Państwo Poczobut po ślubie są już razem 50 lat

(pcz)
Pięćdziesiąt lat po ślubie państwo Poczobut wciąż są pełni miłości do siebie. Swoim szczęściem podzielili się w ostatnią sobotę ze znajomymi z wasilkowskiego Klubu Seniora. Był tort, szampan, no i gorące pocałunki.
Pięćdziesiąt lat po ślubie państwo Poczobut wciąż są pełni miłości do siebie. Swoim szczęściem podzielili się w ostatnią sobotę ze znajomymi z wasilkowskiego Klubu Seniora. Był tort, szampan, no i gorące pocałunki. Fot. Piotr Czaban
Łatwo było wspólnie przeżyć te pięćdziesiąt lat - mówi Cecylia Poczobut. - Tak, to piękny wiek - dodaje jej mąż Kazimierz.

Państwo Poczobut świętują w tym roku swoje złote gody. Jak mówią, w ich związku było miejsce i na zgodę, i na jakąś sprzeczkę.

- Życie bez waśni nie miałoby uroku - uważa pani Cecylia. - Ale skoro przeżyliśmy razem pięćdziesiąt lat, to chyba jesteśmy małżeństwem zgodnym i udanym.

Co jubilaci doradziliby parom, które nie potrafią czasami po kłótni dojść do porozumienia?

- U nas nie ma "cichej mowy". Ani jednego takiego dnia nie było - zdradza pani Cecylia. - Zawsze dochodzimy do porozumienia. Jedno drugiemu ustępuje.

A kto pierwszy wyciąga rękę za zgodę?

- Niewiasta zawsze ma pierwszeństwo - dyplomatycznie odpowiada pan Kazimierz.

Być może receptą na rozładowanie niepotrzebnego stresu są wspólne wycieczki. A tych, w przypadku państwa Poczobut, nigdy nie brakowało.

- Co roku wyjeżdżamy - mówi pani Cecylia. - Chociaż mówią, że emeryci nie powinni wyjeżdżać na urlop, my jesteśmy turystami i zwiedzamy nie tylko Polskę, ale także inne kraje. No i jeżeli wyjeżdżamy, to zawsze razem.

- Mamy takie swoje ulubione miejsce na Półwyspie Helskim, do którego lubimy zawsze wracać - dodaje pan Kazimierz.

- Rok temu byliśmy trzydziesty piąty raz w Chałupach - informuje jego żona.

Para jubilatów dochowała się córki ....

- I zięcia - uzupełnia pani Cecylia. - Z córki jesteśmy zadowoleni, a z zięcia tym bardziej. Ich małżeństwo, dzięki Bogu, też jest udane.

A jak doszło do tego, że pan Kazimierz poznał się panią Cecylią?

- To było w starym kościele w Wasilkowie - odpowiada pan Poczobut.

- Chcieliśmy od razu być bliżej ołtarza - żartuje jego żona. - On się nie skupiał na
modlitwie tylko na dziewczynach.

- Po kościele była oczywiście kawka u mnie w domu. Mimo że mój pokój nie był jeszcze zbyt dobrze wykończony, ale miałem patefon nakręcany korbką - opowiada pan Kazimierz. - Była też potańcówka w gronie dwóch koleżanek mojej żony i jednego mojego kolegi.

Pani Cecylia na nabożeństwa przyjeżdżała z pobliskich Studzianek, gdzie mieszkała i pracowała w przedszkolu.

- Zanim się pobraliśmy Kazimierz adorował mnie przez około dwa lata - wyznaje pani Cecylia. - Chociaż to było tak dawno, że wszystkich szczegółów już się nie pamięta.

Marzeniem państwa Poczobut jest wspólne przeżycie jeszcze przynajmniej połowy tego, co już do tej pory przeżyli. I tego im właśnie życzymy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie