- To, co dla nas jest teraz najważniejsze na styku biznes nauka, to odrodzenie szkolnictwa zawodowego i spełnianie przez nie roli oczekiwanej przez nowoczesną, rozwijającą się przedsiębiorczość - zaznaczył w rozmowie z nami Ryszard Iwaszkiewicz, prezes Podlaskiego Klubu Biznesu.

Zobacz galerię
Czwartkowe spotkanie w Podlaskim Klubie Biznesu przyciągnęło ponad setkę gości reprezentujących środowisko biznesowe, uczelni wyższych oraz samorządu i polityki. Wicepremier Gowin, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego w dużej mierze skupił się w swoim wystąpieniu na roli silnego państwa i przypomnieniu swoich doświadczeń jako przedsiębiorcy. Wśród pytań z sali nie zabrakło dotyczącego gorącego dla nas tematu: wycofania wiz zakupowych dla Białorusinów i zamiany ich na turystyczne.

Jarosław Gowin przyznał, że nie zna szczegółów tej decyzji.

Czytaj też: Bez turystyki zakupowej z Białorusi podlascy przedsiębiorcy stracą

W kontekście teoretycznie głównego tematu spotkania (relacji biznes nauka) zapytaliśmy Ryszarda Iwaszkiewicza, prezesa Podlaskiego Klubu Biznesu, czego w tej chwili najbardziej oczekuje środowisko?
- To, co dla nas jest teraz najważniejsze na styku biznes nauka, to potrzeba odrodzenia szkolnictwa zawodowego i spełniania przez nie roli oczekiwanej przez nowoczesną, rozwijającą się przedsiębiorczość. Powinno kształcić fachowców potrzebnych przedsiębiorcom, a których, co wszyscy wiemy, bardzo brakuje na rynku pracy - odpowiedział prezes Iwaszkiewicz. - Oczywiście nikt nie zmusi dziecka czy rodzica, żeby decydowali się na kształcenie w szkole zawodowej, niemniej skoro jest taka potrzeba ze strony gospodarki, to trzeba intensywnie coś z tą sytuacją zrobić. A druga sprawa, która jest barierą efektywnej współpracy biznesu z nauką, to biurokracja; gros przepisów, które są często nielogiczne i trudne do pokonania.

Widać, że samo środowisko przedsiębiorców bardzo się aktywizuje. W otwartych na takie propozycje szkołach, powstają klasy patronackie, rozwija się kształcenie dualne. Uwagi, że szkolnictwo zawodowe potrzebuje większego wsparcia w rozwiązaniach systemowych słyszymy już od kilku lat, ale z tego, co pan mówi wynika, że chyba nie odczuwacie tu istotnych zmian? Wy, czyli ludzie, którzy oczekują od tych szkół kształcenia potencjalnych pracowników waszych firm?
- Fakt, nie jest to dopracowany system. Często przychodzą do nas stażyści, uczniowie na praktyki, ale to ciągle za mało. Przedsiębiorcy są otwarci, mamy miejsca pracy przystosowane do kształcenia młodzieży, ale często ona traktuje to jako zło konieczne; szuka wymówek, żeby nie przychodzić. Może warto pomyśleć o systemie stypendialnym czy innym, podobnym w skutkach rozwiązaniu motywującym do kontaktu z firmami? Zresztą dotyczy to nie tylko uczniów szkół ponadgimnazjalnych, ale też szkół wyższych. Są przecież takie systemy działające i sprawdzające się w tych sferach w krajach cywilizowanych.

Rozumiem, że na wczorajszym spotkaniu z ministrem Gowinem oficjalnie lub w rozmowach kuluarowych poruszaliście państwo te właśnie problemy. Uzyskaliście jakieś konkretne obietnice od wicepremiera? Tym bardzie, że to o czym pan mówi, to wydaja się rzeczy oczywiste i nie trzeba nawet uczestniczyć w spotkaniach z przedsiębiorcami, żeby wiedzieć, gdzie zmiany w szkolnictwie zawodowym natrafiają na rafy?

- Oczywiście, pan minister zadeklarował pomoc. Będzie robił, co w jego mocy. Przypominał, że przecież sam był kiedyś przedsiębiorcą. I myślę, że wspólnie osiągniemy cel. Godzinne spotkanie to za mało, żeby omówić wszystkie sprawy, ale będą kolejne okazje. I kolejne spotkania w klubie z osobami, w których możliwościach widzimy szansę na ułatwienie działalności przedsiębiorców z regionu.