Pietrasze. Wieża ciśnień istnieje 90. lat

Wiesław Wróbel Biblioteka Uniwersytecka
Budowa wieży ciśnień na Pietraszach w latach 1923-1925
Budowa wieży ciśnień na Pietraszach w latach 1923-1925 ze zbiorów Wodociągów Białostockich sp. z o. o.
Gdyby zapytać białostoczan, z jakim ważnym wydarzeniem kojarzy im się data 14 marca, prawdopodobnie mieliby problem z właściwą odpowiedzią. Ten dzień wpisał się wyłącznie w naszą tradycję rocznicową. Niepowtarzalną, bo dotyczącą powstania najstarszego białostockiego przedsiębiorstwa komunalnego.

Dokładnie 125 lat temu, 14 marca 1890 r. (wg kalendarza juliańskiego) prezydent Franciszek Malinowski i inżynier - technolog Michał Ałtuchow złożyli podpisy na umowie budowy miejskiego wodociągu. Początkowo białostoczanie byli zapewne sceptyczni. Od 1879 r., gdy w Białymstoku zjawił się pierwszy oferent z gorzowskiej firmy Paucksha, podejmowano bezskuteczne próby budowy wodociągu. Szczęśliwie kontrakt z 1890 r. został dopełniony i 8 stycznia 1892 r. w rurach puszczono po raz pierwszy wodę, która z krótkimi przerwami płynie do dnia dzisiejszego.

Do najważniejszych symboli naszych wodociągów należą niewątpliwie dwie wieże ciśnień. Pierwsza, stojąca na Pietraszach, została zbudowana w latach 1923-1925. Druga, przy ul. Młynowej 52/1, powstała w latach 1929-1932 i mocno przebudowana pełni dziś rolę siedziby dyrekcji Wodociągów Białostockich.

Wieża ciśnień na Pietraszach to piękny przykład połączenia architektury nowoczesnej z historyzującą. Obiekt wyszedł spod ręki inż. Edmunda Kusmera z Krakowa. Na ośmiu żelbetowych słupach wsparto obszerny bak nakryty charakterystycznym dachem przywodzącym na myśl dawne budownictwo. Jej budowa tak przed, jak i w trakcie realizacji, wzbudziła duże kontrowersje.

Zbudowana w 1891 r. poprzedniczka została wysadzona w powietrze w sierpniu 1915 r. Okupacyjne władze niemieckie nie zdecydowały się na odbudowę wieży, regulując ciśnienie w sieci przy pomocy znajdującego się obok niej podziemnego zbiornika. Taki stan rzeczy zastały nowe władze miejskie Białegostoku, które natychmiast przystąpiły do starań o odbudowę wieży ciśnień. Bez niej wodociąg miejski ledwie "zipał", nie zapewniał mieszkańcom miasta odpowiedniej ilości wody o dostatecznym ciśnieniu. Władze sanitarne zwracały uwagę na groźbę epidemii, a miejscowi strażacy mieli znacznie utrudnioną pracę. Brakowało jednak środków finansowych, a szalejący kryzys gospodarczy, spotęgowany inwazją bolszewicką w 1920 r., dodatkowo pogarszał sytuację.

Dużych trudności przysparzała nieokreślona sytuacja prawna białostockiego wodociągu. W wyniku zmian granic po 1918 r. władze spółki z siedzibą w Petersburgu zostały odcięte od swego majątku, który uznano za mienie opuszczone. Nie dopełniono też wymaganej prawem rejestracji, co czyniło spółkę akcyjną nielegalnie działającą w Polsce. Pomimo tego władze miasta respektowały postanowienia kontraktu z 1890 r., zaś na czele przedsiębiorstwa po 1919 r. nadal stał zarząd i dyrektor inż. Włodzimierz Ałtuchow. W związku z tym, że wodociąg był "ciałem obcym", najpierw Tymczasowy Komitet Miejski, a później Magistrat i Rada Miejska, nie miały możliwości dokonywania inwestycji na jego potrzeby - od 1890 r. zobowiązany był do tego wyłącznie zarząd wodociągów. Ten zaś z racji świecącej pustkami kasy nie mógł sprostać naciskom włodarzy miasta, domagających się szybkiej odbudowy.
W 1920 r. patową sytuację rozwiązano ustanawiając kuratora sądowego w osobie inż. Jana Bolesława Rybołowicza, ławnika magistrackiego. Pomysł miał usprawnić współpracę między władzami wodociągu a samorządem. Oczekiwania minęły się z rzeczywistością. Rybołowicza zaczęto posądzać o działania na szkodę miasta, ale za to na korzyść Michała Ałtuchowa. W latach 1920-1923 inż. Rybołowicz wykorzystując wpływy w Radzie Miejskiej intensywnie zwiększał cenę wody. W miejscowej prasie pojawiła się fala krytyki. Chociaż wszyscy rozumieli, że podwyżki w kontekście inflacji są niezbędne, to nikt nie mógł się zgodzić na płacenie wyższych rachunków, gdy woda nadal miała zły smak i niskie ciśnienie. Ostatnia podwyżka w czerwcu 1923 r. przebrała miarkę. Rada Miejska zgodziła się na nią, ale postawiła ultimatum: podwyżka będzie przegłosowana tylko wówczas, gdy zarząd wodociągów rozpocznie budowę wieży ciśnień.

Nie było innego wyjścia, jak tylko przystąpić do realizacji inwestycji, ale trzeba było znaleźć na nią fundusze. Inż. Rybołowicz zdecydował wówczas, że 1600 marek z nowej podwyżki będzie każdorazowo oddawane na rzecz budowy. To białostoczanie sfinansowali nową wieżę, którą zrealizowała firma "Beton".

Kontrowersje jednak nie ucichły. Po dwóch latach budowy okazało się, że rachunkowość "pomieszała się" i nikt z zarządu nie był w stanie powiedzieć, na co i w jakich ilościach wydatkowano pieniądze od abonentów. Specjalna komisja miejska dopatrzyła się poważnych nieprawidłowości i nadużyć, co kosztowało inż. Rybołowicza utratę stanowiska kuratora.

Budowę wieży dokończył zarządca państwowy inż. Mieczysław Malinowski. Jej próbne uruchomienie, okupione zniszczeniem kilku nieprzystosowanych instalacji w domach i pęknięciem głównej magistrali, nastąpiło w sierpniu 1925 r.

Od tego momentu wieża działała nieprzerwanie i zamknięto ją dopiero w latach 60. XX w. Za tydzień o historii drugiej wieży ciśnień.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie