Niezdrowe jedzenie w sklepikach szkolnych. Od września dzieci nie kupią chipsów, batonów i napojów gazowanych

Aneta Boruch [email protected]
Sklepik w SP 4 jest oblegany, zwłaszcza podczas długich przerw. Od września i tu, i w innych szkołach, uczniowie nie kupią już niezdrowego jedzenia.
Sklepik w SP 4 jest oblegany, zwłaszcza podczas długich przerw. Od września i tu, i w innych szkołach, uczniowie nie kupią już niezdrowego jedzenia. Anatol Chomicz
Od września dzieci w szkołach nie kupią już chipsów, batonów i gazowanych napojów. Dyrektorzy uprzedzają o tym najemców.

Sklepik w białostockiej Szkole Podstawowej nr 4 na przerwach jest oblężony. Batony i inne słodycze cieszą się ogromnym wzięciem u uczniów. Ale od września i oni, i uczniowie innych szkół, już ich tu nie kupią. Wchodzi w życie ustawa, zabraniająca sprzedaży produktów, które mają nadmierne ilości soli i cukrów. Chodzi m.in. o chipsy, słodkie i energetyzujące napoje, jedzenie typu fast food oraz niektóre ciastka.

Szkoły o tym doskonale wiedzą, ale czekają na szczegółowe wytyczne.

- Miesiąc temu już wstępnie rozmawialiśmy z naszym prowadzącym sklepik, jak się do tego przygotować - mówi Zbigniew Klimowicz, dyrektor SP 4. - Ale żeby podjąć konkretne decyzje potrzebne są dokładne instrukcje, czyli wykaz zakazanych produktów.

W wielu placówkach już od dłuższego czasu zwraca się uwagę na to, co jedzą dzieci i promuje się ideę zdrowego odżywiania i stylu życia. Dlatego np. w SP 4 w sklepiku zamiast słodkich napojów jest woda.

- Cały czas zwracamy uwagę na to, co pani ma w sklepiku - mówi Elżbieta Wiśniewska, wicedyrektorka SP 12. - Zależy nam, żeby nie było napojów gazowanych. Nie mamy też chipsów, za to są owoce, kanapki i sałatki.

I ona, i szefowie innych placówek w mieście zapewniają, że na pewno dostosują szkolne sklepiki do nowych wymogów.

Jeśli ktoś będzie łamał zakaz sprzedaży śmieciowego jedzenia, musi liczyć się z karą w wysokości od tysiąca do pięciu tysięcy złotych. A dyrektor szkoły będzie mógł z takim najemcą natychmiast rozwiązać umowę.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Ciekawe czy rodzice zaczną protestować? Jak by nie patrzeć to rodzice dają dziecku pieniądze na chipsy czy colę.

A dziecko jak przyniesie do szkoły to zostanie odesłane do domu, jak nie w sklepiku, to kupi sobie w drodze do szkoły, a sklepiki zbankrutują.

w
wet

Ciekawe, co byłoby  w sklepach, gdyby zlikwidować niezdrowe (trujące) jedzenie.

 

s
sylvia

Co z tego jeśli na każdym piętrze są automaty z batonikami i napojami

Dodaj ogłoszenie