PKO Ekstraklasa. Jagiellonia - Radomiak Radom 1:1. Szkoda przerwanej serii [ZDJĘCIA]

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Żółto-Czerwoni nie zdołali pokonać radomskiego beniaminka
Żółto-Czerwoni nie zdołali pokonać radomskiego beniaminka Wojciech Wojtkielewicz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Nie udało się Jagiellonii Białystok do trzech przedłużyć serii zwycięstw. Na zakończenie 11. serii gier Żółto-Czerwoni zremisowali 1:1 z Radomiakiem Radom.

W porównaniu do wygranego 1:0 mecz z Zagłębiem Lubin w składzie Jagi doszło do jednej zmiany. Kontuzjowanego bramkarza Pavelsa Steinborsa zastąpił młodzieżowiec Xavier Dziekoński.

Stabilności gospodarzy trener Radomiaka Dariusz Banasik przeciwstawił nowinkę, w postaci innego ustawienia taktycznego. Radomski beniaminek z reguły traci gole jako pierwszy i by to zmienić wyszedł na Żółto-Czerwonych dwoma napastnikami.

- Wolałbym, żeby to nas gonili przeciwnicy, a nie odwrotnie, bo wtedy łatwiej by nam się grało. Stąd ta zmiana - tłumaczył przed kamerami Canal + Sport szkoleniowiec gości.

I rzeczywiście, przyjezdni ruszyli do ataku, by objąć prowadzenie. Co prawda jako pierwszy groźnie uderzał Fedor Cernych z Jagi, ale za moment potężną bombą odpowiedział Leandro, ale znakomicie spisał się Dziekoński. Radomiakowi udało się zamknąć Jagę na jej polu karnym, ale z kilku rzutów rożnych nic nie wynikło, a jedną z groźnych akcji za cenę żółtej kartki, faulem przerwał stoper Bogdan Tiru.

Gospodarze nie radzili sobie z wysokim pressingiem, z zastraszającą łatwością tracili piłkę i praktycznie każde podanie do przodu kończyło się stratą. Wydawało się, że gol dla Radomiaka to kwestia czasu. I bramka padła, ale dla... Jagiellonii. Szybką akcję lewą stroną i dośrodkowanie Bojana Nasticia zamknął dołożeniem nogi Cernych i było 1:0.

Radość nie trwała długo i w krótkim czasie doszło do dwóch nieszczęść. Najpierw asystujący przy golu Nastić doznał kontuzji i musiał opuścić boisko, a wkrótce potem piłka w polu karnym trafiła w łokieć Jesusa Imaza i sędzia Jarosław Przybył, po konsultacji z VAR-em wskazał na wapno. Karol Angielski nie pomylił się i doprowadził do remisu. Sytuacja była kontrowersyjna, ale trzeba uczciwie przyznać, że Radomiak na gola zasługiwał, bo na pewno w pierwszej połowie nie był zespołem słabszym od Jagiellonii.

- Mecz jest wyrównany. Musimy poprawi skuteczność i oddawać więcej strzałów - ocenił w przerwie kapitan Jagi Taras Romanczuk.

Niestety, jego życzenie nie spełniło się. Z obu stron sporo było szarpanej gry, fauli, strat, a niewiele podbramkowych spięć. Z czasem przewagę zaczęła uzyskiwać Jaga, ale niewiele z niej wynikało. Aż do końcówki, w którym bardzo niebezpiecznie dwa razy uderzył Romanczuk, a potem Michał Nalepa. Niestety, piłka nie wpadła do siatki gości i wynik się nie zmienił.

WYNK
Jagiellonia Białystok - Radomiak Radom 1:1 (1:1).
Bramki: 1:0 - Cernych (25), 1:1 - Angielski (33-karny). Żółte kartki: Tiru, Puerto, Cernych - Kaput. Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 5350.
Jagiellonia: Dziekoński - Puerto, Tiru, Pazdan, Prikryl, Romanczuk, Struski (46. Nalepa), Pospisil (90. Kwiecień), Nastić (30. Wdowik), Cernych (73. Żyro), Imaz.
Radomiak: Majchrowicz - Jakubik, Rossi, Cichocki, Abramowicz, Leandro (89. Matos), Kaput, Nascimento, Machado (73. Rhuan), Angielski (76. Rondon), Maurides (89. Sokół).

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie