Paweł Pecuszok: Geriatra kojący duszę śpiewem

Jerzy Doroszkiewicz jdoroszkiewicz@poranny.plZaktualizowano 
Koncert promocyjny Promocja albumu Maksym Berezowski "Liturgy of Communion Verses" będzie połączona z akcją charytatywną na rzecz podopiecznych Domowego Hospicjum dla Dzieci prowadzonego przez Fundację "Pomóż Im". Każdy, kto chciałby otrzymać płytę i album będzie mógł wrzucić do puszki jakiś datek. Początek koncertu w Muzeum Podlaskim w niedzielę, 14 grudnia, o godz. 17. Wstęp wolny.
Specjalista medycyny rodzinnej i geriatrii, obdarzony tenorem absolwent śpiewu solowego naszego Uniwersytetu Muzycznego. Wokalista z Ensemble QuattroVoce nagrał płytę z wyjątkowym repertuarem muzyki cerkiewnej.
Koncert promocyjny


Promocja albumu Maksym Berezowski "Liturgy of Communion Verses" będzie połączona z akcją charytatywną na rzecz podopiecznych Domowego Hospicjum dla Dzieci prowadzonego przez Fundację "Pomóż Im". Każdy, kto chciałby otrzymać płytę i album będzie mógł wrzucić do puszki jakiś datek. Początek koncertu w Muzeum Podlaskim w niedzielę, 14 grudnia, o godz. 17. Wstęp wolny.

Koncert promocyjny

Promocja albumu Maksym Berezowski "Liturgy of Communion Verses" będzie połączona z akcją charytatywną na rzecz podopiecznych Domowego Hospicjum dla Dzieci prowadzonego przez Fundację "Pomóż Im". Każdy, kto chciałby otrzymać płytę i album będzie mógł wrzucić do puszki jakiś datek. Początek koncertu w Muzeum Podlaskim w niedzielę, 14 grudnia, o godz. 17. Wstęp wolny.

Od kiedy pan wiedział, że będzie lekarzem?

Paweł Pecuszok: W klasie maturalnej pojawiło się sprecyzowane zainteresowanie, przyszło takie natchnienie, że może spróbować medycyny. Stwierdziłem, że mam jakieś predyspozycje, a życie wszystko zweryfikuje. Na Akademię Medyczną w Białymstoku przyjechałem z Legnicy, akurat tu wystarczyło mi punktów. Miasto okazało się ciekawe, zupełni inne niż zachodnia część Polski. I teraz wiem, że wybór był bardzo dobry.

Leczenie to wielka odpowiedzialność…

Pasji wielkiej może w tym nie ma, za to duża odpowiedzialność, obowiązek, trochę filozofii, mnóstwo empatii i sukces gwarantowany (śmiech).

A satysfakcja?

Wielka! Czasami duże zmęczenie, wypalenie zawodowe, na szczęście mnie to jeszcze nie dotyka, ale staram się urozmaicać życie choćby przez muzykę.

Czy podobną satysfakcję odczuwa się po udanym koncercie?

Myślę, że znacznie większą. To większe zadowolenie duchowe. Przy udanej kuracji cieszymy się wraz z pacjentem, że wraca do zdrowia, że wszystko idzie zgodnie z planem. To cieszy, ale to w jakiś sposób przyziemne, a sztuka jest trochę bardziej wzniosła i efekty są inne.

Skąd się wzięło zainteresowanie śpiewem klasycznym, solowym?

W liceum w Legnicy zacząłem śpiewać. Śpiewałem w różnych chórach i okazywało się, że mam całkiem ładny głos, w dodatku tenor, który jest rzadkim głosem.

Jak Jan Kiepura?

Cha, cha - powiedzmy. Zaczęły się pojedyncze lekcje, kontakt z profesjonalnymi nauczycielami, chęć kontynuacji, warsztaty wokalne, liczne koncerty i występy.

W rodzinie była tradycja śpiewu?

Nie było zupełnie. Nikt nie śpiewał. Za to chór szkolny dał mi dobrą szkołę. Pedagodzy zajmujący się muzyką próbowali zaszczepić w nas bakcyla śpiewu. Na początku można nie zauważyć, że ktoś ma głos, jest muzykalny, ale nie można lekceważyć tego, że ktoś chce coś robić, a oni dawali każdemu szansę. I później swoje pasje rozwijałem równolegle.

Akademia Medyczna dziś już Uniwersytet słynie z bardzo dobrego chóru - śpiewał pan tam?

Tak, oczywiście był kontakt z panią profesor Bożenną Sawicką, którą będę pamiętał do końca życia. Z chórem zwiedziłem praktycznie całą Europę. Mam same pozytywne wspomnienia, zawarłem mnóstwo znajomości i to też zdecydowało o kontynuacji moich muzycznych zainteresowań, właśnie w kierunku solowym i stąd wzięła się chęć ukończenia wyższych studiów muzycznych, by udoskonalić warsztat.

Po skończeniu studiów lekarskich nie poszedł pan od razu na Uniwersytet Muzyczny.

Po stażu, w trakcie specjalizacji z medycyny rodzinnej pojawiło się światełko w tunelu, że będzie możliwe rozpoczęcie studiów wokalnych i studiowałem śpiew solowy w klasie prof. Urszuli Trawińskiej-Moroz.

