Niepubliczna Katolicka Szkoła Podstawowa. Rozbudowuje ją parafia pw. św. Krzyża

Julita Januszkiewicz
Budynek szkoły nie spełnia warunków, a dla nas priorytetowym jest bezpieczeństwo dzieci. Dlatego rozbudowujemy szkołę - mówi ks. Krzysztof Jurczak, proboszcz parafii pw. św. Krzyża w Łapach. Nie potrafi jednak powiedzieć ile będzie kosztowała inwestycja.
Budynek szkoły nie spełnia warunków, a dla nas priorytetowym jest bezpieczeństwo dzieci. Dlatego rozbudowujemy szkołę - mówi ks. Krzysztof Jurczak, proboszcz parafii pw. św. Krzyża w Łapach. Nie potrafi jednak powiedzieć ile będzie kosztowała inwestycja. Julita Januszkiewicz
Nie chcemy być dla nikogo konkurencją - mówi ksiądz Krzysztof Jurczak, proboszcz parafii pw. św. Krzyża, która w tym mieście prowadzi Niepubliczną Katolicką Szkołę Podstawową. Właśnie trwa jej rozbudowa.

Przed laty w parafialnym budynku mieściła się Szkoła Podstawowa nr 4. Ale Roman Czepe, ówczesny burmistrz Łap, postanowił ją zlikwidować. Od września 2011 roku funkcjonuje tu Katolicka Niepubliczna Szkoła Podstawowa.

Tamtejsza parafia pw. Świętego Krzyża przejęła placówkę od łomżyńskiego Stowarzyszenia Edukator. I na razie parafia dobrze sobie radzi. Jakby na przekór temu, co dzieje się z samorządową oświatą w gminie. Niedawno władze postanowiły zamknąć dwie kolejne szkoły. Tymczasem katolicka podstawówka się rozwija.

Uczęszcza do niej 128 dzieci, ale po wakacjach będzie ich 170. Podstawówka stara się zapewnić im jak najlepsze warunki nauki. Właśnie rozpoczęła się rozbudowa budynku.

- Zostanie dobudowana klatka schodowa. Dzięki temu stworzymy dodatkowe wyjście ewakuacyjne. Najmłodsi i starsi uczniowie będą mieli oddzielne wejścia. Parter zagospodarujemy na szatnie oraz pomieszczenia administracyjne, zaś piętro na dwie sale lekcyjne - wylicza ksiądz Krzysztof Jurczak, proboszcz parafii.

Do potrzeb osób niepełnosprawnych będą również dostosowane łazienki. Z myślą o uczniach, którzy mają problemy z samodzielnym poruszaniem się, zostanie zainstalowana winda.

- Po rozbudowie szkoła zyska 300 metrów kwadratowych powierzchni. Ale co najważniejsze poprawi się bezpieczeństwo. Nie możemy czekać aż stanie się tragedia. Nie wybaczyłbym sobie tego - podkreśla ksiądz Krzysztof Jurczak.

Wymieniono już okna, drzwi wejściowe oraz odnowiono klasy. A już w czerwcu tuż przy szkole pojawi się nowoczesny plac zabaw. Będzie to możliwe dzięki unijnym funduszom.

- Od września dzieci będą korzystały z interaktywnych tabletów, a papierowe dzienniki zastąpią elektroniczne - mówi ksiądz Jurczak.

Co prawda szkoła jest utrzymywana z oświatowej subwencji, ale pozyskuje fundusze z zewnątrz. To ponad sto tysięcy złotych wsparcia z tak zwanej rezerwy ministerstwa edukacji narodowej.

Za te pieniądze wyposażono osiem klas lekcyjnych w nowoczesny sprzęt oraz pomoce dydaktyczne. Zakupiono też komputery, tablice interaktywne, mikroskop, plansze poglądowe, a także meble. Szkolna sala gimnastyczna wzbogaciła się też o nowy sprzęt sportowy.

Czytaj e-wydanie »Lokalny portal przedsiębiorców

Wideo

Komentarze 65

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Mądra dyrekcja, świadomi swoich praw, wspomagający szkołę rodzice i sumienni i twórczy nauczyciele = przyjazna uczniom szkoła kształcąca na wysokim poziomie.

To ideał, do którego każda szkoła powinna zmierzać.

W szkołach publicznych dyrektorzy i samorząd mają ograniczone możliwości doboru kadry. Nawet najgorszego nauczyciela zatrudnionego na podstawie mianowania chroni KN. A to oznacza, że nie można go zwolnić, chyba, że popełni przestępstwo.

Przykład - przychodzi do szkoły młody nauczyciel na zastępstwo. Sprawdza się znakomicie. Świetny kontakt z uczniami, zaangażowanie, kreatywność, dobre wyniki, ba, nawet przygotowanie olimpijczyka...

