Najwyższa Izba Kontroli skontrolowała leczenie udarów mózgu w województwie podlaskim

OPRAC.: wal
Udar to wyścig z czasem. Na pomoc jest zaledwie kilka godzin
Udar to wyścig z czasem. Na pomoc jest zaledwie kilka godzin Fot.Pixabay
Brak skutecznego i spójnego systemu leczenia udaru mózgu, wyjątkowo mała liczba łóżek w stosunku do liczby pacjentów wymagających leczenia. Z kolei konieczność hospitalizacji na oddziałach nieudarowych i tym samym ograniczony dostęp do nowoczesnych metod leczenia i właściwego personelu medycznego to główne powody, które sprawiły, że województwo podlaskie (w latach 2018-2020 do 30 września) miało jeden z najwyższych w Polsce wskaźnik śmiertelności z powodu udaru mózgu. Tak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli w sprawie regionalnej neurologii.

Raport NIK-u nie jest zaskoczeniem. Uwidocznił tę bardzo trudną sytuację, o której mówię od kilku lat. Staram się o niej informować od dawna wszystkie instytucje i czynniki, które mogą mieć wpływ na kondycję podlaskiej neurologii - mówi prof. Alina Kułakowska, Wojewódzki Konsultant do spraw Neurologii.

Czytaj też:Niemoc podlaskich władz skaże nas na umieranie. Tu naprawdę musi ktoś w końcu podjąć męską decyzję, bo brakuje łóżek i neurologów

Z raportu NIK wynika, że województwie podlaskim (i opolskim) było najmniej miejscowości, w których zlokalizowano oddziały udarowe. Mieszczą się one w trzech miastach (Białystok, Łomża, Suwałki). Dla porównania najlepsza sytuacja jest w województwie śląskim – 21 miast, podkarpackim – 14 i mazowieckim 12 miast. W ostatnim dziesięcioleciu liczba łóżek udarowych i ogólnoneurologicznych spadła w województwie podlaskim 272 do 210. Jednocześnie rosła liczba osób w wieku 60 lat i więcej, potencjalnie najbardziej narażonych na udar. Do likwidacji łóżek przyczyniły się zmiany organizacyjne w szpitalach, ale przede wszystkim wprowadzenie od 1 stycznia 2019 r. wskaźnika wynoszącego 0,6 pielęgniarki na jedno łóżko. Dyrektorzy szpitali po nieudanych próbach uzupełnienia kadry pielęgniarskiej, decydowali się na likwidację łóżek na oddziałach, aby tą normę spełnić

Ograniczona liczba łóżek w województwie spowodowała, że prawie połowa pacjentów była leczona poza oddziałami udarowymi. Takie leczenie nie gwarantowało pacjentom dostępu do fizjoterapeutów, logopedów, psychologów.

- A w leczeniu udarów niezwykle ważne jest szybkie podjęcie rehabilitacji, już na oddziale udarowym - podkreślili kontrolerzy

Do zwiększenia bazy łóżek udarowych należy zapewnić wymagany personel medyczny. W tym przypadku także możemy - według raportu - wyłania się kolejny stan udarowy. Według Prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Białymstoku w województwie podlaskim powinno być 150 neurologów. Tymczasem 30 września 2020 r. było ich 110, w tym 49 w wieku emerytalnym, a specjalizacje z tej dziedziny nie cieszą się dużym zainteresowaniem.

- Sytuacja taka sprawia, że czas pracy lekarzy jest niepokojąco długi. Lekarze zatrudnieni w formie umowy o pracę, powinni mieć zapewniony co najmniej 11-godzinny nieprzerwany odpoczynek do dyżurze. Nie zawsze ten wymóg był dochowany i lekarze pracowali po kilkadziesiąt godzin - wskazali kontrolerzy.

W przypadku lekarzy świadczących pracę na podstawie kontraktu nie ma wymogu 11-godzinnego odpoczynku. Kontrola wykazała, że zdarzył się przypadek pracy przez 96 godzin bez odpoczynku. Szpitale z oddziałami udarowymi nie miały na ogół problemów z zatrudnianiem fizjoterapeutów, logopedów i psychologów.

W Białymstoku, mimo że w dwóch szpitalach funkcjonowały oddziały udarowe to faktycznie dostęp do leczenia ograniczony był do jednego. Wojewódzki Szpital Zespolony i Uniwersytecki Szpital Kliniczny świadczyły naprzemiennie tzw. ostre dyżury.

- Taki system dyżurów w tych szpitalach (położonych przy jednej ulicy w Białymstoku, obok siebie, po obu jej stronach) powodował, że cały ruch karetek kierowany był do jednego z nich, co wprowadzało konieczność oczekiwania w kolejce na obsługę - podkreślili kontrolerzy.

To oznacza, że nawet najlepiej rokujący pacjenci mogą nie otrzymać zatem niezbędnej pomocy, gdy liczba nowo przyjętych pacjentów w jednym dniu będzie się kumulować w jednym szpitalu, jak to ma miejsce obecnie w omawianych podmiotach leczniczych.

Województwo podlaskie charakteryzowało się też jednym z najwyższych w Polsce wskaźników śmiertelności pacjentów z udarem mózgu. Ograniczona dostępność do leczenia na wyspecjalizowanych oddziałach, wpływała na wysoką śmiertelność pacjentów z udarem. W ciągu roku od zachorowania, w województwie podlaskim umiera od 32 do 40% pacjentów po udarze.

- Dla porównania w województwie zachodniopomorskim i pomorskim było to od 24 do 30% pacjentów, o jedną trzecią mniej niż w Podlaskiem - wskazali kontrolerzy NIK.

Raport pokazuje też białą plamę na mapie województwa. To południe regionu, gdzie nie ma pododdziału udarowego.

- Na dodatek wybuch pandemii przerwał starania podjęte przez urząd wojewódzki mające na celu poprawę opieki neurologicznej w regionie. W między czasie doszły kolejne problemy. Promyczkiem nadziei może być zamiar utworzenia oddziału neurologii z pododdziałem udarowym w Zambrowie, ale niewiadomą pozostaje skąd dyrektor weźmie kadrę medyczną - mówi prof. Alina Kułakowska.

Budowa oddziału trwa od kilku miesięcy. Otwarty ma być w drugiej połowie 2022 roku. Równolegle - jak mówi dyrektor szpitala w Zambrowie Bogusław Dębski - trwają rozmowy w sprawie zatrudnienia personelu medycznego.

Dopłaty do cen energii

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kosmitka
Dobrze, że taki raport powstał.

Ciekawi mnie, jakie wnioski zostaną wyciągnięte - i to nie tylko przez władze, ale też przez zwykłych ludzi, mieszkańców tego regionu.
G
Gość
Nie wiem jak w Klinice, ale w Śniadeckim były ordynator doprowadził do tego że zwolnili się najlepsi lekarze w ciągu kilku ostatnich lat.

Nie ma komu leczyć. Sama młodzież została.

A Ci emeryci co na dyżur przyjeżdżają tylko podbijają pieczarkę na zakładzie...
Dodaj ogłoszenie