MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Obława Augustowska: Największa zbrodnia popełniona na Polakach po II wojnie światowej

Magdalena Kuźmiuk
Krzyż w Gibach poświęcony pamięci pomordowanych
Krzyż w Gibach poświęcony pamięci pomordowanych Radosław Drożdżewski
Najwyższe władze naszego kraju muszą sobie uzmysłowić, że obława augustowska jest największą zbrodnią popełnioną na Polakach po II wojnie światowej - mówi dr Jan Jerzy Milewski.

Obserwator: Nikita Pietrow, rosyjski historyk, ujawnił dokument dotyczący, nieznanych do tej pory, losów prawie 600 żołnierzy Armii Krajowej, pojmanych przez sowietów w obławie augustowskiej. Dziś już wiemy, że zostali wymordowani. Co pojawienie się tego dokumentu oznacza?
Dr Jan Jerzy Milewski, historyk z białostockiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej: To nowy, bardzo ważny, dokument po 16 latach. Na początku 1995 roku główny prokurator wojskowy Rosji, w odpowiedzi na polskie zapytanie, stwierdził, że latem 1945 roku, w wyniku obławy, która została przeprowadzona w rejonie Puszczy Augustowskiej, w rękach Sowietów znalazło się 592 obywateli polskich. Nie wiadomo jednak, jakie są ich dalsze losy.

Z tego wyciągano jednoznaczny wniosek: stali się ofiarami zbrodni sowieckiej. Teraz ten dokument potwierdza ten tok myślenia. Mamy nadzieję, że zostaną odnalezione dokumenty, z których dokładnie będzie wynikało, gdzie było miejsce tej zbrodni.

Dla nas szczególnie istotne jest to, że ta sprawa została nagłośniona. Że podjęli ją historycy rosyjscy ze stowarzyszenia "Memoriał". Od kilku lat rozmawialiśmy, przede wszystkim z Aleksandrem Gurianowem, który był naszym gościem w Białymstoku, któremu przekazaliśmy informacje na temat obławy augustowskiej. Tak chcieliśmy zainteresować go tą sprawą. Publikacja Nikity Pietrowa jest efektem naszych starań, a także potwierdzeniem, że i części Rosjan zależy na wyjaśnieniu tej zbrodni.

Dlaczego zatem ten dokument dopiero teraz ujrzał światło dzienne?
- Strona rosyjska nie znała tej zbrodni. Od kilkunastu lat rozmawialiśmy, ja osobiście z panią prof. Natalią Lebiediewą, która jest wielce zasłużona w badaniach nad zbrodnią katyńską. Ona nie wierzyła, że Armia Czerwona mogła rozstrzelać kilkaset osób latem 1945 roku, kiedy każda para rąk była potrzebna do pracy. To było dla nich ogromne zaskoczenie.

Tą kwestią próbowaliśmy zainteresować także historyków z Uniwersytetu im. Łomonosowa w Moskwie. Niektórzy odpowiadali, że u nich sprawa badania represji jest już niemodna.

Okazuje się, że stowarzyszenie "Memoriał" bardzo poważnie potraktowało tą kwestię. Nikita Pietrow prowadził także badania archiwalne i znalazł te materiały. Wydaje mi się, że te dokumenty znajdują się w jakimś zbiorze specjalnym i prawdopodobnie potrzebna jest jakaś decyzja polityczna, żeby je ujawnić.

Był pan zaskoczony tym dokumentem?
- Tak, byłem. Jednak nie samą jego treścią, tylko faktem, że został znaleziony.

Obława augustowska będzie wyjaśniona

Dlaczego tak trudno jest dotrzeć do prawdy o tych wydarzeniach? Czy sądzi pan, że w tej sprawie także potrzeba właśnie takiego politycznego wsparcia, jak w sprawie Katynia?
- Zdecydowanie tak. Ponieważ ani sami historycy, ani prokuratorzy IPN, nie są w stanie rozwikłać tej kwestii do końca.

Każda ze stron, która jest odpowiedzialna za zbrodnię, niezbyt chętnie się do tego przyznaje. Wystarczy przypomnieć, jaka była w Polsce dyskusja w związku ze zbrodnią w Jedwabnem. Niemile przyjmuje się do wiadomości, że sami za coś odpowiadamy, że sami dokonaliśmy zbrodni. Tutaj musi być zdecydowanie polska inicjatywa i działanie najwyższych władz Polski - prezydenta, premiera. Zapytanie strony rosyjskiej o tą sprawę, o pomoc, by zyskać poparcie dla jej wyjaśnienia. Od 1989 roku nie było takiego zdecydowanego wystąpienia. A jest potrzebne.

Pojawienie się tego dokumentu tylko wzmacnia wydźwięk tej sprawy.
- To tym bardziej powinno uzmysłowić naszym najwyższym władzom, że to jest największa zbrodnia popełniona na Polakach po II wojnie światowej.

Myśli pan, że historycy są w stanie odkryć miejsce egzekucji i pochówku polskich obywateli?
- Moim zdaniem, tak. Trzeba mieć taką nadzieję. Pozostaje tylko kwestia, jak długo to potrwa? Kiedy zostaną podjęte decyzje, żeby to ujawnić? Czy to się stanie za 5, 10, czy 20 lat? Ale na pewno zostanie wyjaśnione.

Czytaj e-wydanie »

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny