Pasieka Bodaj: Początki nie były łatwe, panią Alicję zaatakowało pięć pszczół

Julita Januszkiewicz
fot. sxc
Ludziom smakują nasze miody. I to jest naszym największym sukcesem - cieszy się Alicja Łapińska, współwłaścicielka gospodarstwa pszczelarskiego "Bodaja" w Płonce Strumiance (gmina Łapy).

To już jedenaście lat jak z mężem zajmuje się produkcją miodu. Zaczęło się przypadkowo, ale może nie do końca.

Pan Stanisław od dzieciństwa lubił pszczoły, darzył je ogromną sympatią. Fascynowało go życie pszczół i ich harmonia z naturalnym środowiskiem. Zresztą w domu też zawsze był mód. Łapiński bardzo go lubił. Dlatego marzył, by mieć własną pasiekę.

Niełatwe początki

W końcu podjął decyzję, że spróbuje zająć się hodowlą pszczół. Nie miał na ten temat zielonego pojęcia, ale poradził sobie. Na początku zasiedlono dwa ule. Z roku na rok liczba pszczelich rodzin była stopniowo zwiększana.

- W ten sposób dochowaliśmy się czternastu uli - mówi pani Alicja.

Początkowo, pan Stanisław pszczelarstwem zajmował się sam. Żona za bardzo nie interesowała się jego pasją. Zresztą bała się tych owadów. Dotychczas kojarzyły się jej one tylko z bolesnymi użądleniami i groźnymi uczuleniami.

Jednak, kiedy mąż zachorował, pani Alicja nie miała innego wyjścia. Musiała przełamać się, a przede wszystkim mu pomóc.

Do dziś pamięta swój pierwszy, prawdziwy kontakt z pszczołami.

- To był mój chrzest bojowy - opowiada pani Alicja. - Mąż ostrzegł mnie, że zanim podejdę do ula, trzeba bezpiecznie się ubrać. Bo właśnie szczelne ubranie jest jednym z podstawowych narzędzi pracy pszczelarza. Tak też zrobiłam, ale w pośpiechu zapomniałam umyć się szarym mydłem. Nie można być też spryskanym perfumami.

Efektem tej niefrasobliwej wyprawy były bolesne użądlenia. Panią Alicję zaatakowało wtedy pięć pszczół.
Ale jak opowiada, ta przygoda nie zniechęciła jej. Żeby nie bać się, zawsze w ręku trzymała podkurzacz. To urządzenie do uspokajania pszczół, rozpala się w nim kawałki próchna z drzew liściastych. Dym powoduje, że pszczoły są trochę przestraszone. Owady opijają się wtedy nektarem, stają się spokojniejsze i mniej ruchliwe.

Produkują miody

Od początku gospodarstwo było nastawione na pozyskiwanie miodu. Sprzyjają temu warunki przyrodnicze. W okolicy brakuje przemysłu, panuje czyste i zdrowe powietrze.

- Nasz ogród jest przystosowany pod hodowlę pszczół - mówi Alicja Łapińska. - Mamy kwiaty, drzewka, lipy oraz akacje.

Bo to pierwszy krok do uzyskania miodu o wysokich walorach smakowych i jakościowych.

Sezon pszczelarski zaczyna się wiosną i trwa do końca października. W tym czasie pszczoły ruszają do pracy. Potem pszczelarz wybiera z ula ramki z miodem, a następnie odwirowuje go w specjalnej wirówce. Miody wylewane są do słoików.

Specjalnością państwa Łapińskich są miody wielokwiatowe oraz lipowe. Poza miodami pasieka "Bodaj" pozyskuje wosk i kit pszczeli.

- Zimą i jesienią podkarmiamy pszczoły. Na jeden ul potrzeba dziesięć kilogramów cukru - mówi pani Alicja.

Produkcja miodu to bardzo pracochłonne i czasochłonne zajęcie, które wymaga dużo pokory i cierpliwości. Trzeba też być czujnym. Bo wystarczy chwila nieuwagi, a na teren pasieki może wkraść się mysz lub inny gryzoń.

Pszczelarzy dotykają też inne problemy, często zupełnie nieprzewidywalne. Nie bez znaczenia jest też pogoda. Niekorzystnie na tzw. pszczele pożytki wpływa susza.

- Rok temu mieliśmy mało miodu, bo padło nam siedem rodzin - nie ukrywa pani Alicja. - Pszczoły trują się, ponieważ ludzie opryskują drzewka.

Poza tym trzeba ciągle dbać o owady, kupować leki. Kosztowne są też odnawianie uli.

Ale warto dodać, że starania Łapińskich są doceniane. Dwa lata temu zajęli pierwsze miejsce w konkursie na produkt lokalny.

Ich pasieka cieszy się popularnością wśród dzieci. Gospodarstwo odwiedzają szkolne wycieczki. Podczas nich najmłodsi dowiadują się jak powstaje miód oraz jak należy się zachować w pasiece.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
właścicielka jest dyrektorką szkoły w Plonce Kościelnej. Można tam zadzwonić
G
Gość
właścicielka jest dyrektorką szkoły w Plonce Kościelnej. Można tam zadzwonić
~gosc~
Gdzie można kupić miód ?
proszę o podanie numeru posesji w Strumiance , bo wieś znam .
E
ELA
POZDRAWIAM BARDZO SERDECZNIE AZ SLINKA CIEKNIE NASTEPNE ZAMOWIENIE NA MIODEK Z POLSKI BEDZDZIE DO PASIEKI BODAJ ALUSIA TY JEDNAKPOTRAFISZ UROZMAICIC SOBIE ZYCIE JAK ZAWSZE JESTES NIESAMOWITA GORACO POZDRAWIAM CIEBIE I STASIA I STARYCH ZNAJOMYCH BUZIACZKI
Dodaj ogłoszenie