Najmniej długów na Podlasiu

Wojciech Nowicki
I starsi, i młodsi, więksi i mniejsi dłużnicy - przyczynili się w skali kraju do powstania góry 7,2 mld zaległych płatności.
I starsi, i młodsi, więksi i mniejsi dłużnicy - przyczynili się w skali kraju do powstania góry 7,2 mld zaległych płatności.
Każdy mieszkaniec Białegostoku ma na karku ponad 6 tysięcy złotych długu. Na szczęście tylko statystycznie.

A na tle kraju, gdzie rekordziście udało się nazbierać 73-milionową górę zaległych płatności, nasz region jawi się oazą finansowej rzetelności i stabilizacji - wynika z najnowszego raportu o klientach wysokiego ryzyka w Polsce.

Wzięłam raz ulotkę z ofertą jakiegoś kredytu "na chwilę" - mówi pani Irena, emerytka z Białegostoku, która dorabia sprzątaniem. - Do ręki można dostać 1,8 tys. złotych, a za trzy miesiące trzeba oddać 1,8 tysiąca. To po co komu taki kredyt?

Nasza rozmówczyni nie chce się przedstawić, ale dodaje, że spłaca już jedną pożyczkę, na szczęście nisko oprocentowaną, z kasy branżowej. Świątecznym kredytem też ratować się nie zamierza. Nie należy zatem do grupy "klientek podwyższonego ryzyka", których badanie InfoMonitora wyłuskało w naszym województwie ponad 21 tysięcy (suma zaległości - 110 mln zł). Ale woli zachować anonimowość, bo pieniądze - wiadomo - temat drażliwy.

Biedniej, ale za swoje

Niechętnie przyznajemy się do finansowych tarapatów, ale statystyka bezlitośnie kreśli portret pamięciowy potencjalnej ofiary spirali długów. Okazuje się, że najczęściej zalegają z płaceniem czynszu, rachunków czy rat mężczyźni w trzeciej dekadzie życia, mieszkańcy większych miast. Kobiety zadłużają się rzadziej i na niższe kwoty.

- Mężczyźni i kobiety, samotni i z rodzinami - ocenia Podlasian w potrzebie Robert Świsłocki, doradca finansowy z Białegostoku. - Trudno powiedzieć, jacy klienci przychodzą najczęściej. Dopóki mogą, szukają pomocy u rodziny czy znajomych. A potrzebują pieniędzy na remont, zakup samochodu czy sprzętu RTV i AGD. Albo na świąteczne zakupy.

Różnice regionalne w charakterystyce dłużników - poza wysokością kwot - nie są wielkie. Okazuje się jednak, że na Podlasiu stosunkowo wcześnie próbujemy życia na kredyt, bo jeszcze przed dwudziestką. Zaś na starość robimy się wyjątkowo nieskorzy do podejmowania ryzyka. Przynajmniej finansowego.

Ale i starsi, i młodsi, więksi i mniejsi dłużnicy - przyczynili się w skali kraju do powstania góry 7,2 mld zaległych płatności.

Geografia długów

Na szczęście średnia wysokość długu Podlasianina wynosi zaledwie 5,1 tys. zł. Nieco poniżej krajowej normy (6,4 tys. zł). Ale, w ciągu 15 miesięcy, zadłużenie to wzrosło - także średnio - o 28 proc. A liczba klientów, którzy zalegają z płatnością zobowiązań powyżej 60 dni, wynosi dziś 1,26 miliona. W ciągu trzech miesięcy wzrosła w całym kraju dokładnie o 58 723 osób czyli o prawie 5 proc. Zdecydowanym liderem w tym rankingu jest województwo śląskie, w którym takich osób jest łącznie ponad 215 tysięcy. Zadłużonych na ponad 1,7 miliarda złotych.

Województwo podlaskie znalazło się na zaszczytnej, ostatniej pozycji tabeli. Szacuje się, że tylko 18 na 1000 mieszkańców może mieć kłopot ze spłatą długów. Mniej tzw. klientów wysokiego ryzyka jest tylko w woj. podkarpackim (16 na 1000 mieszkańców), najwięcej - w Zachodniopomorskim (47).

- Składa się na to m.in. nasza mentalność, stosunek do pieniądza - uważa prof. Tadeusz Popławski, socjolog z Politechniki Białostockiej. - Nie dostawaliśmy tak dużych pieniędzy z UE, jak zachodnie regiony kraju. I nauczyliśmy się liczyć tylko na siebie.

Profesor twierdzi, że gdyby nie nasza wrodzona podejrzliwość i niechęć do korzystania z kredytów, mielibyśmy sytuację jak na południu Europy: - Grecy czy Portugalczycy tak przyzwyczaili się do unijnego rozdawnictwa, że nie potrafią już bez niego żyć.

Płotki i rekiny

Skąd się wzięły nasze długi? Spóźniamy się z płaceniem rachunków za energię elektryczną, telefon, czynsz. Od kredytów konsumpcyjnych także nie stronimy. Prawie połowa zaległych długów (46 proc.) to drobne sumy, poniżej 2 tys. złotych. Ale niektórzy wyrastają ponad przeciętność. Listę 10 największych dłużników otwiera zaś mieszkaniec województwa mazowieckiego ze wspomnianymi już 72 milionami złotych do zapłaty. Kolejny, także z Mazowsza, nie przekroczył nawet sumy 30 mln. Rekordziści także polegli na spłacie kredytów przeznaczonych na zakup towarów, usług, papierów wartościowych, pożyczek i kredytów hipotecznych.
Choć generalnie kredyty mieszkaniowe spłacamy znacznie lepiej.

- Zaległości odnotowujemy na około 1 procencie rachunków kredytów mieszkaniowych - ocenia Andrzej Topiński, główny ekonomista Biura Informacji Kredytowej. - czyli około pięciokrotnie rzadziej niż w przypadku kredytów konsumpcyjnych.

I choć analitycy ostrzegają, że to kredyty w większości „młode”, które jeszcze nie zdążyły się zepsuć, fala "złych kredytów" i związany z tym kryzys, czyli powtórka scenariusza amerykańskiego, raczej nam nie grozi.

Kryzys bije po kieszeni?

Listopadowa edycja raportu o długach nie wykazuje jeszcze, jak na naszą zdolność do regulowania zobowiązań wpłynęły niedawne zawirowania na rynkach finansowych świata. Ale i tak wysokość naszego zadłużenia rosła w ciągu ostatnich trzech miesięcy dwa razy szybciej, niż w poprzedzających kwartałach. Bo, jak wynika z najnowszych badań opinii publicznej TNS OBOP , 66 proc. z nas załamanie na giełdach, wzrost rat bankowych czy trudności w uzyskaniu kredytu niewiele obchodzą.

- Ludzi nie obchodzą dane, statystyki i wskaźniki makroekonomiczne - powiedział nam Robert Ciborowski, dziekan wydziału ekonomii Uniwersytetu w Białymstoku. - Dla nich kryzys to utrata pracy i perspektywa bezrobocia.

Jednak - wynika z tego samego sondażu - ok. 5 proc. gospodarstw domowych w Polsce straciło na spadku wartości akcji na giełdzie i spadku kursu walut obcych. 16 procent dotknęły spadki wartości pieniędzy gromadzonych w funduszach emerytalnych, a 11 proc. już płaci większe raty kredytów.

I pewne jest, że w tych trudnych czasach banki i firmy coraz uważniej będą patrzeć na ręce każdemu pożyczkobiorcy. W tym roku tylko biuro InfoMonitor wydało już ponad 4 miliony raportów o wiarygodności klientów.

Komentarz:

dr Anatoliusz Kopczuk, ekonomista z Wyższej Szkoły Finansów i Zarządzania w Białymstoku

Nasze firmy są małe, a obecnie, czyli w okresie kiepskiej koniunktury, takie padają najszybciej. To duże przedsiębiorstwa są niezatapialne, pomagają im rządy. Więc banki pożyczają pieniądze tym pewniejszym klientom. Małe firmy nie dostają pieniędzy i nie "psują" statystyk. Zresztą w tak niewielkiej przestrzeni gospodarczej, jaką jest nasze województwo, wieści o bankructwach, upadkach rozchodzą się szybko. Kłopoty jednych zniechęcają kolejnych do podejmowania ryzyka.

500 plus nie pomogło, dzieci rodzi się coraz mniej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3