniej szkodliwych...Co do samego Fionika, żeby nazywać się etnografem i historykiem to trzeba skończyć takie studia...Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko Białorusinom, którzy kultywują swoją tradycję ale tych farbowanych, którzy na dodatek dla doraźnych korzyści chcą farbować innych mam w głębokiej pogardzie!!!Niech każdy trzyma się Swojej Kultury i ją kultywuje!!!on ukończył studia i historyczne i muzealnictwo 

J
Jerzy Kalina

Pan Mariusz taki odważny i elekwentny, a wstydzi się nazwiska swoich przodków. Wstyd. Pozdrawiam, Jerzy Kalina

 

J
Jerzy Kalina
W dniu 25.04.2014 o 10:21, Mariusz napisał:

Doroteusz Fionik prowadzi działalność popieraną przez BTSK a plegającą na robieniu ludziom z "mózgu wody" wmawiając, że są Białorusinami a w rzeczywistości ich pochodzenie etniczne jest ukraińskie, poza tym sam Fionik pochodzi z Kudelicz koło Siemiatycz gdzie mowa potoczna jest bardzi zbliżona a gdzie nie gdzie nawet zachowała się gwara staroukraińska, z miękkimi końcówkami słów, to stwierdzili prawdziwi naukowcy, językoznawcy i etnolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma tu żadnego aćkania i dziaćkania, typowych dla języka białoruskiego. Żeby dostrzec różnicę wystarczy pojechać do wiosek w okolicy Gródka. Naturalną granicą wpływów kulturowych i przede wszystkim języka, z południa ukraińskiego, a z północy białoruskiego była Puszcza Białowieska i rozlewiska rzeki Narew, jeszcze kilkadziesiąt lat temu migracja ludności na terenach Podlasia polegała na tym, że ktoś pobierał się z kimś z sąsiedniej wsi. Co za tym idzie wciskanie mudziom kłamstw, że mieszkając w okolicach Bielska, Siemiatycz czy Hajnówki, są białorusinami jest robione tylko po to żeby przy kolejnym spisie trochę więcej ludzi przyznało się do białoruskości i tym samym darmozjady z zarządu BTSK będą mogły starać się o większe dotacje ze Skarbu Państwa a tym samym i dla Fionika coś skapnie... Argument, że w Hajnówce i w Bielsku są licea z białoruskim językiem nauczania to jedynie pokłosie systemu komunistycznego, który musiał coś dać lokalnej społeczności a Białorusinów uważał za mniej szkodliwych...Co do samego Fionika, żeby nazywać się etnografem i historykiem to trzeba skończyć takie studia...Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko Białorusinom, którzy kultywują swoją tradycję ale tych farbowanych, którzy na dodatek dla doraźnych korzyści chcą farbować innych mam w głębokiej pogardzie!!!Niech każdy trzyma się Swojej Kultury i ją kultywuje!!!

M
Mariusz

Doroteusz Fionik prowadzi działalność popieraną przez BTSK a plegającą na robieniu ludziom z "mózgu wody" wmawiając, że są Białorusinami a w rzeczywistości ich pochodzenie etniczne jest ukraińskie, poza tym sam Fionik pochodzi z Kudelicz koło Siemiatycz gdzie mowa potoczna jest bardzi zbliżona a gdzie nie gdzie nawet zachowała się gwara staroukraińska, z miękkimi końcówkami słów, to stwierdzili prawdziwi naukowcy, językoznawcy i etnolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego, nie ma tu żadnego aćkania i dziaćkania, typowych dla języka białoruskiego. Żeby dostrzec różnicę wystarczy pojechać do wiosek w okolicy Gródka. Naturalną granicą wpływów kulturowych i przede wszystkim języka, z południa ukraińskiego, a z północy białoruskiego była Puszcza Białowieska i rozlewiska rzeki Narew, jeszcze kilkadziesiąt lat temu migracja ludności na terenach Podlasia polegała na tym, że ktoś pobierał się z kimś z sąsiedniej wsi. Co za tym idzie wciskanie mudziom kłamstw, że mieszkając w okolicach Bielska, Siemiatycz czy Hajnówki, są białorusinami jest robione tylko po to żeby przy kolejnym spisie trochę więcej ludzi przyznało się do białoruskości i tym samym darmozjady z zarządu BTSK będą mogły starać się o większe dotacje ze Skarbu Państwa a tym samym i dla Fionika coś skapnie... Argument, że w Hajnówce i w Bielsku są licea z białoruskim językiem nauczania to jedynie pokłosie systemu komunistycznego, który musiał coś dać lokalnej społeczności a Białorusinów uważał za mniej szkodliwych...

Co do samego Fionika, żeby nazywać się etnografem i historykiem to trzeba skończyć takie studia...

Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko Białorusinom, którzy kultywują swoją tradycję ale tych farbowanych, którzy na dodatek dla doraźnych korzyści chcą farbować innych mam w głębokiej pogardzie!!!

Niech każdy trzyma się Swojej Kultury i ją kultywuje!!!

Dodaj ogłoszenie