Pedagodzy nie odradzali panu studiów po studiach? To przecież chyba hobby u lekarza?

Niekoniecznie. Człowiek nigdy w życiu nie wie, co tak naprawdę do końca będzie robił. Nie pogardziłbym dwoma zawodami, a dziś całkiem pozytywnie udaje mi się łączyć te dwa światy. Nie ukrywam - żyję z zawodu lekarza i bardzo się z tego cieszę, natomiast dosyć często śpiewam, koncertuję, nagrywam i cieszę że udaje mi się połączyć dwie pasje.

Pan od wielu lat stara się zachęcić białostoczan do słuchania śpiewu operowego.

Teraz trudno o tym mówić, bo jest nowa instytucja.

Ale zanim się pojawiła pana pomysłem były na przykład kameralne koncerty "Aria w Galerii".

Och, było ich mnóstwo. Kameralne, oratoryjne, pieśniarskie, nie tylko w galerii.

A w jakim obiekcie najlepiej się panu śpiewało oprócz filharmonii przy Świerkowej?

Na przykład w Ratuszu, gdzie jest wspaniała sala kameralna, klimatem bardzo dobrze korespondująca z muzyką. Świetnie śpiewa się w kościółku barokowym przy Farze.

A nie żałuje pan, że nie śpiewa w gmachu opery przy Odeskiej?

Nie. Lubię nowoczesne gmachy, ale zawsze marzyłem, że Białystok uchodzący za barokowy, będzie miał kiedyś w swojej zabudowie jakąś kopię typowej klasycznej opery - ale - wszystko przed nami (śmiech).

Opera przy Odeskiej to świetna instytucja, tylko chyba trochą za bardzo zamaszysta jak na nasze miasto. Bywam na koncertach w operze i nie mogę pochwalić akustyki. Myślę, że w operze ciężko się śpiewa.

Teraz nadszedł finał realizacji zupełnie wyjątkowego projektu. Ukraińskiego kompozytora, klasyka muzyki cerkiewnej, Maksyma Berezowskiego odzieracie z wieloosobowego chóru?

Śpiewamy w obsadzie solowej, co jest kompletnie nowym podejściem. Pojedyncze utwory można usłyszeć w Polsce w wersji chóralnej, ale nie w takiej formie. Berezowski jest bardzo wyrafinowany. Był ukraińskim kompozytorem, ale większość życia spędził we Włoszech i jego warsztat bardziej przypomina barokową polifonię.

Jest delikatniejszy, bardziej przejrzysty, warto posłuchać uważnie partii każdego z głosów. Pięknie wydobyte są tematy utworów. I tak właśnie chcieliśmy nagrać i wydać tę płytę, zwłaszcza że to pierwszy monograficzny album z muzyką tego kompozytora w Polsce. To nowoczesne i - nie ukrywam - ryzykowne podejście, bo zwykle te pieśni wykonują kilkudziesięcioosobowe chóry.

Pomysł został nagrany na płycie. Kto jeszcze wziął udział w nagraniach?

To członkowie kwartetu Ensemble QuattroVoce: Marta Wróblewska - sopran, Aleksandra Pawluczuk - alt, Przemysław Kummer - bas i Paweł Pecuszok - tenor. Płyta była nagrywana w Kleosinie w klasztorze księży werbistów.

Promocja tego wydawnictwa będzie połączona z poezją i fotografią artystyczną - to także pana propozycja?

Uważam, że proponowanie czegoś nieznanego może się spotkać z chłodnym przyjęciem i niewielkim zainteresowaniem, dlatego staram się swoje pomysły nie tylko urozmaicać, ale i wciągać w nie ciekawych ludzi. To chyba obopólna korzyść. Przy okazji nagrania tak pięknej i wyjątkowej muzyki, po raz pierwszy nagrywanej w Polsce chciałem pokazać coś więcej.

Skatalogowanie drewnianej architektury cerkiewnej Podlasia może być takim ciekawym pomysłem i poprosiłem o pomoc panią doktor Annę Worowską z Uniwersytetu w Białymstoku i jest znanym fotografikiem. Przyjęła tę propozycję i postanowiła swoim okiem zrealizować część mojego zamysłu, poety Jana Leończuka w Białymstoku reklamować chyba nie trzeba. Powstała jedna wielka całość - fuzja poezji, muzyki i fotografii.

Mówią, że dobre słowo, obraz i muzyka mogą leczyć. To jest tu też i aspekt terapeutyczny?

To kwestia odbiorcy, jeśli ktoś tak to potraktuje, to tylko mój sukces (śmiech).

W jakim stopniu stypendium artystyczne urzędu marszałkowskiego pomogło w realizacji tego pomysłu?

Sfinansował go w całości. To nie będzie wielki nakład, bo finanse na to nie pozwalają. Chcąc zrobić naprawdę coś wyjątkowego, z dobrej jakości materiałów trzeba ponieść duże koszty. Jestem bardzo zadowolony i wdzięczny instytucji, która to sfinansowała, ale z drugiej strony jest taki żal, że wysokość stypendiów dla młodych ludzi jest tak niewielka, mało można za to zrobić. Ale i tak myślę, że mój pomysł jest ciekawy, a promocja województwa i podlaskich talentów - wielka.

Czytaj e-wydanie »

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3