Po roku aut, bo wraca pani 'wypalona' ze zdrowotnego, droga, bo dyplomowana, której 'kreatywność' zakończyła się z chwilą obrony 'teczki' na dyplomowanego... Uczniowie protestują, rodzice protestują, chcą młodego...
A tu na straży leniwej dyplomowanej w wieku emerytalnym stoi jak cerber Karta Nauczyciela.

'Edukacyjne' stołki często więc okupują nauczyciele słabi, nie potrafiący rozwiązywać coraz trudniejszych problemów wychowawczych, zrzucający na rodziców całą odpowiedzialność za szkolne niepowodzenia dziecka, roszczeniowi...

Dyrekcja, jeśli nawet dostrzega problem, to ma związane chorym prawem ręce i z bólem serca nie przedłuża umowy z młodymi, bo bierny i mierny jest nienaruszalny.

Szkoły niepubliczne są zatem w korzystnej sytuacji, bo Karta Nauczyciela ich nie obowiązuje.

Bardzo dobrze, że pojawiają się na tym forum głosy rozsądku, bo czasami ma się wrażenie, ze w Łapach żyją sami zakompleksieni i niedouczeni mieszkańcy.
G
Gość
Dla ciebie młodzi to dobrzy a starzy to źli, to się nazywa dyskryminacja ze względu na wiek i za to się karze sądownie.

Jeśli jesteś nauczycielem, to właśnie wystawiłeś sobie świadectwo.
G
Gość
Mądra dyrekcja, świadomi swoich praw, wspomagający szkołę rodzice i sumienni i twórczy nauczyciele = przyjazna uczniom szkoła kształcąca na wysokim poziomie.

To ideał, do którego każda szkoła powinna zmierzać.

W szkołach publicznych dyrektorzy i samorząd mają ograniczone możliwości doboru kadry. Nawet najgorszego nauczyciela zatrudnionego na podstawie mianowania chroni KN. A to oznacza, że nie można go zwolnić, chyba, że popełni przestępstwo.

Przykład - przychodzi do szkoły młody nauczyciel na zastępstwo. Sprawdza się znakomicie. Świetny kontakt z uczniami, zaangażowanie, kreatywność, dobre wyniki, ba, nawet przygotowanie olimpijczyka...

Po roku aut, bo wraca pani 'wypalona' ze zdrowotnego, droga, bo dyplomowana, której 'kreatywność' zakończyła się z chwilą obrony 'teczki' na dyplomowanego... Uczniowie protestują, rodzice protestują, chcą młodego...
A tu na straży leniwej dyplomowanej w wieku emerytalnym stoi jak cerber Karta Nauczyciela.

'Edukacyjne' stołki często więc okupują nauczyciele słabi, nie potrafiący rozwiązywać coraz trudniejszych problemów wychowawczych, zrzucający na rodziców całą odpowiedzialność za szkolne niepowodzenia dziecka, roszczeniowi...

Dyrekcja, jeśli nawet dostrzega problem, to ma związane chorym prawem ręce i z bólem serca nie przedłuża umowy z młodymi, bo bierny i mierny jest nienaruszalny.

Szkoły niepubliczne są zatem w korzystnej sytuacji, bo Karta Nauczyciela ich nie obowiązuje.
G
Gość
Dla ciebie młodzi to dobrzy a starzy to źli, to się nazywa dyskryminacja ze względu na wiek i za to się karze sądownie.
G
Gość
To mądra uwaga. W teorii. Czy zadziała w praktyce?
Oby tak !
G
Gość
Ja również postawiłam na sp nr 1

W dużym mieście, gdzie rządzą prawa rynku i jest konkurencja, wygląda to trochę inaczej. Choć w zasadzie i tu mogłoby być dobrze.
Dyrekcja ma chyba wolną rękę w doborze kadry, bo tam nie obowiązuje Karta Nauczyciela.
Odpowiednie wynagrodzenie i szansa rozwoju teoretycznie powinny ściągnąć do takiej szkoły najlepszych z najlepszych, a przynajmniej młodych i pełnych zapału do pracy.

Młodzi nie mają praktycznie żadnych szans na stałe zatrudnienie w szkołach publicznych okupowanych przez zalegające bardzo kosztowne kadry, które osiągnęły najwyższy stopień awansu zawodowego i wiek emerytalny, a nawet nie myślą o emeryturze.

Na straży ich branżowych przywilejów murem stoi nienaruszalna i niezniszczalna KARTA NAUCZYCIELA !!!

