Opłatek Sybiraków

Marta Chmielińska mchmielinska@poranny.pl tel. 085 682 23 95
Podczas spotkania opłatkowego Sybiracy mimo woli wracali do smutnych wspomnień
Podczas spotkania opłatkowego Sybiracy mimo woli wracali do smutnych wspomnień
Na spotkaniu opłatkowym zebrali się w piątek Sybiracy. Na wspólnej modlitwie prowadzonej przez ks. Józefa Poskrobko, proboszcza parafii. p. w. Podwyższenia Krzyża Świętego, zgromadziło się ponad 20 osób. Były władze miejskie i powiatowe.

Spotkania takie od lat są tradycją Sybiraków, którzy po powrocie z nieludzkiej ziemi bali się mówić o tym, co przeżyli. Polska lat powojennych nie była łaskawa dla zesłańców i jedynie w kościołach, przy opłatku, mogli otworzyć swe serca i wspominać piekło, które przeszli.

- Konspiracja była bardzo duża. Zdarzało się, że bliscy znajomi nie znali tej tajemnicy - opowiada Irena Kostera.

Listy z Syberii

Pani Irena trafiła na Syberię jako kilkumiesięczne niemowlę i po latach zsyłki nie pamiętała o tym, co się z nią działo w tamtym czasie. Czasami miewała koszmary związane z zimą, śniegiem jednak nikt z rodziny nie żył i nie znała swojej historii. Po wielu latach od koleżanki dostała listy pisane ręką matki - listy słane z koszmaru do przyjaciółki w Polsce. Te listy trafiły w jej ręce nie na darmo - od lat prowadzi lekcje i spotkania z młodzieżą, odczytuje matczyne słowa, opowiada, pomaga młodzieży poznać tę ogromną tragedię tysięcy ludzi.

- Chcę żyć... pragnę cichego rodzinnego ogniska...choć w biedzie, byle z mężem... byle moje dziecko nie było sierotą...byle nie cierpiała teraz z głodu... Kochana Zochno pytasz, dlaczego nie ufam w przyszłość? Zochno...nie mogę...jestem złamana, rozbita...całe życie zgasło we mnie...Burza, która przeszła rozwaliła wszystko, zostały same ruiny. Droga Zochno, gdybyś Ty mogła zobaczyć i choć jeden dzień pożyć moim życiem, wtedy zrozumiałabyś, dlaczego mój list tchnie rozpaczą.- czytała fragmenty listów swojej matki Irena Kostera.

Mieliśmy szczęście przeżyć i wrócić

Sybiraków wciąż ubywa - czas jest nieubłagany. Ze 150 członków zapisanych do Koła w Hajnówce w chwili jego powstawania dziś pozostało już niewiele ponad 50 osób. Tragiczne przeżycia odcisnęły swoje piętno na życiu każdego z nich, a koszmary wciąż wracają. Nie ma Sybiraka, który nie pozostawił kogoś na tamtej ziemi - rodziców, przyjaciół, sąsiadów.Oni sami mieli szczęście przeżyć.

- Dziękujemy Wam za to, że cierpieliście, abyśmy my mogli żyć w niepodległej, wolnej Ojczyźnie. Życzę Wam, abyście jak najrzadziej do tych koszmarów wracali, ale jednocześnie proszę, abyście zostawili po sobie ślad - spisany, nagrany... Ludzie odchodzą, ale pamięć o tych czasach bestialskich musi pozostać - mówił ksiądz Józef Poskrobko.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie