Nauczyciele odchorowują szczepienia. Dyrektorzy mają problemy kadrowe

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Pierwsze szczepienia nauczycieli w USK w Białymstoku. Wojciech Wojtkielewicz
Gorączka, bóle mięśni, dreszcze i ogólne rozbicie - to objawy, których doświadcza część nauczycieli po podaniu pierwszej dawki szczepionki przeciwko COVID-19 firmy AstraZeneca. W niektórych placówkach nawet 90 proc. pedagogów odchorowuje szczepienia. Dyrektorzy borykają się z brakami kadrowymi i narzekają na organizację szczepień.

- Zaszczepiłem się w niedzielę. O godz. 21.00 dostałem gorączki 38,5 stopni, czułem łamanie w kościach, nie mogłem zmrużyć oka w nocy i na 8.00 rano przyszedłem do pracy. To był wyjątkowo ciężki dzień - przyznaje Mariusz Sokołowski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 20 w Białymstoku.

I nie jest odosobnionym przypadkiem. Wielu nauczycieli, którzy otrzymali pierwsze dawki szczepionki AstraZeneca, miało podobne objawy. W niektórych placówkach nawet 70-90 proc. tych, którzy zaszczepili się, czuło się fatalnie przez dzień, dwa od zaszczepienia. Niektórzy odchorowali szczepienia dłużej.

Przypomnijmy, że pierwsze szczepienia przeciwko COVID-19 rozpoczęły się 12 lutego (w piątek). Na pierwszy ogień poszli nauczyciele i inne osoby, którzy obecnie pracują stacjonarnie z dziećmi i młodzieżą.

Gorączka, rozbicie i bóle mięśni

W pierwszym dniu szczepień towarzyszyliśmy nauczycielom ze Szkoły Podstawowej nr 31 przy ul. Żurawiej w Białymstoku, którzy byli wśród pierwszych 100 pedagogów zaszczepionych w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym.

Zobacz: Pierwsi nauczyciele zaszczepieni. W USK pierwsze dawki otrzymało stu pedagogów (ZDJĘCIA)

Jak się okazało 70 proc. z nich zareagowało na szczepionkę złym samopoczuciem:

- Spośród 12 nauczycieli oraz personelu pomocniczego, którzy zaszczepili się w piątek, 8 osób źle się czuło. Jedna osoba, pomoc nauczyciela w oddziałach przedszkolnych, poszła na zwolnienie - informuje Henryk Paliwoda, dyrektor SP 31 w Białymstoku. - Nauczyciele doszli do siebie przez weekend i pani, która była na zwolnieniu, też już pracuje.

Jak mówi Henryk Paliwoda, nauczyciele skarżyli się na temperaturę do 39 st., bóle mięśni, rozbicie, dreszcze, osłabienie i bóle kości. Podobnych objawów doświadczyli pedagodzy ze Społecznej Szkoły Podstawowej nr 1 w Białymstoku.

- Nasi nauczyciele bardzo to odchorowali - mówi Mariusz Łupiński, dyrektor placówki. - Na 11 nauczycieli klas I-III oraz przedszkola, którzy zaszczepili się w I turze, 10 miało objawy, 2 osoby nie przyszły w poniedziałek i wtorek do pracy. Reszta źle się czuła w sobotę wieczorem i niedzielę, niektórzy też w poniedziałek, ale pojawili się w szkole. U nas i tak było całkiem nieźle, bo szczepiliśmy się w sobotę. Gdyby szczepienia wypadły w niedzielę, zapewne miałbym jeszcze więcej absencji.

Problemy kadrowe

Jak przyznaje Mariusz Łapiński, nieobecność nauczycieli zaburzyła jednak pracę szkoły, choć placówka jest przygotowana na podobne sytuacje, które pojawiały się w związku z epidemią COVID-19.

- Mamy jednego nauczyciela, który może zastąpić nieobecnego pedagoga, możemy łączyć mniejsze klasy. Ale przyznam, że gdyby nie przyszło do pracy 6 nauczycieli, to już mielibyśmy problem i trzeba byłoby wzywać posiłki. Uważam, że szczepienia powinny być rozłożone na tury, na poszczególne dni. Aby jednego dnia szczepiło się nie więcej niż 10-20 proc. nauczycieli. Dobrze byłoby też, aby zachowano odstęp 1-2-dniowy między szczepieniami. Martwiłem się, że taka sytuacja może wystąpić i niestety, tak się stało. Dla przychodni jest to może wygodne, ale dla szkół już rodzi problemy.

Tak duży odsetek nauczycieli, którzy źle się poczuli po szczepieniu sprawił, że zapisy na drugą turę w społecznej jedynce są już dużo słabsze. Jak mówi dyrektor, chętnych jest mniej, gdyż boją się podobnych skutków poszczepiennych.

Brak informacji o skutkach szczepienia

W Szkole Podstawowej nr 20 w Białymstoku w I turze zaszczepiło się ok. 70 proc. pedagogów. Szczepili się w sobotę i niedzielę. Jak mówi Mariusz Sokołowski, dyrektor placówki, 90 proc. z nich miało dość ciężkie objawy po szczepieniu. Spośród tych, którzy szczepili się w niedzielę, 5 osób nie przyszło do pracy w poniedziałek. Teraz już wrócili ze zwolnień lekarskich.

- To trochę eksperyment na zdrowiu - przyznaje Mariusz Sokołowski. - Zabrakło informacji, że tak intensywne jest przeżycie pierwszej dobry po szczepieniu. Gdybyśmy to wcześniej wiedzieli, to moglibyśmy się do tego przygotować (np. pozmieniać godziny). Nasza pani wicedyrektor zajmująca się zastępstwami, która sama była zaszczepiona i dostała gorączki, od 6.00 rano w poniedziałek próbowała rozwiązać problem braku personelu. Nie był to może jakiś ogromny problem, ale można było tego uniknąć.

Jak mówi dyrektor, ciężka reakcja po szczepieniu nauczycieli nie odstraszyła pedagogów od zapisania się w drugiej turze. Kolejni nauczyciele mają być zapraszani na szczepienia od czwartku.

- Nauczyciele wiedzieli, że intensywnie przeżywamy szczepienia, a mimo to zgłosili się - mówi dyrektor SP20 w Białymstoku. Myślę, że podchodzą do tego racjonalnie, na zasadzie, że lepiej pomęczyć się dzień, dwa, niż zachorować na COVID-19. Ja zaszczepiłem się pomimo tego, że chorowałem na COVID-19 bardzo ciężko, łącznie z pobytem w szpitalu, więc wiem, że to jest bardzo poważne. Wolę nie ryzykować i nie przechodzić tego po raz drugi.

Reakcja po szczepieniu jest normalna

- Reakcja w postaci odczynu miejscowego, gorączki czy bólu mięśni jest wpisana w ryzyko szczepienia i jest to zw. reaktogenność szczepionki - mówi prof. Joanna Zajkowska, podlaska konsultant do spraw epidemiologii. - W przypadku AstraZaneca, która jest szczepionką wektorową, pierwsza dawka generuje więcej objawów po szczepieniu niż druga dawka. Odwrotnie jest w przypadku szczepionek mRNA, czyli Pfizera i Moderny. Tutaj pierwsza dawka w większości nie generuje silnych odczynów, natomiast druga dawka może powodować intensywniejszą reakcję organizmu.

Prof. Zajkowska zapewnia, że pojawienie się symptomów, takich jak gorączka do dwóch dni, bóle mięśni czy dreszcze nie powinno nas niepokoić:

- Świadczy to o tym, że nasz organizm reaguje na szczepionkę. Takie objawy można wygasić paracetamolem. Jeśli utrzymują się dłużej i nasilają się, wtedy powinniśmy skontaktować się z lekarzem.

Koronawirus – nowe objawy

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
19 lutego, 6:51, Abadon:

Wierze w wirusa wszechmogącego, stworzyciela paniki i maseczek i w Simona experta jedynego,guru naszego, który się począł z chęci zysku, narodził się dla Pfizera, umęczon pod pustym szpitalem Narodowym. Zstąpił do rzadu i trzeciego dnia się wzbogacił, wstąpił do grona covidowe go, siedzi po prawicy Morawiecki ego, stamtąd przyjdzie szczepić żywych a po szczepieniu umarłych. Wierze w wirusa Świętego, święte WHO, obcowanie z dystansem, domu nie opuszczenie, ciała odrodzenie(po szczepionce), żywot krótki. Amen.

19 lutego, 09:21, Ja:

Bezbłędne!!!

"Postawy antyszczepionkowe sięgają XVIII wieku. Stanowiły odpowiedź na pierwsze prace nad uodparnianiem ludzi na wirusa ospy prawdziwej przez Edwarda Jennera. Mimo że działalność Jennera przyczyniła się do pokonania jednego z najgroźniejszych w tym czasie wirusów, budziła też liczne obawy i stała się obiektem krytyki.

Spekulowano wówczas na temat listy problemów zdrowotnych, które miały być konsekwencją szczepienia. Wśród powikłań u szczepionych dzieci wymieniano m.in. choroby nowotworowe, psychiczne, a nawet kiłę, choć najbardziej absurdalne wydają się obawy dotyczące możliwości przekształcenia się dzieci w pół-ludzi, pół-krowy. Oprócz niebezpieczeństw związanych ze zdrowiem osób szczepionych, podnoszono kwestię religii – praktykę szczepień uznawano bowiem za niezgodną z wolą Boga."

J
Ja
19 lutego, 6:51, Abadon:

Wierze w wirusa wszechmogącego, stworzyciela paniki i maseczek i w Simona experta jedynego,guru naszego, który się począł z chęci zysku, narodził się dla Pfizera, umęczon pod pustym szpitalem Narodowym. Zstąpił do rzadu i trzeciego dnia się wzbogacił, wstąpił do grona covidowe go, siedzi po prawicy Morawiecki ego, stamtąd przyjdzie szczepić żywych a po szczepieniu umarłych. Wierze w wirusa Świętego, święte WHO, obcowanie z dystansem, domu nie opuszczenie, ciała odrodzenie(po szczepionce), żywot krótki. Amen.

Bezbłędne!!!

G
Gość
18 lutego, 22:39, Gość:

Niedługo nie będzie komu uczyć i kogo uczyć, jak powstrzykują te trucizny

Zwolnią się miejsca w szkołach i wtedy wszyscy którzy tak zazdroszczą tych 18 godzin zajęć, tych pensji, ferii i wakacji, będą mogli rozpocząć pracę w edukacji.

Dodaj ogłoszenie