Zatem rozsądna i kreatywna dyrekcja ma pole do popisu - w nauczycielach może przebierać, jak w ulęgałkach i postawić na jakość kadry. Gwarantuję, że wkrótce wyniki będą o niebo lepsze, czego serdecznie życzę.
G
Gość
Ja również postawiłam na sp nr 1
G
Gość
Witam. Miałam ochotę do tej szkoły posłać swoje dziecko. Przeszłam godzinną rozmowę z Księdzem Dyrektorem i chyba chęci minęły. Zaznaczę, że pytania o to czy rodzina pełna, czy nie, czy dziecko nie stwarza problemów wychowawczych też były. Nawet to mnie nie przestraszyło, ale sama postawa dyrektora. Rozmawiał ze mną patrząc w okno, zapytany o osiągnięcia edukacyjne szkoły zmienił temat na cyfryzację placówki, potem ponarzekał na nauczycieli - co zupełnie mnie zaskoczyło i zniechęciło. Mam wrażenie, że w tej szkole brak jest pozytywnej atmosfery, a jeżeli szef jest niezadowolony zeswoich pracowników i publicznie to ogłasza nieznajomym, to jego porażka. Kierować ludźmi to trzeba umieć i przede wszytkim chcieć. no i zapewne należy zacząć od siebie.

No i jeden z najniższych wyników sprawdzianu szóstoklasisty w powiecie... Jeśli 'kryterium rodzinne' ma tu jakieś znaczenie, to nie ma o czym gadać.
Dyrektor krytykujący nauczycieli poza środowiskiem - cóż, nie najlepiej to świadczy o wewnętrznych relacjach. Ja posyłam dziecko do jedynki i jestem zadowolona.
G
Gość
..."Przeszłam godzinną rozmowę z Księdzem Dyrektorem"...

Rozmawiałaś z Pierdzykiem? Co on na to? Jak się zapatruje w całokształcie szkoły jako jedynej przyszłej placówki słusznie kształcącej w powiecie?
Z
Zofia
Witam. Miałam ochotę do tej szkoły posłać swoje dziecko. Przeszłam godzinną rozmowę z Księdzem Dyrektorem i chyba chęci minęły. Zaznaczę, że pytania o to czy rodzina pełna, czy nie, czy dziecko nie stwarza problemów wychowawczych też były. Nawet to mnie nie przestraszyło, ale sama postawa dyrektora. Rozmawiał ze mną patrząc w okno, zapytany o osiągnięcia edukacyjne szkoły zmienił temat na cyfryzację placówki, potem ponarzekał na nauczycieli - co zupełnie mnie zaskoczyło i zniechęciło. Mam wrażenie, że w tej szkole brak jest pozytywnej atmosfery, a jeżeli szef jest niezadowolony zeswoich pracowników i publicznie to ogłasza nieznajomym, to jego porażka. Kierować ludźmi to trzeba umieć i przede wszytkim chcieć. no i zapewne należy zacząć od siebie.
G
Gość
Burmi hipokryta! Tak to szkoły katolickiej nie chce, nie obchodzi, go, bo on "nie ma w niej dziecka". Ale przyleźć na uroczystość i szczerzyć się w I rzędzie chce i przyłazi. Wstydu nie ma
G
Gość
,,Nie potrafi powiedzieć, ile inwestycja będzie kosztowała,,---a może chodzi tu o ,,dwie pieczenie na jednym ogniu,,????

Jeśli pomożemy w tym dziele to będzie taniej, ale trudno dziś liczyc na bezinteresowna pomoc, choć pozostaje nadzieja, więc dlatego nie mozna precyzyjnie określić kosztów.
Pozatym nie licz pieniędzy, które nie są Twoje
G
Gość
Jak łatwo jest oceniać i krytykować innych anonimowo... Brawo szanowni Łapiacy!

Krytykujesz, a sam nie jesteś lepszy. Może sam się przedstawisz anonimie.
M
M. Piszczatowska
Jak łatwo jest oceniać i krytykować innych anonimowo... Brawo szanowni Łapiacy!
G
Gość
Szkoła którą robi ksiądz jest dla wszystkich katolickich dzieci. Dla wszystkich, każde dziecko może sie tam uczyć, a wam niech zrobi wasze szkoły wasz duchowny, nie wiem jaki, bo nie wiem do jakiej wspólnoty wiary należycie.Jeśli jesteś ateistą to róbcie swoje szkoły, więc sie nie wtrącajcie do innych wspólnot. Niech wam palikot zrobi taka szkołę.

Zrozum, że ksiądz chce zrobić na szkole interes. Teraz tego może nie widać - poczekaj trochę. Ksiądz beszczelnie na naszych grzbietach (i z naszych pieniędzy) pod osłoną dobroci dla dzieci robi sobie biznes.
Jeszcze nie pojmujesz idei księdza?

Czy ty zdajesz sobie sprawę komu służysz?
Dodaj ogłoszenie