PiS chce dać sowite podwyżki urzędnikom państwowym

Maciej Deja
Projekt PiS zakłada podwyżki w zależności od sytuacji gospodarczej
Projekt PiS zakłada podwyżki w zależności od sytuacji gospodarczej Fot. michał dyjuk
Od ponad dwóch i pół do niemal ośmiu tysięcy miesięcznie więcej dostaną czołowi urzędnicy państwowi. To propozycja podwyżek autorstwa PiS

To nie jest ustawa o podwyżkach - zastrzegł od razu poseł PiS Łukasz Schreiber, który będzie uzasadniał projekt, prawdopodobnie już podczas bieżących obrad. Jak wyjaśniał, wynagrodzenia najważniejszych osób w państwie będą zależały od czterech czynników: wzrostu PKB w ostatnich trzech latach, minimalnego i średniego wynagrodzenia w kraju, a także współczynnika Giniego (odzwierciedlającego poziom nierówności społecznej). Teraz wynosi on w Polsce 0,308 i im jest niższy, tym równiej rozłożone są produkowane dobra.

Choć szczegóły wydają się, z jednej strony, skomplikowane, a z drugiej - logiczne, w efekcie oznaczają dodatkowe 25 mln zł dla rządzących. Jak wylicza „Rzeczpospolita”, wynagrodzenia posłów i senatorów zwiększą się o mniej więcej 2,7 tys. zł. (łącznie z dietą da to kwotę ponad 15 tys. zł miesięcznie). Ponad 4 tys. podwyżki dostaną też wicewojewodowie, wojewodowie i podsekretarze stanu (zarobią odpowiednio prawie 15 i niemal 16 tys. zł), o mniej więcej 5,5 tys. mają wzrosnąć pobory sekretarzy, ministrów, Rzecznika Praw Obywatelskich i szefa NIK (18 i 20 tys.). Największe podwyżki czekają jednak premier: wynagrodzenie Beaty Szydło, a także marszałka Sejmu i prezesa NBP, zwiększy się o 7,5 tys. (do 24 tys. zł). Najwyższa pozostanie pensja prezydenta - po podwyżce o 4,5 tys. ma ona sięgać 25 tys. zł miesięcznie.

Propozycja PiS zakłada również przyznawanie wynagrodzeń pierwszym damom. Obecna, Agata Kornhauser-Duda, będzie otrzymywać 55 proc. uposażenia małżonka, co wraz z dodatkami może dać kwotę do 13,5 tys. zł. Dożywotnią pensję w wysokości ponad 10 tys. zł otrzymają zaś byłe pierwsze damy, a zarobki eksprezydentów wzrosną do mniej więcej 18 tys. zł.

Schreiber uzasadniał podwyżki tym, że jeśli chce się budować skład rządu na ekspertach niezwiązanych z polityką, należy im zaoferować wynagrodzenie konkurencyjne do tego, które mogą otrzymać w sektorze prywatnym. Zwracał też uwagę na, jak to nazwał, patologiczne sytuacje, gdy osoby zarządzające dyrektorami państwowych spółek otrzymują znacznie niższe uposażenia niż oni. Argumentując wprowadzenie wynagrodzenia dla pierwszej damy, przekonywał, że jest to ciężka praca, „niekiedy po sto godzin tygodniowo”, i od dawna domagała się uregulowania.

- To wszystko da się zorganizować lepiej za te same pieniądze - przekonuje poseł .Nowoczesnej Adam Szłapka w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press (AIP), podkreślając, że w tej chwili rząd tworzy 117 ministrów i wiceministrów. - To najwięcej w historii. Pytanie, czy wszyscy są potrzebni - zastanawia się Szłapka. - To nie żadne kolesiostwo i podwyżki dla swoich, to zasady, które mają obowiązywać przecież wobec przyszłych rządzących - argumentuje wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński w rozmowie z AIP.

Przez ostatnie osiem lat pensje czołowych państwowych urzędników nie ulegały zmianie. Podobnymi uposażeniami jak ich polscy odpowiednicy mogą się pochwalić premierzy Węgier czy Czech, natomiast głowy państw są zazwyczaj opłacane lepiej. 120 tys. zł miesięcznie zarabia choćby prezydent Litwy Dalia Grybauskaite, a Miloš Zeman z Czech wraz z premiami może liczyć na ponad 55 tys. zł na miesiąc.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie