Piotr Siemion – Niskie Łąki

Jerzy Doroszkiewicz
Piotr Siemion (ur. 1961) – pisarz i prawnik. Autor powieści Niskie Łąki (2000, 2016) i Finimondo (2004), a także zapisków Dziennik roku Węża (2015). Ukończył anglistykę na Uniwersytecie Wrocławskim i wydział prawa Uniwersytetu Columbia. Dwanaście lat spędził na emigracji w USA i Kanadzie, od 2000 roku mieszka i pracuje w Warszawie. Tłumacz kultowej powieści Thomasa Pynchona 49 idzie pod młotek.
Piotr Siemion (ur. 1961) – pisarz i prawnik. Autor powieści Niskie Łąki (2000, 2016) i Finimondo (2004), a także zapisków Dziennik roku Węża (2015). Ukończył anglistykę na Uniwersytecie Wrocławskim i wydział prawa Uniwersytetu Columbia. Dwanaście lat spędził na emigracji w USA i Kanadzie, od 2000 roku mieszka i pracuje w Warszawie. Tłumacz kultowej powieści Thomasa Pynchona 49 idzie pod młotek. Wydawnictwo Czarne
Takie historie zna chyba cała Polska. Najpierw „walka z komuną”, później przemyt, za moment jakiś legalny interes, wreszcie koncesja na elektroniczne media, a czasem i działanie bez koncesji. Wznowiona po 16 latach debiutancka książka Piotra Siemiona to nie tylko historia undergroundowej femme fatale, ale przede wszystkim pozbawione lukru kadry z Polski z lat 1983 – 1991.

Jako zawodowy tłumacz Piotr Siemion nie odmówił sobie przyjemności obsadzenia w roli głównej swojej debiutanckiej powieści „Niskie Łąki” obcokrajowca. Dzięki jego obecności może zachować większy dystans do obrazu Polski jaki utkwił mu w pamięci zanim zabrał się do pisania książki. Moim zdaniem – to obraz nad wyraz prawdziwy i niebanalnie podany.

Piotr Siemion wrzuca nie znającego ni w ząb polskiego Anglika wprost w undergroundowe środowisko Wrocławia. To młodzi kontestatorzy, którzy o wiele poważniej traktują zdobywanie zakąski do ciepłej i śmierdzącej wódki niż malowanie antysocjalistycznych haseł. Gdzieś w tle brzmią dźwięki polskiego reggae, eksperymentalnych wrocławskich zespołów, ktoś dołuje się przy Joy Division, ale najważniejsza jest nieustająca balanga. I taka jest prawda o latach 80. XX wieku. Prawda większości zwykłych młodych ludzi, którym nie przeszkadzał ani stan wojenny, ani niedawny przyjaciel w szeregach ZOMO, ważniejsza była osobista wolność i charakterystyczna dla lat szczenięcych chęć zabawy. W PRL tamtych czasów, mimo kartek i pamiętnej godziny 13, ze zdobyciem alkoholu nie było problemów, zatem i ta realna i ta książkowa balanga trwała niemal przez całą dekadę.

Wśród ciemnych kart tamtych czasów, przywódcy Solidarności mogli wymieniać wmuszane im na siłę paszporty w jedną stronę. Tymczasem kilkoro z bohaterów „Niskich Łąk” spotyka się w 1988 roku w Nowym Jorku. Chcieli się dorobić, ich kolega Anglik zamierza podbić Hollywood, ale jedyne co im się udaje to kolejna mega libacja alkoholowa. Jest też powracający wątek femme fatale, tym razem w wersji kobiety upadłej poza ostatni krąg piekła, ale cicho, sza, bo gdzież przyjemność z samodzielnej lektury. I jeśli już nasi przyjaciele są w USA, będzie też jedna akcja godna jeśli nie Jamesa Bonda to przynajmniej Chucka Norrisa. Jest też dużo tak pięknie opisanych przez Edwarda Redlińskiego czy Janusza Głowackiego polskich przechwałek i niespełnionych ambicji.

W 1991 roku dawni undergroundowcy znów spotykają się we Wrocławiu. Cóż to jest za miasto. Upstrzone bazarami, polowymi łózkami, odchodzącymi dziś w zapomnienie „szczękami”. Miasto, w którym wybuchł kapitalizm, drobna przedsiębiorczość, a regułą w biznesie jest najczęściej brak zasad. Jeden z wrocławian prowadzi popularne miejskie radio, bez płacenia tantiem, na ukradzionym sprzęcie, z gigantycznymi długami. Jego dawni przyjaciele wierzą w potęgę medium i każdy liczy, że fale eteru pomogą w ich błyskotliwej karierze bardziej niż rzetelna praca czy umiejętności. Tylko wspomniana femme fatale siedząca w osiedlowej wypożyczalni kaset wideo, zakłada nielegalne kablówki i marzy o własnej telewizji spędzając wieczory u boku byłego ZOMO-wca, „bo jest dobry dla jej dziecka”. Dziecka, które nota bene porzuciła, wyjeżdżając do USA z myślą o karierze. „Bo to zła kobieta była” powie rok później Bogusław Linda w „Psach” i nie ma co się nad tą postacią rozczulać, choć w 2000 roku świetny krytyk Piotr Bratkowski widział w jej losach „wyjątkowo okrutną metaforę końca epoki romantyzmu w Polsce”. Symbolicznym końcem wrocławskiego podziemia jest finałowy piknik, gdzie dawni buntownicy wyrzucają do wody ogrodowe krasnale, których produkcja zastąpiła te, malowane na murach miasta przez Pomarańczową Alternatywę.

Wyjątkowo udana i dobrze napisana powieść, która dzisiejszym 50-latkom może przypomnieć ich lata młodości i pierwsze kroki stawiane w kapitalizmie, a młodszym odkryć nieznane oblicze mitologizowanego dziś przez niektóre narracje czasu w historii Polski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3