Po 42 latach Desa znika z mapy Białegostoku

Magdalena Kuźmiuk, mkuzmiuk@poranny.pl
Po 42 latach Desa znika z mapy BiałegostokuZabił nas czynsz. Miasto widzi tylko kawiarnie i pizzerie. Nie ma miejsca na sztukę - twierdzi Anna Kakareko, właścicielka Desy.
Po 42 latach Desa znika z mapy BiałegostokuZabił nas czynsz. Miasto widzi tylko kawiarnie i pizzerie. Nie ma miejsca na sztukę - twierdzi Anna Kakareko, właścicielka Desy. Andrzej Zgiet
Właściciele chcą zamknąć galerię z antykami. Nie są już w stanie płacić czynszu. Nie mają też siły na walkę z miastem o jego obniżkę. Witryna galerii sztuki i antyków Desa przy ulicy Suraskiej przyciąga wzrok. Misternie wykonane bursztynowe czy ametystowe lampy, stylowa biżuteria, ciekawe malarstwo, intrygująca rzeźba. Wszystko wskazuje na to, że ten kawałek historii Białegostoku, jakim Desa z pewnością jest, wkrótce przestanie istnieć.

- Zabiły nas koszty utrzymania, zwłaszcza czynsz - 4100 złotych miesięcznie. Nie możemy się porozumieć z miastem, które jest przecież właścicielem lokalu. Władze widzą tylko kolejne kawiarnie i pizzerie. Nie ma miejsca na sztukę

[/cyt]
- mówi Anna Kakareko, współwłaścicielka Desy.

Przyznaje, że ostatni rok był ciężki. A długi narastały z miesiąca na miesiąc. Z trudną decyzją o zamknięciu galerii właściciele nosili się od kilku miesięcy. Z Suraskiej muszą wyprowadzić się do końca lutego.

Anna Kakareko mówi, że ta praca wynika głównie z pasji i ambicji, a nie - wbrew przekonaniu niektórych urzędników - z chęci zysku. Bo klientów jest coraz mniej.

- Sztuka nie jest dziś modna. Młodzi ludzie jej nie znają. Bo nie ma edukacji w tym kierunku. Dziś modny jest minimalizm, który wygląda tak, jakby nas stać było na wybudowanie domu, ale już nie na powieszenie obrazu na ścianie. To niezwykle smutne

- uważa Anna Kakareko.

Przypomina, że zdecydowana większość przedmiotów, jakie w Desie można obejrzeć czy kupić, ma swoich właścicieli, którzy oddali jej te rodzinne pamiątki w komis. Wszystko to pracownicy Desy skrupulatnie oddają. Porcelana, biżuteria, zegary, lampy, obrazy, ikony, ale też meble, jak cenne czarne boulle, czyli sekretarzyk z masy szylkretowej, serwantki, zielony piec kaflowy. Ponad 10 tysięcy różnych antyków.

Zarząd Mienia Komunalnego już zapowiada przetarg na  lokal po Desie. Anna Kakareko jeszcze się zastanawia czy w nim nie wystartować.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
maja11

Pani w Desie jest bardzo niemiła,obcina wzrokiem i selekcjonuje klientów

r
raz

Przykre miejsce. Wejście i oglądanie jest niemile widziane, bo każdy wchodzący jest od razu taksowany przy wejsciu...

m
mYSZKA

Ostatnio kupiłam nowy obraz do domu na KrakowskiejSklep z ramami, mają mała galerie ale to co innego niż DESA podejście do klienta i odrazu fachowa pomoc w doborze ram .Miejsce warte zobaczenia, bo z dusza  i kunsztem dla sztuki. Miła niespodzianka w Białymstoku. 

a
anusia

Mam 50 lat i pomyslałam sobie szkoda, zawsze Rynek kojarzy czy kojarzyć mi się będzie z Desą ,ale absolutnie zgadzam się ,

rzeczywiście atmosfery NIGDY tam nie było.

A
ATeST

To że sztuka z trudem się w dzisiejszych czasach sprzedaje to jedna sprawa, ale gdy do tego takie miejsce prowadzą niesympatyczne, zmanierowane panie to klapa murowana.

S
Sztuk-mistrz

Pani z Desy opowiada bzdury. To nie prawda, że nie ma zainteresowania sztuką u młodych mieszkańców naszego miasta. Owszem są braki w wykształceniu w tym kierunku jednak zainteresowanie i pasja jak najbardziej są. To co zabija Desę to bardzo nieprzyjemna atmosfera w tak wysmakowanym i wypełnionym pięknem miejscu. Godziny pracy jak za czasów socjalizmu, podejście do klienta jak za czasów socjalizmu i pretensje do wszystkich wokoło jak za czasów socjalizmu. Regularnie odwiedzam takie miejsca w Trójmieście i Poznaniu- inny świat. Nie ma co też przesadzać z czynszem- 4 200 PLN za lokal w ścisłym centrum to stawka wdość wysoka ale realna jak na prowadzenie działalności (za mieszkanie w spółdzielni płacę 518 PLN). Nie ma co narzekać i mieć pretensje do wszystkich tylko dostosować się do potrzeb miłośników sztuki także tych młodych

m
mYSZKA

Ostatnio kupiłam nowy obraz do domu na KrakowskiejSklep z ramami, mają mała galerie ale to co innego niż DESA podejście do klienta i odrazu fachowa pomoc w doborze ram .Miejsce warte zobaczenia, bo z dusza  i kunsztem dla sztuki. Miła niespodzianka w Białymstoku. 

A
Ankaanka

Chodzenie tam nie ma sensu. Chciałam kupić rodzicom prezent na 30. rocznicę ślubu. Obsługa nie chciała mi pomóc (pani stała w drzwiach i paliła papierosa), w środku jest nawał wszystkiego, totalna graciarnia - znalezienie czegokolwiek interesującego graniczy z cudem, a jak się chce czemuś przyjrzeć, to zaraz problem, bo nie dotykać, zniszczy się, zepsuje. To nie jest problem niewykształconych młodych ludzi, ale "wykształconych" pracowników Desy, którzy się uważają za lepszych od pozostałych.

Prezent kupiłam w innym miejscu.

M
Marek007

Dlaczego ciągle pisze się że jest to DESA, ona nie istnieje już od upadku komuny. Ta firma to jest zwykły komis i nazwywa się DSA. !!!!!!

P
Polka

Na sztuce też nie zna się władza Białegostoku. Ratusz wykończy to wspaniałe miejsce z czym ja się nie godzę. Desa powinna pozostać, a czynsz powinien być minimalny p.Prezydencie Truskolaski.

s
samowar

Nigdy w życiu już tam nie zajrzę. Aroganckie podejście do ludzi ta pani prezentuje. Nie każdy chce coś kupić takie miejsca powinny być także do tego aby można było podziwiać i pooglądać. Handlować to nie umiemy w tej Desie oj nie.

M
Mag_da_le_na

A myślałam, że tylko ja się tam spotkałam z niemiłym przyjęciem. Byłam raz, również szukałam prezentu. Pani niezadowolona z tego, że ktoś w ogóle przyszedł. Atmosfera fatalna. Nie można niczego dotknąć, nie można dokładnie obejrzeć, pytanie o cenę skwitowane zostało obcięciem od stóp do głów a odpowiedzi udzielono tonem pt. "sądząc z wyglądu i tak cię nie stać". Ja rozumiem, że ludzie mają różne charaktery, ale w handlu naprawdę liczy się dobre podejście do klienta. Jezeli osoba prowadząca DESĘ nie lubi pracować z ludźmi powinna zatrudnic kogoś, kto ma do tego dryg. Oczywiście nic nie kupiłam i nie wróciłam już w to miejsce. Nie dziwi mnie fakt, że sklep nie przynosi dochodu. Biorąc pod uwagę atmosferę tego miejsca to raczej cud, że tyle czasu przetrwało.

p
pedro

Dlaczego czynsz powinien być minimalny? To jest handel sztuką, a nie SZTUKA! Nie jest to miejsce kulturotwórcze. Chodzisz tam na wystawy, kontemplujesz?

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3