Podbeskidzie - Jagiellonia. Pomeczowe wypowiedzi trenerów

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Trenerzy Podbeskidzia i Jagiellonii mówili, że szanują zdobyty punkt
Trenerzy Podbeskidzia i Jagiellonii mówili, że szanują zdobyty punkt Kamil Świrydowicz, jagiellonia.pl
Oto co po meczu 18. kolejki PKO BP Ekstraklasy Podbeskidzie Bielsko Biała - Jagiellonia Białystok (1:1) powiedzieli trenerzy obu zespołów.

BOGDAN ZAJĄC (Jagiellonia): Nie potrafiliśmy uporządkować naszej gry w pierwszej połowie. Wprawdzie przed przerwą było kilka dobrych akcji, ale zabrakło płynności w wykończeniu. Dobrze weszliśmy w drugą odsłonę dzisiejszego starcia. Szybko przejęliśmy inicjatywę, dociskaliśmy przeciwnika, stwarzaliśmy zagrożenie. Było kilka sytuacji, które można było lepiej rozwiązać. Była też okazja Bartka Wdowika, którą można było lepiej sfinalizować. Ponadto szkoda nieuznanej bramki, ale był tam minimalny spalony. Słowa pochwały dla zawodników, że w trudnym momencie potrafiliśmy się odbić i powalczyć o zwycięstwo. Trochę nam do wygranej w tym meczu zabrakło, ale pozytywem z pewnością jest fakt, że potrafiliśmy się odbić od trudnego wyniku.
Jestem bardzo zadowolony z punktu, szanuję go. Beniaminkiem jest się wtedy, kiedy awansuje się do ligi. Teraz nie traktujemy już Podbeskidzia jako beniaminka, tylko jako drużynę, która wiosną regularnie punktuje. W poprzedniej kolejce zdobyliśmy punkt z mistrzem Polski, dzisiaj z beniaminkiem, ale to nie ma żadnego znaczenia. Punkt to punkt, tym bardziej zdobyty na tak trudnym terenie.

ROBERT KASPERCZYK (Podbeskidzie): Za nami prawdziwy rollercoaster. Nie powiem niczego odkrywczego kiedy stwierdzę, że dzisiaj zagraliśmy najlepszą pierwszą połowę w tym roku. Zagraliśmy bardzo agresywnie, ponadto udało nam się wybić Jagiellonii wszystkie atuty, zarówno skrzydła jak i środek. Takiej drużynie jak Jagiellonia trzeba strzelić drugą bramkę. Mieliśmy stuprocentową sytuację Karola Danielaka chociaż nieco go wytłumaczę, bowiem w ostatniej chwili piłka mu podskoczyła. Chciał uderzać z pierwszej piłki, potem zdecydował się na przyjęcie, nie było już czasu i oddał strzał nad bramką. Nie mamy do niego absolutnie żadnych pretensji. Jagiellonia na drugą połowę, od strony mentalnej, wyszła w zdecydowanie lepszej dyspozycji od nas. Przez pierwsze dziesięć minut Jaga była nabuzowana. Widać było, że potrafią grać w piłkę, przyspieszyć, zmieniać ciężar gry. Trochę nas pogonili i znowu trzeba było opanować środek pola, żeby zagrozić przeciwnikowi.
Jagiellonia to najlepszy zespół, z którym się mierzyliśmy po względem gry w powietrzu. Zawsze najdalej drugą piłkę wygrywaliśmy, natomiast dzisiaj w powietrzu sporo przegraliśmy. Jest to bardzo cenny punkt.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Trenerze Zającu! W pierwszej połowie to nie była nieumiejętność "uporządkowanie gry"! To była totalna kompromitacja! 7:0 w rzutach rożnych dla Podbeskidzia mówi wszystko w tym temacie!Wygląda na to,że albo przeciwnik nie był dostatecznie rozpracowany,albo drużyna nie została odpowiednio umotywowana...

Dodaj ogłoszenie