Neurologia w kryzysie. Ubywa miejsc do leczenia i chętnych do pracy na oddziałach neurologicznych w Podlaskiem

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Szpital w Choroszczy
Szpital w Choroszczy Archiwum
Sytuacja w podlaskim lecznictwie szpitalnym schorzeń neurologicznych staje się coraz bardziej skomplikowana. W ciągu ostatnich lat baza łóżek neurologicznych (w tym - udarowych) skurczyła się. W Podlaskiem leczeni są też pacjenci z woj. warmińsko-mazurskiego, gdzie sytuacja jest chyba jeszcze gorsza. Oliwy do ognia dolało też czasowe zamknięcie neurologicznej izby przyjęć w szpitalu psychiatrycznym w Choroszczy.

W województwie podlaskim mamy pięć szpitali, które prowadzą leczenie neurologiczne. Są to szpitale wojewódzkie w Białymstoku (Śniadecja), Suwałkach i Łomży, a także - Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku oraz szpital psychiatryczny w Choroszczy. Wszystkie, oprócz Choroszczy, prowadzą leczenie udarowe. Łączna baza łóżek neurologicznych w województwie podlaskim to prawie 200 miejsc.

Wydaje się, że to sporo, ale dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, neurolog Jan Kochanowicz, jest przekonany, że to zdecydowanie nie pokrywa zapotrzebowania.

- Baza łóżek neurologicznych kurczy się, a pacjentów niestety, przybywa. To skutek tego, że żyjemy coraz dłużej, często obciążeni chorobami cywilizacyjnymi, jak otyłość, cukrzyca, miażdżyca czy nadciśnienie, które sprzyjają udarom. Obłożenie łóżek udarowych w naszym regionie wynosi 121 proc. To mówi samo za siebie.

Przeczytaj też:

Uniwersytecki Szpital Kliniczny dysponuje 40 łóżkami na oddziale neurologii, w tym 24 udarowymi. I cały czas oddział ten jest obłożony pacjentami. Przyczyną jest m.in. zamknięcie neurologicznej izby przyjęć w Szpitalu Psychiatrycznym im. St. Deresza w Choroszczy.

Placówka w Choroszczy przestała przyjmować pacjentów udarowych, gdyż nie może wykonywać specjalistycznej diagnostyki za pomocą tomografu komputerowego i rezonansu magnetycznego. Szpital nie przedłużył bowiem umowy z firmą, która do tej pory zajmowała się tego typu badaniami. Teraz pacjenci udarowi w cięższym stanie trafiają do USK.

- Zawarliśmy porozumienie z NFZ, na mocy którego we wrześniu, do momentu gdy szpital w Choroszczy zorganizuje tomograf, nasz szpital przejął jego dyżury - informuje Kochanowicz.

Tym samym na oddział neurologiczny w Choroszczy trafiają tylko lżej chorzy, którzy wcześniej otrzymali fachową diagnostykę w USK. Taka sytuacja ma potrwać do momentu, gdy do choroszczańskiej placówki trafi nowy tomograf, a ma to nastąpić w przeciągu miesiąca.

Przeczytaj też:

Suwałki też są oblężone

Równie trudna sytuacja panuje w szpitalu w Suwałkach. Tutaj funkcjonuje ok. 30-łóżkowy oddział neurologiczny, gdzie trafiają też pacjenci z udarami. I oddział ten cały czas ma komplet, a wręcz nadwyżkę chorych. Jaka jest przyczyna takiego oblężenia?

- Oddział Chirurgii z Pododdziałem Udarowym w Szpitalu Wojskowym w Ełku został zamknięty - mówi Adam Szałanda, dyrektor szpitala w Suwałkach. - W związku z tym większość pacjentów z rejonu północno-wschodniego, czyli Olecka, Gołdapi, Ełku trafia do naszego szpitala. Mamy ponad stuprocentowe obłożenie, często musimy robić dostawki, więc sytuacja jest bardzo ciężka.

Jak mówi dyrektor suwalskiego szpitala, problem leży nie tyle w finansowaniu leczenia, ile w infrastrukturze:

- Nie możemy rozbudować szpitala ponad to, co mamy. Stosujemy więc ratunkowe rozwiązania, kierując lżej chorych pacjentów na inne oddziały, gdzie kończą leczenie. Choć na tych innych oddziałach też mamy dużo pacjentów. Pandemia spowodowała, że teraz pacjenci zaczęli się w końcu diagnozować.

Przeczytaj też:

Szpitale w Łomży i Białymstoku nie narzekają na nadmiar chorych

Inaczej sytuację na swoich oddziałach neurologicznych oceniają szpitale wojewódzkie w Białymstoku i Łomży.

- Nie odczuwamy tego, że w Choroszczy neurologia nie funkcjonuje tak jak wcześniej - mówi Rafał Tomaszczuk, rzecznik prasowy Śniadecji.

Obecnie, po remoncie w 2020 r., szpital wojewódzki w Białymstoku dysponuje 75 łóżkami na oddziale neurologii. Wcześniej było ich więcej - 92.

- Zmniejszenie liczby miejsc wynika z tego, że na starej neurologii sale nie miały oddzielnych toalet - tłumaczy rzecznik prasowy Śniadecji. - Teraz to się zmieniło. Pacjenci mają większy komfort: w każdej sali jest oddzielny węzeł sanitarny, co musiało odbić się na liczbie łóżek. Aczkolwiek nie zauważamy problemów z dostępnością do leczenia, która wynikałaby z faktu, że tych łóżek jest mniej.

Także szpital w Łomży nie narzeka na nadmiar pacjentów. Jak mówi Jolanta Gryc, pełnomocnik dyrektora ds. systemu zarządzania jakością i akredytacji, zapotrzebowanie nie przekracza możliwości szpitala, który obecnie dysponuje 13 łóżkami neurologicznymi oraz 16 udarowymi.

Przeczytaj też:

- Obecnie na oddziale neurologicznym przebywa 8, a na pododdziale udarowym - 9 pacjentów. Nawet jeśli na udarowym zaczyna brakować miejsc, to korzystamy wówczas z łóżek neurologicznych. Także u nas nie ma takiej sytuacji, że pacjenci z udarem nie byliby przyjęci i musieli szukać miejsca w innych szpitalach.

Neurologia w kryzysie

Jak mówi doc. Jan Kochanowicz, sytuacja w neurologii jest niewesoła. Szpitale ograniczają liczbę łóżek neurologicznych, a te, które utrzymują bazę, nie decydują się na jej powiększenie. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Jak zwykle w takich sytuacjach, głównym problemem są pieniądze.

- Pacjenci udarowi i ogólnie neurologiczni to w ogromnej większości osoby obarczone dodatkowymi schorzeniami. Szpitale mają obowiązek zająć się nimi kompleksowo, a to generuje dodatkowe koszty. Przykro mi to mówić z punktu widzenia lekarza, ale już jako dyrektor rozumiem, że - mówiąc brutalnie - leczenie neurologicznie nie opłaca się. Wycena procedur neurologicznych jest zbyt niska. Dlatego też od lat oddziały neurologiczne znajdują się w czołówce tych, które likwidują łóżka do hospitalizacji.

Dyrektor USK dodaje też, że problemem są braki kadrowe.

- Oddziały udarowe są bardzo trudnym miejscem do pracy. Tu znajdują się pacjenci w dużej mierze leżący. Dlatego trudno jest znaleźć pielęgniarki, salowe i personel pomocniczy do takich oddziałów. Ponadto lekarze neurolodzy to w większości ludzie już zawansowani wiekowo. Nie ma dopływu nowych kadr. A nie sztuką jest wybudować nowy oddział i powiedzieć "Tu będzie neurologia", bo to nie ściany leczą pacjentów, tylko lekarze. A to już szerszy problem, który dotyka nie tylko neurologię, ale wiele innych dziedzin.

Przeczytaj też:

Tajemnica Marchewki

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie