Pałac Branickich. Aula Magna. Marta Wróblewska, Anna Wróbel, Małgorzata Marczyk - Pieśni na sopran, wiolonczelę i fortepian (zdjęcia)

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz

Wideo

Zobacz galerię (16 zdjęć)
Trzy dni wakacji spędzone w studiu i jest płyta. "Pieśni na sopran, wiolonczelę i fortepian". Marta Wróblewska, Anna Wróbel, Małgorzata Marczyk promowały ją w Auli Magna Pałacu Branickich.

Ale tak naprawdę stworzenie płyty i doprowadzenie do koncertu promocyjnego trwało znacznie dłużej. Wszak autorki krążka nie są muzycznymi samoukami. Wręcz przeciwnie. Marta Wróblewska jest już doktorem habilitowanym sztuki i uznaną sopranistką. Anna Wróbel ukończyła z wyróżnieniem studia gry na wiolonczeli w klasie prof. Andrzeja Wróbla, prywatnie ojca wiolonczelistki, zaś Małgorzata Marczyk grę na fortepianie studiowała i w Białymstoku i w Tallinie. Zatem - samo zdobycie warsztatu zajęło paniom długie lata. Później potrzebny był pomysł. Piękne polskie pieśni to przecież idealny materiał do kameralnych koncertów i takich nagrań, szczególnie, że wspomniany prof. Wróbel odnalazł w archiwach cykl "Rok w pieśni" skomponowany przez Władysława Rzepkę równo sto lat temu. A że ów Rzepko był uczniem samego Stanisława Moniuszki, można być pewnym, że będzie urzekająco lirycznie, czasem z odrobiną tajemnicy i dramatyzmu.

Andrzej Wróbel pieśni te odczytał, zaaranżował, i poczynając od wstępu, ze szczególnym uwzględnieniem "Kwietnia" każdą z nich opatrzył indywidualnym szlifem. A że w wieku XIX mieliśmy w Polsce pod zaborami grono wybitnych kompozytorów, panie nagrały i utwory Józefa Nowakowskiego, Ignacego Marcelego Komorowskiego, Kazimierza Lubomirskiego, Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. Jest też - a jakże - sam Stanisław Moniuszko, tym razem w pieśni, którą Marta Wróblewska śpiewa w języku francuskim. Książę Lubomirski miał chyba słabość do opery, bo swój romans podobne jak Dobrzyński opatrzył słowami w języku włoskim.

Jak się okazuje, niektóre z owych pieśni, to unikaty - bowiem w wieku XIX popularne były śpiewniki na głos i fortepian, dołączanie osobnego głosu wiolonczeli nie było zbyt częste - zatem cały materiał płyty można potraktować jako swego rodzaju odkrycie i uzupełnienie naszej wiedzy o polskich kompozytorach pieśni. Ale czy byłaby płyta, gdyby nie upór Marty Wróblewskiej? To ona napisała wniosek o stypendium artystyczne do prezydenta miasta Białegostoku, i co mieliśmy okazję usłyszeć i zobaczyć w Auli Magna, a także zabrać ze sobą do domu, wniosek ów zyskał uznanie. Stąd, kiedy studenci naszych artystek, a zarazem wykładowczyń na filii Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina mieli wolne, one weszły do znakomicie brzmiącego studia Rembrandt Radia Białystok, by grając na żywo we wspomniane trzy dni zarejestrować materiał, który właśnie ukazał się na krążku "Marta Wróblewska, Anna Wróbel, Małgorzata Marczyk - Pieśni na sopran, wiolonczelę i fortepian". Gdyby jeszcze obok nazwisk kompozytorów byli opisani autorzy śpiewanych przez Martę Wróblewską liryków obraz tej pięknej muzycznie epoki przywołany w Auli Magna Pałacu Branickich i utrwalony na płycie kompaktowej byłby pełny.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie