Piotr Sawicki - Subiektywnie. Galeria im. Sleńdzińskich przy Wiktorii 5 prezentuje zdjęcia znanych białostoczan

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Piotr Sawicki - Subiektywnie. Galeria im. Sleńdzińskich - wernisaż wystawy 29.02.2020 Jerzy Doroszkiewicz
Galeria im. Sleńdzińskich przy Wiktorii 5 prezentuje wystawę "Subiektywnie" Jej autorem jest Piotr Sawicki. To zbiór fotografii znanych białostoczan i kilkunastu interesujących sytuacji

"Obiektywnie rzecz biorąc są sprawy, które dzieją się obok lub pomimo nas, a jednak tkwią wciśnięte w rzeczywistość, obudowane przeżyciami i doświadczeniami, dla któych spoiwem jest nasza wyobraźnia i wrażliwość. Choć obiektywnie nie miałem wpływu na to, w jakich czasach przyszło mi spędzić młodość, wszystko to, co wydarzyło się fotograficznie, pozostaje w sferze czysto subiektywnej."

Takim mottem wita gości swojej wystawy Piotr Sawicki. I od razu zaskakuje jednym z nielicznych w tym zestawie zdjęć reporterskich. To dużych rozmiarów kadr z porodówki!

- Nie ma wątpliwości, że urodziła się białostoczanka - śmieje się Piotr Sawicki. I rozpoczyna opowieść, jak powstało to zdjęcie.

To były lata 70. - rozpoczyna opowieść Piotr Sawicki. - Janusz Niczyporowicz pisał jakiś tekst o narodzinach, o reakcjach kobiet po porodzie. Byliśmy na około 40. dyżurach, za zgodą profesora Soszki. Lekarze byli moimi kolegami, również kolegami żony, w sumie wszyscy żeśmy się znali. Największe wrażenie robił pierwszy poród. Wtedy nie miałem jeszcze córki, urodziła się dopiero w 1980 roku, ale wiele słyszałem wcześniej. Jak zobaczyłem ten pierwszy poród, zrobiło to na mnie wrażenie. Nieżyjący już Janusz Niczyporowicz zawsze był taki dzielny, a jak zobaczył krew to fiknął, zemdlał. Doktor Jerzy Radwan popatrzył na niego i pyta: kogo mam ratować – Ciebie czy pomagać pani w porodzie? Potem już szło dobrze. Wysłuchiwaliśmy narzekań kobiet na mężów, mówiły, że nigdy więcej a doktor Poznański mówił: spokojnie, spokojnie za rok się znów spotkamy. Kiedy rodziło się dziecko, wszyscy się cieszyli. Ten krzyk dziecka, ta radość – wszyscy byli uśmiechnięci, czekali na to, widać na moim zdjęciu że doktor Radwan uśmiecha się.

Piotr Sawicki wyznaje, że przede wszystkim był fotoreporterem.

- Z tego wyrosłem, nauczyłem się od swojego ojca – wspomina. Na wystawie „Subiektywnie” przeważają jednak portrety. - One były robione z potrzeby serca – mówi Sawicki. - Ale reporterskie też robiłem z sercem, bo wynikały z mojego temperamentu, z zainteresowań, również ilustrowanymi tekstami i wydarzeniami. Portrety to krąg moich przyjaciół, kolegów.

Na wystawie jest kilka zdjęć Piotra Sawickiego seniora z roku 1985.

- Wtedy Zbigniew Kowalewski z Czesławem Seniuchem realizowali film o ojcu – wyjaśnia Piotr Sawicki. - Towarzyszyłem im, robiłem materiał, relacjonował to wówczas „Kurier Podlaski”. A ojciec chodził z marionetką po Białymstoku.

Jedna z sal bojarskiej chaty przy Wiktorii 5 ma wręcz rodzinny charakter.

- Zaczyna się zdjęciem moje żony z moją córką, którą żona trzyma – jak mawiał dziadek – jak pacynkę – uśmiecha się Sawicki. - On jest taka zdziwiona. A z tyłu jest rodzaj biblioteczki. Moja mała córeczka bardzo lubiła, żeby brat cioteczny odwiedzając nas, sadzał ją na tej szafie. Obok są nasi przyjaciele – Rysio i Małgosia Żywulscy z córką Zulą. Znamy się ponad 40. lat. Obok Andrzej Pawluczuk z synem i z żoną, Jacek Grun z synem bawiącym się pod okiem taty szpulowym magnetofonem. Są Ania i Janusz Andrzejewscy. Ania to profesor medycyny, Janusz Adwokat, a ta mała dziewczynka dziś też jest adwokatem.

Jest też świetne zdjęcie Wiesława Szymańskiego, poety i dziennikarza radiowego, w otoczeniu rodziny w Chomontowcach. - Pamiętam, że lataliśmy helikopterem, bo obiecałem mu zdjęcia lotnicze – wspomina Sawicki. Z jego działki schodziło się do Łosośnej, a tam była już granica. To było piękne miejsce. Wylądowaliśmy tam, a na zdjęciu jest jego żona, babcia, kobieta która pilnowała tego domu.

Niektóre zdjęcia to kompromis pomiędzy oczekiwaniami portretowanych a reporterskim pazurem.

- Czasami czekam, co mi zaproponują, a kiedy widzę, że nic nie wychodzi – zanęcam czymś, proszę i postaci się do tego dopasowują – zdradza kulisy portretów. - Czasami reżyseruję, ale raczej wygląda to tak, że coś widzę i czekam, kiedy wejdą w tę scenę.

Jest rodzina Andrzeja Lechowskiego, znany kompozytor Mirosław Racewicz z synem, a na Nowym Mieście fotografowałem rodzinę Cyganów.

Piotr Sawicki nie stroni od koloru, zresztą wspomnieniowa fotografia ze Studia Classic – pierwszego w Białymstoku studia fotografii reklamowej świadczy o tym najlepiej, ale w wypadku wystawy „Subiektywnie” postawił na fotografię czarno-białą.

- Ona trzyma nastrój – podkreśla. I dla odmiany wskazuje na kolorową fotografię Szymona Bortnowskiego ostatniego autentycznego białostockiego Żyda.

- To ciekawa postać – wspomina Sawicki. - Znał mnie od takiego małego, czteroletniego Piotrusia. W Teatrze Lalek przy Pięknej, na górze nad salą, było Towarzystwo Żydów w Polsce. Zawsze na szabat zostawiali klucze od cmentarza przy Proletariackiej, a ja w poniedziałek im ten klucz na górę odnosiłem.

Uwagę przykuwa wyjątkowo magiczne zdjęcie małego Bartosza Bieleni.

- To był rok 1999 – wspomina Piotr Sawicki. - Wydaje mi się, że sesja zdjęciowa była na początku czerwca. To było już po kilku próbach. Ten spektakl po raz pierwszy w historii białostockiego teatru posiadał reżysera światła. Na zdjęciu widać, jakie to światło jest wystudiowane, miękkie, piękne, dopasowane do poetyki „Małego Księcia”. Podczas tej samej sesji powstało drugie zdjęcie, kiedy Bielenia chroni tę różę, nakłada na nią przezroczysty tunel. Byłem zaskoczony, bo ten chłopiec grając na przemian z Piotrem Półtorakiem, na próbie bez pudła wchodził w każdą sytuację, jaką przedstawił mu reżyser. Czuło się, że to już jest aktor. Dumny jestem teraz z tego zdjecia, czas pokazał, jakim Bartosz stał się aktorem.

Andrzej Bartosz i Wiesio Janicki – wskazuje Piotr Sawicki na kolejne zdjęcie. I opowiada jak pracował dla Centralnej Agencji Fotograficznej pod okiem Romana Sieńki. - Siedzimy na dole w ciemni, w budynku „Gazety Współczesnej”, była jakaś uroczystość, stała kamera, którą robiliśmy podpisy do Kroniki Białostockiej. W pewnym momencie, otwarta jest migawka, a Wiesiek Janicki mówi do Romka – siadaj, będę fotografował. Wszystko mu ustawiłem, Wiesiek popatrzył na matówkę, nakrył się szmatą, po czym powiedział – już nie będę fotografował, bo widzę do góry nogami. I przypomina , że Janicki z Bartoszem byli taką radiową parą, która tworzyła znany w całej Polsce radiowy Teatr Naturalny.

Piotr Sawicki sfotografował Alfonsa Karnego z Przemysławem Młyńczykem. - To syn pani marszałek Młyńczyk (chodzi o marszałek Sejmu), dziś jest operatorem i reżyserem filmowym – wyjaśnia Sawicki. Kolejne zdjęcie Sawicki nazywa - „moja przygoda z Politechniką”. - Na zdjęciu jest Janusz Debis, Grażyna Dworakowska, Martyna Dworakowska, Wojtek Plewako, Tadeusz Nieścier, Andrzej Dworakowski, Marek Matłowski, Jagoda Załęska i pani Zdzisława Karska – inżynier, która wykładała geometrię wykreślną – wylicza Sawicki. - Na tych samych stołkach usiadł później Zbyszek Waszczeniuk, obok jest Tadeusz Nieścier malujący swoje słynne okno na plenerze w Tykocinie. Wszyscy młodzi, piękni… Niektórych z nich już nie ma. Architekt Wojtek Plewako zmarł w 2016 roku w Warszawie.

Zdjęcia Piotra Sawickiego to przy okazji zapis codziennego życia jego bohaterów, w tym mody, jaka obowiązywała w PRL-u. Dłuższe włosy, bokobrody, skórzane marynarki – niektóre upamiętnione postaci wyglądają naprawdę oryginalnie, jak choćby młody Zbigniew Nasiadko.

- To był gość, podobnie Sławomir Chudzik albo Dorota Łabanowska – piękna kobieta – rozpływa się we wspomnieniach Piotr Sawicki. Jej mąż, Jurek, był zawsze zazdrosny o żonę. Na innym zdjęciu jest Edward Redliński, autor sławnej „Konopielki”. Fotograf uwiecznił także siostry Frankiewiczówny. - To były piękne kobiety z pięknym dorobkiem – wspomina Sawicki. - Miałem kiedyś przyjemność robienia dokumentacji z przedwojennych plakatów instytutu muzycznego, który zorganizował ich ojciec. Wszystkie trzy córki były równie uzdolnione - Zofia, Helena i Jadwiga, a przy tym były to niebywale sympatyczne kobiety. To wszystko były przyjaciółki mojego ojca i ja się w tym kręgu po prostu obracałem.

Fotograf przyznaje, że początkowo fotografował niektórych ludzi nieco nieświadomie. - Poznawałem ich i moja niewiedza stawała się odczuciem subiektywnym, bo nabierałem do nich określonego stosunku, poznawałem, kim oni są – opowiada Sawicki. - To ojciec mnie tego nauczył – patrzenia na ludzi.

- Ci ludzie, to filary na których dziś opiera się białostocka kultura – konstatuje fotograf. - Przysłowiowe żółwie, które niosą na swoich skorupach Ziemię. Wybierając te zdjęcia z Jolantą Szczygieł-Rogowską, szefową Galerii im. Sleńdzińskich, z kilku tysięcy fotografii postawiliśmy na ludzi związanych z miastem. A jest jeszcze miejsce dla takich postaci z regionu jak Leon Tarasewicz, Jerzy Nowosielski, którzy pozostawili u nas swój trwały ślad. Mam na zdjęciach Edwarda Hartwiga, Wiesłąwa Prażucha, czy Aleksandra Jałosińskiego. To był mój przyjaciel, kiedy przyjeżdżał do Białegostoku zawsze wybieraliśmy się fotografować Sienny Rynek. Szkoda, że już nie żyje, ale też miał piękne archiwum.

W kolejnej sali pojawia się kilka apostaci związanych ze światem białostockich teatrów.

- Wojtka Szelachowskiego sfotografowałem w Paryżu, w Centrum Pompidou – wspomina Sawicki. I wskazuje na portret Wiesława Jurkowskiego. - To jest wielka postać – mówi fotograf. - Scenograf, malarz, ciekawy człowiek.

Obok, nietypowym szerokim formacie, uwieczniona została Bernarda Bielenia. - To zderzenie i materii, i aparatu którym robiłem zdjęcie, i samej przyjemności fotografowania – wylicza Sawicki. To ciekawy człowiek i ciekawa buzia.

Na wystawie jest też jeden z nestorów podlaskiej fotografii – Henryk Rogoziński. - Z Heniem zjedliśmy kawał chleba i kawał życia – śmieje się Sawicki. - Fotografowaliśmy jakąś oczyszczalnię wód w Suwałkach i w przerwach ustawialiśmy sobie aparat na statywie z samowyzwalaczem i robiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia. Na zdjęciu jest też Edward Grochowicz, nieżyjący już znakomity fotograf z Warszawy. Na innym zdjęciu można zobaczyć jak wyglądał Zygmunt Stankiewicz, słynny białostoczanin mieszkający w Szwajcarii. - To był ciekawy filozof, rzeźbiarz, rysownik – wspomina Sawicki. - Wspólnie z ojcem Bocheńskim prowadzili Instytut Spraw Międzynarodowych w Bernie, w jego pałacu. Są też zdjęcia dwóch białostockich prezydentów – Ryszarda Kaczorowskiego i Lecha Rutkowskiego, ale też ostatnie posiedzenie Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Jest też portret kowala Grzegorza Prużyńskiego – to on wykuwał chorągiewki do odbudowywanego Zamku Królewskiego w Warszawie. Jest nawet chór Akademii Medycznej czy Białostockie Towarzystwo Muzyczne w którym udzielała się Halina Lechowska, mama Andrzeja Lechowskiego, dyrektora Muzeum Podlaskiego. - Są Jacek Puchnowski i Lech Puchnowski, który zaczynał w Polsce ruch akordeonowy – objaśnia Sawicki. - I to on organizował kiedyś w Białymstoku festiwal akordeonowy.

- Fotografia nauczyła mnie pokory – mówi pewnie fotografik. - Tego, że nie każde zdjęcie zadowoli fotografującego. Powtarzać nie lubiłem i rzadko powtarzałem ujęcia, ale nauczyłem się patrzenia i takiego dystansu do wszystkiego, co ludzie robią. Żeby móc spojrzeć chłodnym okiem – nie obiektywnym, ale subiektywnym. Żeby swoim okiem spojrzeć na kogoś. Znając go, jego dokonania, móc go bardzo osobiście sfotografować i podsumować.

Piotr Sawicki - Subiektywnie

Między innymi fotograf zatrzymał w kadrze następujące osoby:

  • Szymon Bortnowski ostatni białostocki Żyd 1994
  • Katarzyna Sawicka z mamą Ewą Bielecką-Sawicką 1982
  • Tadeusz Nieścier maluje okno
  • grupa wykładowców - artystów na architekturze
  • Zbigniew Waszczeniuk
  • Zbigniew Nasiadko i Sławomir Chudzik - malarz w Spodkach
  • Bartosz Bielenia z 1999 roku - sesja do Małego Księcia
  • Wiesław Szymański z rodziną koniec lat 90. XX wieku
  • Rodzina białostockich Romów 1976
  • Jacek Grun z synem Aleksandrem
  • Prawniczo medyczna rodzina Andrzejewskich 1976
  • Lekarska rodzina Łebkowskich 1978
  • Andrzej Lechowski z rodziną ok. 1996
  • Mirosław Racewicz, kompozytor z synem 1975
  • Alfons Karny i Przemysław Młyńczyk 1973
  • Piotr Sawicki senior i Zbigniew Kowalewski, reżyser 1984
  • Andrzej Koziara i nastawnik z Gabowych Grądów 1974
  • Święta Góra Grabarka 1972
  • Janusz Niczyporowicz
  • Zofia, Helena i Jadwiga Frankiewicz lata 90. XX wieku

BEZ ŚCIEMY: Na scenie

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3