MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Podlascy przedsiębiorcy: Rekompensaty za zamkniętą granicę są zbyt małe i nie dla białostockich firm. Dlaczego?

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Przedstawiciele Porozumienia Polskich Przedsiębiorców "Zjednoczony Wschód" apelowali – podczas konferencji prasowej – przed Podlaskim Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku o rozszerzenie programu rekompensat dla firm i otwarcie przejścia drogowego w Bobrownikach.
Przedstawiciele Porozumienia Polskich Przedsiębiorców "Zjednoczony Wschód" apelowali – podczas konferencji prasowej – przed Podlaskim Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku o rozszerzenie programu rekompensat dla firm i otwarcie przejścia drogowego w Bobrownikach. Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Porozumienie Podlaskich Przedsiębiorców "Zjednoczony Wschód" dziękuje rządowi, posłom i wojewodzie podlaskiemu za przyznane rekompensaty, ale też żąda otwarcia przejść drogowych z Białorusią, np. w Bobrownikach oraz wsparcia dla mikro i małych firm działających w samym Białymstoku i w powiecie.

Rzecz bowiem w tym, że rekompensaty otrzymali jedynie przedsiębiorcy z gmin Gródek i Kuźnica. Jednak działania te nie pokrywają strat poszkodowanych pracodawców z Białegostoku i powiatu.

- Skromny program pomocowy objął niewielką grupę firm. Czy pomoc dla 26 przedsiębiorców na 8 mln zł zamyka listę potrzebujących? Nasze firmy ubożeją lub padają. Białorusini zostawiali na nas około 120 mln euro rocznie, a oni (rząd i wojewoda) dają pomoc na poziomie 8 milionów. Czy to wyczerpuje temat? Ta pomoc nie obejmuje miasta Białystok, które jest z niej wyłączone – mówiła Ewelina Grygatowicz-Szumowska, przewodnicząca POP „Zjednoczony Wschód”.

Spis treści

Rozporządzenie bez konsultacji

Czytaj również:

Zapewnia też, że rozporządzenia wojewody o rekompensatach dla firm przygranicznych nikt z przedsiębiorcami nie konsultował, co bardzo boli. Zapewniła, że przedsiębiorcy są gotowi do rozmów:

- Chcemy, aby ta pomoc była realna i żeby rzeczywiście pomogła, ale nie tylko garstce ludzi. Prawda, że oni zostali poszkodowani i cieszymy się, że chociaż oni dostali finansowe wsparcie, ale nie wolno zapominać, że o mieście Białystok. Poprzednie władze i obecne też wyszły z założenia, że duże miasta sobie poradzą? Nie, bo brak przychodu rzędu 120 mln euro top bardzo duża strata – podkreśliła Grygatowicz-Szumowska.

Czytaj również:

Dlaczego nasza granica jest groźniejsza?

Mówiła też, że jako białostoccy przedsiębiorcy rozmawiali z szefem komisji rozwoju i gospodarki Ryszardem Petru, który obiecał zorganizować spotkanie o pomocy, właśnie dla nich. Zapewniła, że przedsiębiorcy ciągle są przeciwni zamykaniu ruchu transgranicznego:
- Mamy cały czas takie same zagrożenia militarne i hybrydowe w województwie lubelskim, gdzie ciągle otwarte są przejścia drogowe Terespolu i Choroszczynie, a naszym województwie działają wszystkie przejścia kolejowe. Są otwarte przejścia z Rosją, czyli obwód Królewiecki, a Rosja to agresor. Tu nie ma żadnej polityki spójności – nie kryła rozczarowania szefowa Porozumienia Podlaskich Przedsiębiorców „Zjednoczony Wschód”: - Jesteśmy terenem tak bardzo niebezpiecznym, dlaczego?

Jak przyznała przedsiębiorcy oczekują rozmów. Chcą, by wreszcie zbadano, ile firm jest poszkodowanych przez zamknięcie granicy: - My liczymy, że chodzi o setki, wystarczy popatrzeć na to, co dzieje się na miejskim targowisku przy Kawaleryjskiej czy w białostockich galeriach – mówiła.

Czytaj również:

Bez pomocy firmom grozi bankructwo

Prowadząca od 17 lat działalność na Kawaleryjskiej Dorota Domaradzka stwierdziła, że w 2020 roku na targowisku handlowało 1340 kupców, a na koniec 2023 – już tylko 898 i umów dzierżawy stanowisk ciągle ubywa.
- Nasza sytuacja, jako kupców jest tragiczna, bo brak klientów z Białorusi generuje ogromne straty. Wielu z nas jest na skraju bankructwa – oznajmiła i też zaapelowała do władz o przywrócenie ruchu granicznego lub objęcie pomocą przedsiębiorców z Białegostoku i okolic.

W podobnym tonie wypowiedział się Mateusz Grygoruk, który zwrócił uwagę, na to że przedsiębiorcy z Białegostoku i powiatu nie mają szans na rekompensaty, więc nie mają perspektyw na poprawę swojej sytuacji. - Będzie się to wiązać z upadłościami firm i zwalnianiem pracowników, czyli zwiększaniem bezrobocia w regionie - podkreślił.
* * *
Przypomnijmy. W ostatni poniedziałek (13.05) wojewoda podlaski wydał rozporządzenie o kontynuacji rekompensat dla firm z gmin Kuźnica i Gródek działających przy przyjściach granicznych w Kuźnicy i Bobrownikach (pierwsze nie działa od 2,5 roku, a drugie od ponad roku - red.). Rekompensaty te zostały wprowadzono w czerwcu 2023 roku na pdst. nowelizacji ustawy o ochronie granicy państwa. To 8 mln zł, które otrzymało 26 firm z dwóch gmin. Na 2024 rok ma być dostępne 5 mln zł.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Gadżety i ceny oficjalnego sklepu Euro 2024

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Podlascy przedsiębiorcy: Rekompensaty za zamkniętą granicę są zbyt małe i nie dla białostockich firm. Dlaczego? - Gazeta Współczesna

Wróć na poranny.pl Kurier Poranny