Pielgrzymowanie do Jana Pawła II

Adam Czesław Dobroński, [email protected]
Spotkanie członków KIK i pracowników ówczesnej Filii UW z Janem Pawłem II w 1990 r.
Spotkanie członków KIK i pracowników ówczesnej Filii UW z Janem Pawłem II w 1990 r. Archiwum
Udostępnij:
Pewnie każdy z nas, posiadacz nieco lub wyraźnie starszej metryki, będzie 1 maja wspominał swoje spotkanie z Ojcem Świętym. Robię to już teraz, patrząc na zdjęcie z 1990 roku.
Tego świątka – rzeźbę Jezusa frasobliwego kupiłem od Litwina w Łomży podczas pielgrzymki w czerwcu 1991 r.
Tego świątka – rzeźbę Jezusa frasobliwego kupiłem od Litwina w Łomży podczas pielgrzymki w czerwcu 1991 r. Archiwum

Tego świątka - rzeźbę Jezusa frasobliwego kupiłem od Litwina w Łomży podczas pielgrzymki w czerwcu 1991 r.
(fot. Archiwum)

Najpierw krótko o pierwszym niezapomnianym przeżyciu. Miałem to szczęście, że znalazłem się wśród pięciu białostockich pracowników naukowych, którym dane było uczestniczyć 9 czerwca 1987 roku w spotkaniu z Janem Pawłem II w auli Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Noclegu użyczył mi niezapomnianej pamięci Kazio Rosiński. Wysłuchaliśmy "wykładu" byłego Profesora KUL i mam zapisany w notesie dłuższy cytat: "Więc - jako również syn tej Ojczyzny - odważam się wyrazić pogląd, że trzeba przemyśleć wiele spraw życia społecznego, struktur, organizacji pracy, aż do samych założeń współczesnego organizmu państwowego, pod kątem przyszłości młodego pokolenia na ziemi polskiej. Uniwersytety, uczelnie, nie mogą odsunąć się od potrzeby dawania świadectwa w tej dziedzinie istotnej i podstawowej dla samego bytu Polski". I nie odsuwały się.

Na zakończenie spotkania każdy z obecnych podszedł do Wielkiego Nauczyciela. Powiedziałem: "Ojcze Święty my w Białymstoku poprawiliśmy porzekadło i twierdzimy, że do czterech razy sztuka. Czekamy".

I stało się, w trakcie IV pielgrzymki Piotr tamtych czasów nawiedził Łomżę (4-5 VI 1991 r.) oraz Białystok (5 VI), o czym każdy z czytelników wie. Z Łomży posiadam osobliwą pamiątkę, kupiłem wówczas od Litwina świątka, rzeźbę Jezusa frasobliwego.

W Białymstoku Ojciec Święty skupił się na siódmym przykazaniu (nie kradnij), co wprowadziło w zdumienie jednego z redaktorów ówczesnego "Kuriera Podlaskiego": skąd Ojciec Święty wiedział, że przed wojną było u nas tylu złodziei? Po wojnie też ich nie brakowało, ale przecież homilia Jana Pawła II była jak zwykle wielowątkowa, wskazywała na potrzebę "budowania w ramach nowego ustroju sprawiedliwego ładu".

A Ryszard Kaczorowski usłyszał wówczas słowa: " Panie Prezydencie, proszę podziękować rządowi Rzeczypospolitej w Londynie za przechowanie wolności i suwerenności Polski". Cytat ten widnieje na nagrobku Honorowego Obywatela Białegostoku w warszawskiej Świątyni Opatrzności Bożej.

Wielka pielgrzymka

Wrócę jednak do 1990 roku i zamieszczonego zdjęcia. Przykładem wielu innych rodaków skrzyknęła się grupa członkiń i członków KIK oraz pracowników ówczesnej Filii UW, wypożyczyliśmy niemal na miesiąc autokar typu ogórek i ruszyliśmy w Europę. Była to wielka improwizacja, z konieczności wybiłem się na przewodnika. Niemal starocygańskim zwyczajem zmierzaliśmy zakolami (zachowały się w starym paszporcie wizy) do Włoch. Spaliśmy na campingach, licząc szybko wypływające dewizy, spożywaliśmy obiadokolacje z produktów wiezionych ze sobą, więc pachniały przed namiotami zupki w proszku, makarony, paprykarze.

Po Rzymie wodził nas ks. (jeszcze nie biskup) Leszek Sławoj Głódź i był to najwspanialszy cicerone, jakiego w życiu poznałem. A przy tym bardzo praktyczny, już podczas pierwszej mszy odprawianej przy grobach watykańskich przestrzegł nas przed złodziejami w Świętym Mieście.

We wtorek wieczorem na campingu rozpoczęło się wielkie prasowanie i pucowanie, rano jeszcze golenie i wiązanie krawatów, a panie przybrały wygląd bogiń. Długo by opowiadać o nastrojach, mszy świętej w Castel Gandolfo (wakacje!) i samym spotkaniu na dziedzińcu. Proszę popatrzeć, jak połączyła nas radość, jak emanuje ona od Gospodarza.

Mieliśmy świadomość, że to wielki dzień, spełniają się marzenia. Przekazaliśmy skromne prezenty, znów mogłem powiedzieć kilka słów. A wyprawę powtórzyliśmy w roku następnym. Po 20 latach niech mi wolno będzie pozdrowić wszystkich białostockich pielgrzymów tamtych lat, a uczestników dwóch naszych wypraw proszę o wzajemne wspomnienie.

Jan Paweł II - wspomnienia

Nie ma miejsca, bym wspomniał kolejne przeżycia związane z osobą Jana Pawła II. Nie mógł być On obecny podczas uroczystości (deszczowych!) 50-lecia bitwy o Monte Cassino, ale potem bywało już lepiej, a czynności urzędowe i konferencje naukowe pozwalały mi na bywanie w Rzymie.

Wpadkę miałem wraz z moim zastępcą Wiesławem Wysockim w kraju. Mieliśmy wręczyć we Wrocławiu Ojcu Świętemu książkę o kapelanach w Legionach. W nocy mistrz wykonał oprawę z białej skóry (warunek, by tom trafił do biblioteki papieskiej), ale rankiem - już w samochodzie - dostrzegliśmy, że popełnił błąd w wytłoczonym tytule (duszpaszterstwo) i trzeba było rejterować.

Jeszcze jako kierownik urzędu przygotowywałem spotkanie kombatantów z Janem Pawłem II w Gorzowie Wielkopolskim, łącznie z darem w postaci wielkiej flagi (hetmańska!). Oczywiście, że pamiętam także Ełk i Drohiczyn (powiewało cudnie staropolszczyzną), nie dotarłem niestety na Suwalszczyznę, czego żałuję ilekroć widzę rzeźbę następcy Piotrowego "wychodzącego" z jeziora na ląd w Studzienicznej.

Te ubogacenia związane z Janem Pawłem II pozwalały lepiej znosić trudności bytowania i pracy. Zaciągnęliśmy wszyscy razem i każdy z osobna wielki dług. Czy potrafimy go choć w części spłacić swym życiem, swym postępowaniem?

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie