PKO Ekstraklasa. Jagiellonia - Górnik Zabrze 1:3. Twierdza Białystok padła (zdjęcia)

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Żółto-Czerwoni po raz pierwszy w tym sezonie przegrali u siebie. Lepszy od nich był Górnik Zabrze.
Żółto-Czerwoni po raz pierwszy w tym sezonie przegrali u siebie. Lepszy od nich był Górnik Zabrze. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
Po raz pierwszy w tym sezonie PKO Ekstraklasy Jagiellonia przegrała mecz u siebie. Stadion przy ul. Słonecznej zdobył Górnik Zabrze, który pokonał białostoczan 3:1.

Martwić musi nie tylko porażka, ale i to, że triumf gości był jak najbardziej zasłużony, a Jaga nie przypominała samej siebie z poprzednich występów.

Kibice w Białymstoku byli ciekawi występu niemieckiego mistrza świata z 2014 roku - Lukasa Podolskiego. Tymczasem gwiazda Górnika nie pojawiła się przy Słonecznej.
.
- Na przedostatnim treningu Łukasz poczuł ból w plecach. Myśleliśmy, że to nic poważnego, ale na drugi dzień czuł się jeszcze gorzej i nie przyjechał do Białegostoku - poinformował przed kamerami Canal + Sport trener przyjezdnych Jan Urban.

Mimo braku swego asa goście od początku prezentowali się lepiej, a gra toczyła się głównie na połowie Jagiellonii. Po drugiej stronie rodowity białostoczanin Grzegorz Sandomierski nudził się setnie, bo akcje Żółto-Czerwonych kasowane były daleko od jego bramki.

Nerwowa, pełna błędów gra Jagi została ukarana w 24. minucie. Po dalekim dośrodkowaniu defensywa gospodarzy pozwoliła na oddanie strzału głową Krzysztofowi Kubicy i Xavier Dziekoński skapitulował.

Utrata bramki obudziła gospodarzy, którzy odpowiedzieli w najlepszy możliwy sposób. Jesus Imaz idealnie zgrał piłkę w polu karnym do Tomasa Prikryla, a ten technicznym strzałem przy dalszym słupku doprowadził do wyrównania.

Niestety, to był tylko błysk, bo sytuacja znów się powtórzyła. Jagiellonia pozwoliła się zepchnąć do głębokiej defensywy, znów za to zapłaciła i znów głową gola strzelił pozostawiony bez opieki Kubica.

- Musimy po przerwie pokazać swoją grę - mówił w przerwie w telewizyjnym wywiadzie Augustyn.

Nic z tych rzeczy, bo zanim walka po zmianie stron na dobre rozgorzała, goście prowadzili już 3:1. Tym razem białostocka defensywa pozwoliła Jesusowi Jimenezowi stanąć oko w oko z Dziekońskim, a Hiszpan takich okazji nie marnuje.

Jaga próbowała jeszcze się odgryźć, bardzo dobrą okazję na gola kontaktowego miał Imaz, ale spudłował. Losów potyczki odwrócić się już nie udało i komplet punktów pojechał do Zabrza.

Jagiellonia Białystok - Górnik Zabrze 1:3 (1:2).
Bramki: 0:1 - Kubica (24). 1:1 - Prikryl (27), 1:2 - Kubica (37), 1:3 - Jimenez (54).

Żółte kartki: Imaz, Toporkiewicz - Janża.
Sędziował: Krzysztof Jakubik Siedlce.

Jagiellonia: Dziekoński - Pazdan, Augustyn, Tiru, Prikryl, Romanczuk, Pospisil, Quintana (57. Trubeha), Nastić (73. Tabiś), Imaz, Cernych (73. Toporkiewicz).

Górnik: Sandomierski - Wiśniewski, Janicki, Gryszkiewicz, Pawłowski, Kubica (90. Dziedzic), Manneh, Janża, Nowak (90. Sanogo), Krawczyk (79. Baidoo), Jimenez (89. Cholewiak).

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
MATOŁY. DNO ta nasza piłka
G
Gość
Pierwsza bramka na konto Dziekońskiego,druga i trzecia na konto Pazdana.
G
Gość
Trener Mamrot zapomniał że zwycięskiego składu się nie zmienia.A Cernych i Quintana to już "zgrane płyty".
Dodaj ogłoszenie