Odpady covidowe zalegają przed szpitalem zakaźnym w Białymstoku. Spalarnia nie nadąża z ich utylizacją (wideo, zdjęcia)

Izolda Hukałowicz, Paweł Żukowski
Dziesiątki worków z odpadami pocovidowymi zalegają pod szpitalem zakaźnym przy ul. Żurawiej. Spalarnie nie nadążają z ich utylizacją. Paweł Żukowski
Dziesiątki worków z odpadami covidowymi zalegają pod szpitalem zakaźnym przy ul. Żurawiej. Spalarnia Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nie działa jeszcze, więc utylizacją zajmuje się inna spalarnia, która nie nadąża z pracą.

Na tyłach budynku szpitala zakaźnego przy ul. Żurawiej zalegają dziesiątki różowych worków. Znajdują się w nich skażone odpady covidowe. W zasadzie każdy ma do nich dostęp. Drugie tyle znajduje się w samym budynku. Szpital produkuje tony odpadów, których nie ma gdzie składować.

- W okresie, kiedy pojawił się COVID, powstaje bardzo dużo odpadów medycznych. Jest ich dwa, trzy razy więcej niż przed pandemią - mówi Katarzyna Malinowska-Olczyk, rzecznik prasowa USK w Białymstoku. - Produkujemy ok. 50 ton odpadów miesięcznie. Mamy umowę podpisaną ze spalarnią, ale tych odpadów w skali województwa powstaje tak dużo, że firma nie jest w stanie odebrać ich wszystkich. Zabierają jedynie ok. 20 ton miesięcznie.

Najgorzej jest na kilka dni przed datą odbioru odpadów. Worków jest tak dużo, że nie mieszczą się w budynku i są wystawiane na zewnątrz. Firma zabiera je przeciętnie raz na tydzień.

Szpital kliniczny posiada swoją spalarnię odpadów medycznych, ale w tej chwili jest ona jeszcze nieczynna.

- Nasza spalarnia była modernizowana i remontowana i w tej chwili uruchamiamy ją testowo, jeszcze nie na pełnej mocy - informuje Katarzyna Malinowska-Olczyk. - Mamy nadzieję, że od stycznia spalarnia ruszy pełną parą. Będziemy nadal współpracować ze spalarnią zewnętrzną i wtedy problem powinien zostać rozwiązany.

Odpady covidowe zalegające w szpitalach to bolączka nie tylko podlaskich placówek. W połowie listopada Dziennik Bałtycki donosił o tym, że pod grudziądzkim szpitalem zalegały hałdy worków, których nie była w stanie przerobić spalarnia w Bydgoszczy.

- Odpady biologicznie niebezpieczne to nie tylko odpady typowo medyczne, ale też np. zwykłe butelki, których dotknie zakażony pacjent - mówi rzecznik prasowa USK w Białymstoku. - One już są skażone i muszą trafić do worków z odpadami niebezpiecznymi. W ten sposób powstają tony odpadów.

Jak dowiedzieliśmy się w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, jutro (23 grudnia) białostocki sanepid przeprowadzi kontrolę w USK przy ul. Żurawiej i zbada sprawę składowania odpadów covidowych.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Małgorzata .

To jest jedna strona medalu, druga to spalanie odpadów covidowych bez pozwolenia ochrony środowiska, zatruwa się Dojlidy ponieważ spalarnia nie jest dopuszczona do pracy przez żaden nadzór . To jest prokurator .

Dodaj ogłoszenie