MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Niewodnica Korycka. Wykopali ceramikę sprzed 2 tys. lat (zdjęcia, wideo)

Tomasz Mikulicz
Tomasz Mikulicz
Michał Dziób pokazuje fragmenty glinianych naczyń z wczesnej epoki żelaza. – Wyróżnia je chropowatość i zdobienia wykonane patykiem lub wręcz paznokciem.
Michał Dziób pokazuje fragmenty glinianych naczyń z wczesnej epoki żelaza. – Wyróżnia je chropowatość i zdobienia wykonane patykiem lub wręcz paznokciem. Anatol Chomicz
Na ślady osady z wczesnej epoki żelaza natrafili archeolodzy obok budującej się trasy do Łap.

Dla nas nawet kolor ziemi coś znaczy. Kiedy nie było lodówek, jedzenie przechowywane było w jamach. Ziemia w takich miejscach ma kolor nieco ciemniejszy, bo przez lata gniła słoma, którą wykładano takie jamy – opowiada Michał Dziób.
Zakończył właśnie badania archeologiczne w okolicy Niewodnicy Koryckiej. Na 80 arach przekopanego terenu natrafiono na pozostałości dwóch osad – z wczesnej epoki kamienia i wczesnego średniowiecza.

– Proszę spojrzeć na te dwa fragmenty glinianych naczyń. Ten jest chropowaty. Zdobienia wykonane zostały patykiem lub wręcz paznokciem. Tak robiono garnki dwa tysiące lat temu. A gdy dotkniemy tego fragmentu okaże się, że powierzchnia jest bardzo gładka. To naczynie z XIII wieku – pokazuje archeolog.

Natrafił też na kamienny piec, służący do wypalania wapna. Prawdopodobnie również średniowieczny. – Trafiliśmy też na pozostałości po żelaznych gwoździach. Podejrzewam, że były wbijane w belki domostw. Są stopione, być może po pożarze, który strawił osadę – zastanawia się Michał Dziób.

Dlaczego ludzie, i to z różnych epok, wybrali do życia akurat to miejsce? – Proszę zauważyć, że wokół gruntu, gdzie kopaliśmy są tereny bagniste. Przed laty z trzech stron osada była otoczona wodą. Było to dogodne miejsce do obrony przed najeźdźcą – przekonuje archeolog.

Prace zostały zlecono przez firmę Budimex, która przebudowuje trasę do Łap. Ich przeprowadzenie nakazał wojewódzki konserwator zabytków. – O tym, że była tam osada wiedzieliśmy już wcześniej. Teraz jest jednak okazja na porządne zbadanie tego miejsca – mówi zastępca konserwatora Jerzy Maciejczuk.

A Michał Dziób dodaje, że prace archeologiczne na taką skalę prowadzi się zazwyczaj właśnie przy okazji inwestycji drogowych. – O miejscach, gdzie mogą być znaleziska wiemy, bo ktoś np. znajduje fragmenty ceramiki podczas orki – mówi.

Co się stanie z wykopanymi rzeczami? – Jeśli uda się złożyć elementy w jedną całość to gliniane naczynia mogą trafić chociażby na wystawę do Muzeum Podlaskiego – twierdzi Michał Dziób.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na poranny.pl Kurier Poranny