Na tropie Vereinu

Kamil Śleszyński
"Dziennik Białostocki” z 6 sierpnia 1919 roku
"Dziennik Białostocki” z 6 sierpnia 1919 roku
Początki II Rzeczpospolitej były trudnym okresem dla Białegostoku. Brakowało produktów pierwszej potrzeby, których ceny rosły w zastraszającym tempie. A jednym z wielu towarów szczególnie pożądanych był... alkohol.

Wielkie zapotrzebowanie na spirytus spowodowało, że w mieście jak grzyby po deszczu pojawiały się nowe tajne gorzelnie. Duża konkurencja doprowadziła do tego, że przedsiębiorcy zajmujący się owym nielegalnym procederem zaczęli skupiać się w organizacji, która bronić miała ich interesów. W lokalnej prasie ochrzczono ją mianem Vereinu.

Nierówna walka

Szybko okazało się, że białostocka policja nie jest w stanie poradzić sobie z doskonale przygotowaną grupą przestępców. Gorzelnie były trudne do wyśledzenia, ponieważ najczęściej znajdowały się w zwyczajnych, niczym niewyróżniających się domach i szopach. Wykorzystywano też do tego celu strychy bądź głębokie piwnice, gdzie umieszczano całą aparaturę.

Zaopatrzeniem tajnych wytwórni w niezbędne produkty zajmowała się siatka "agentów". Jak donosił "Dziennik Białostocki", kręcili się oni po mieście i skupowali od ludzi kartki na cukier, który wykorzystywali do pędzenia wódki .

Pomimo że białostoccy policjanci ciągle likwidowali nowe tajne gorzelnie, była to przysłowiowa walka z wiatrakami. Co wykryto jedną wytwórnię, obok pojawiała się nowa. W rzeczy samej rzeczywista ich wykrywalność była tak naprawdę niewielka. Policjanci bardzo często trafiali do gorzelni już nieczynnych.

Najpoważniejszy problem w zwalczaniu tajnych wytwórni wódki stanowiła korupcja białostockich funkcjonariuszy. W wielu przypadkach byli oni opłacani przez nielegalnych przedsiębiorców, którzy czuli się bezkarni.

Z tego właśnie powodu wyśledzenie i zamknięcie gorzelni było praktycznie niemożliwe. Jedynym sposobem na opanowanie sytuacji mogło stać się przysłanie do Białegostoku taniej wódki monopolowej i urządzenie jej sprzedaży pod kontrolą. Jednak na razie na to się nie zanosiło.

Tajne gorzelnie

W kwietniu 1919 roku "Dziennik Białostocki" zanotował wykrycie gorzelni przy ul. Rybnej 8 należącej do Vereinu. Była ona doskonale zakonspirowana w domu zamieszkanym przez Izaaka Lisickiego. Budynek otoczony był wysokim płotem o dwóch wyjściach na różne ulice. Aparaturę umieszczono na poddaszu, natomiast na parterze prosperował kantor.

Policja całkowicie zaskoczyła pracowników nielegalnej wytwórni wódki Jankiela Czesnego i Lejbe Salmana.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ci dwaj zostali aresztowani już tydzień wcześniej, przy okazji likwidacji innej gorzelni przy ul. Kowieńskiej 8.
Co więcej, w czasie nalotu na lokal przy ul. Rybnej 8 w gorzelni obecny był funkcjonariusz policji, a na kartce znalezionej w biurku Lisickiego wypisane były nazwiska dwóch innych funkcjonariuszy!!!

Wydarzenia te wzbudziły wątpliwości co do uczciwości białostockich policjantów. Kilka dni później "Dziennik Białostocki" otrzymał wyjaśnienie odnośnie wykrytej gorzelni przy ul. Rybnej 8. Wynika z niego, że przebywający w nielegalnej wytwórni wódki posterunkowy trafił do lokalu, idąc tropem podejrzanego, wkrótce przed wejściem tam funkcjonariuszy policji kryminalnej.

A jak interpretowano obecność w biurku Lisickiego kartki z personaliami dwóch urzędników państwowych? Podobno była to lista osób szczególnie niebezpiecznych dla Vereinu.

Przekupny urzędnik

Pod koniec lipca 1919 roku w szopie przy ulicy Ogrodowej 34 wybuchł pożar. Zanim na miejsce przybyła straż ogniowa, mieszkańcy poradzili sobie z szalejącym żywiołem. Jak się szybko okazało, ogień powstał w znajdującej się w budynku tajnej wytwórni wódki.

Policja w tej sprawie aresztowała dwie osoby. Jedną z nich był Perłowicz, właściciel nielegalnego przybytku. W całej tej sprawie zadziwiające było to, że gorzelnik niezwykle szybko opuścił areszt, nie ponosząc praktycznie konsekwencji.

Kilka dni później policja kryminalna aresztowała funkcjonariusza 3. okręgu - Władysława Światłowskiego w sprawie zagadkowego zwolnienia Perłowicza.
Na początku sierpnia 1919 roku "Dziennik Białostocki" opisał sprawę wywiadowcy Urzędu do Walki z Lichwą i Spekulacją Edmunda Pietrzykowskiego. Wykrył on wraz z towarzyszącym mu policjantem Stanisławem Montewką tajną gorzelnię na rogu ulic Rynkowej i Zielonej należącą do niejakiego Zubacza. Była ona dobrze zaopatrzona, a przy aparaturze uwijali się pracownicy. W czasie sporządzania protokołu Pietrzykowski udał się wraz z panią Zubaczową do drugiego pokoju. Kiedy powrócił po upływie kilku minut, oznajmił swojemu towarzyszowi, że sprawa zakończona, a gospodyni wetknęła policjantowi 50 marek.

Dostał, ale za mało

Lokal opieczętowano i cała sprawa by przycichła, gdyby nie fakt, że Montewka "dostał za mało na zelówki". Złożył raport w policji kryminalnej, ale nie docenił Pietrzykowskiego.

Okazało się bowiem, że wywiadowca już wcześniej zgłosił wykrycie gorzelni w Urzędzie do Walki z Lichwą i Spekulacją.

Zanim jednak urząd zdążył rozpocząć dochodzenie, Pietrzykowski pojawił się wraz z nieznanym jegomościem w mundurze i przedstawiając pisemne upoważnienie, podjął akta dotyczące likwidacji nielegalnej gorzelni.

Cała sprawa poszłaby w niepamięć, gdyby nie Montewka, który zaczął opowiadać swym kolegom o nieuczciwym zachowaniu Pietrzykowskiego. Fakty te dotarły do naczelnika policji Songajłły. Po przesłuchaniu Montewki Songajłło udał się pod adres, gdzie znajdowała się gorzelnia, i, o dziwo, zastał nienaruszone pieczęcie.
Po ich zerwaniu w obecności urzędnika akcyzy i wejściu do budynku okazało się, że na środku pomieszczenia stoi… bańka z farbą, natomiast po aparaturze i gotowym spirytusie nie ma śladu.

Pietrzykowski został zwolniony ze służby. Aby oddalić od siebie zarzuty, były urzędnik próbował się bronić na łamach "Dziennika Białostockiego", który wydrukował jego wyjaśnienia. Nie wiadomo, jaki finał miała ta sprawa. Plotka głosiła, że za ową przysługę wyświadczoną gorzelnikom zainkasował 15 tys. marek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3