Muszyc, Backiel, Bartnik - spółdzielnia mieszkaniowa im niestraszna. A prezes ma się wreszcie bać mieszkańców.

Fot.: Wojciech Wojtkielewicz
Karierowicze, którzy chcą się wybić kosztem zwykłych ludzi. Liczą, że sami zasiądą w zarządzie – nie owija w bawełnę Andrzej Rojek, prezes Rodziny Kolejowej.
Karierowicze, którzy chcą się wybić kosztem zwykłych ludzi. Liczą, że sami zasiądą w zarządzie – nie owija w bawełnę Andrzej Rojek, prezes Rodziny Kolejowej. Fot. Wojciech Wojtkielewicz
Wiedzą lepiej od prezesów. Toczyli już wojny o śmieci, o walne zgromadzenia, powszechne uwłaszczenia lokatorów. Muszyc, Backiel i Bartnik to trzech społeczników. Chcą przewietrzyć w białostockich spółdzielniach mieszkaniowych. - Taki prezes musi wiedzieć, że jest do ruszenia - mówią.

Mówią o nas, że jesteśmy oszołomy. Ale ja wierzę, że to, co robimy, ma sens i że wcześniej czy później wygramy - uważa Paweł Backiel, członek Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej i prezes Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego. Twierdzi, że reforma skostniałego systemu jest możliwa i dlatego on nazywa oszołomami prezesów.

- Tak, taka jest prawda. To prezesi są oszołomami - powtarza.

Działaczy-spółdzielców pełną gębą jest w Białymstoku trzech: Stanisław Bartnik ze spółdzielni Słoneczny Stok, Eugeniusz Muszyc z Rodziny Kolejowej i Paweł Backiel z BSM.

Znają się na wszystkim. Toczyli już wojny o śmieci, o walne zgromadzenia zamiast przedstawicieli członków czy o powszechne uwłaszczenia lokatorów. I jeszcze wydatki - ma być oszczędniej.

Nic dziwnego, że na spotkanie z prezesami nie umawia się tylu lokatorów, co na zebranie z tymi, jak lubią o sobie mówić, społecznikami. Bywa, że na zbiórce jest nawet setka ludzi. Drugie tyle codziennie do nich dzwoni.

Ale w różnych sprawach i nie wszyscy okazują sympatie. - Jest różnie. Raz dzwonią po radę, innym razem z wyzwiskami - opowiada Stanisław Bartnik, członek rady nadzorczej w spółdzielni Słoneczny Stok.

- Tych pierwszych jest jednak więcej - podkreśla Eugeniusz Muszyc, członek rady nadzorczej Rodziny Kolejowej. - I to nas właśnie nakręca, bo widzimy, że pomagamy ludziom, a oni nas popierają.

- Karierowicze, którzy chcą się wybić kosztem zwykłych ludzi. Liczą, że sami zasiądą w zarządzie - nie owija w bawełnę Andrzej Rojek, prezes Rodziny Kolejowej. Jego zdaniem, tacy pożal się Boże działacze tylko wprowadzają niepokój i burzą wśród mieszkańców poczucie bezpieczeństwa.

- W dodatku błędnie informują - uważa prezes Rojek i opowiada, jak potem tacy skołowani lokatorzy przychodzą do spółdzielni. I tutaj trzeba im wszystko wyjaśniać i wszystko odkręcać. - Karierowicze, nie działacze - powtarza prezes.

- A Boże broń! - oburza się Eugeniusz Muszyc. - Ja prezesem? Nigdy w życiu. A od polityki to mnie wręcz odrzuca. Mam swoją pracę, koledzy mają swoją. Ja tylko czuję potrzebę, żeby działać społecznie. Nie tu, to tam. Teraz działam przy spółdzielni.

To właśnie Eugeniusz Muszyc pierwszy zaczął głośno mówić o tym, że w spółdzielniach mieszkaniowych coś nie gra.

- Kilka lat temu wybrano mnie do rady nadzorczej w Rodzinie Kolejowej - opowiada pan Eugeniusz. - Nie mogłem znieść, że wszystko kręci się tam na wazelinie, a członkowie robią tylko to, co prezes każe. Mnie wybrali ludzie. Nie mógłbym potem w domu w lustro spojrzeć, gdybym dołączył do ich przytakiwania. Musiałem się zbuntować.

Zasypywał posiedzenie pomysłami na zmiany. Najpierw była stanowcza blokada, każdy wniosek odrzucony przez zarząd. Po trochu jednak coś udaje mu się zmieniać. Na przykład zmusił spółdzielnię do rozpisania przetargu na śmieci. Tak wiercił im dziurę w brzuchu, że prezes, jak sam mówił potem: "dla świętego spokoju", przetarg rozpisał. I cena spadła. Zmniejszyła się o dwa złote za osobę.

- To dużo - uważa Muszyc. - Spółdzielnia zaoszczędzi na tym milion złotych rocznie.

- To nie zasługa Muszyca, ale walki między firmami - odpowiada Rojek. - Zresztą to jeszcze nie koniec. Już widać, że firmom oczyszczającym się to nie opłaca. Pracują poniżej kosztów. W końcu padną. Gdyby wywalczyli tańsze śmietnisko, to byłoby coś. A tak to tylko gadanie.

Cały swój wolny czas Muszyc poświęca na to, żeby tworzyć pisma i pozwy. I zasypuje nimi spółdzielnie. A jak to nie pomaga, idzie do sądu. Dlatego na opłacanie procesów przeznacza pensję, jaką otrzymuje w radzie nadzorczej.

- Wolę to zamiast oglądania telewizji - śmieje się Muszyc. - Na przykład jak wstanę rano, napiszę sobie pisemko, żeby nie tracić czasu, i tak jakoś idzie.

- Nic dobrego nie robi. Mąci ludziom w głowach - odcina się prezes Rojek. - Ja uważam, że nasza spółdzielnia świetnie funkcjonuje, żaden pan Muszyc nie jest w stanie jej zaszkodzić.

Trzem panom z osiedla nie chodzi podobno o to, żeby szkodzić spółdzielni. Domagają się swoich praw jako członkowie i robią to wyjątkowo głośno. Przeszkadza im na przykład sposób, w jaki wybiera się prezesa, cicho, za plecami i zawsze "odpowiednią" osobę. Ich zdaniem, to decyzja pracowników i rodzin pracowników, osób, które są od prezesa zależne.

- Po pierwsze, trzeba dać władzę ludziom. Niech oni decydują - mówi Muszyc. - Czego się pan prezes tak boi? Że jak wybory będą powszechne, to może się okazać, że krąg pracowników to za mało, żeby zostać wybranym?

- Prezes nie jest niezniszczalny i nie do ruszenia - dodaje Backiel. - Chodzi tylko o to, aby ludzie ich wybrali i potem ci sami ludzie mogli ich odwołać.

Ze spółdzielcami z całej Polski wymieniają się wyrokami sądowymi przez Internet. Każda wygrana jest szeroko komentowana na forach. Nawet kiedy prywatnie spotykają się na piwie w pubie, rozmawiają o tym, jakby można spółdzielczość w Białymstoku zmienić. Mają rozwiązania na wszystkie lokatorskie bolączki.

- Nam się po prostu nie podoba to, co się dzieje w spółdzielniach. Jakby zarząd stał ponad prawem. Jakby nic ich nie dotyczyło - dodaje Backiel. - To jedyna instytucja, która nie musi organizować przetargów. To jakiś absurd.

Nie poddam się

Także Stanisława Bartnika mieszkańcy wybrali do rady nadzorczej spółdzielni Słoneczny Stok.

- W mojej spółdzielni naprawdę dzieje się dużo dobrego. Ale ja chciałem jeszcze wszystko polepszyć. Przecież można jeszcze bardziej zredukować koszty - mówi Bartnik. - Ja wierzę, że spółdzielczość to powinna być misja, walka z biedą i patologią.

Więc zaczął pisać pisma, roznosić ulotki i głośno mówić o tym, co mu się nie podoba.

- Pozwali mnie za to do sądu. Powiedzieli, że działam na szkodę spółdzielni. Że przez nasze akcje ludzie przestali płacić czynsz i spółdzielnia na tym traci - opowiada Bartnik.

Ale nie zamierza rezygnować. Teraz to on pozywa do sądu swoją spółdzielnię. Bo jego zdaniem, zarząd na walne zgromadzenie wynajął zbyt małą salę, nie wszyscy się pomieścili, nie każdy mógł głosować. Sprawę przegrał, będzie się odwoływał.

- Nie poddam się. Dla mnie ta walka to obowiązek. Nie mogę się wycofać - zaznacza.

- Dla mnie pan Bartnik i jego stowarzyszenie nie jest żadną stroną. Mam na to wyrok sądu i siedem stron uzasadnienia - pokazuje orzeczenie prezes Słonecznego Stoku Jerzy Cywoniuk. - Nie będę ich działań nawet komentował.
Paweł Backiel włączył się jako ostatni z trójki.

- Spotkałem Gienia i wciągnął mnie do tej roboty - mówi Backiel. - Jestem ekonomistą, a spółdzielczość interesowała mnie już na studiach.

Backiel zaczął więc studiować ustawy i prawo spółdzielcze. A im więcej się dowiadywał, tym bardziej zaskakiwało go, jak działa ten mechanizm.

- Spółdzielniom udało się przetrwać bez żadnych zmian przemiany po 1989 roku. Nie zmieniła tego nawet nowelizacja prawa z 2007 roku - wylicza.

Stanisław Hołubowski, prezes Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej, stara się być dyplomatą: - Nie chcę oceniać ich pracy. Dla mnie brakuje w niej konkretów. Ludzi w spółdzielni jest kilkadziesiąt tysięcy. Są różni. I ze wszystkimi musimy się dogadywać, z panem Backielem też.

Masowe uwłaszczenie

A teraz trójka społeczników walczy o uwłaszczenia, bo tylko do końca roku można zamienić na preferencyjnych warunkach prawo do mieszkania na własnościowe. Im zależy, żeby uwłaszczyło się jak najwięcej osób.

- Jak każdy będzie miał oddzielną własność, to będzie się też można oddzielić od spółdzielni i założyć wspólnotę. Wtedy spółdzielnia będzie musiała walczyć o mieszkańców - podkreśla Backiel.

Ale podobno to nieprawda, że spółdzielnia nie chce uwłaszczenia. - Cały czas rozpatrujemy wnioski - podkreśla prezes Hołubowski.

A prezes Rojek kwituje: - Jakoś do tej pory nikt z uwłaszczonych mieszkańców nie chce się ze spółdzielni wypisać. To, że spółdzielnia przetrwa, jest pewne. Słyszała pani, żeby jakaś upadła?

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
max

tak jak solidarność pracowników 89 tak ci panowi lokatorów zawiodą do drugiej japoni ........................

h
haha
CYTAT(Spółdzielca @ 5.10.2009, 17:32:53)
"Niemal wszyscy", czytaj : p.Muszyc. Ilu nas ? Odp.: raz. P.Muszyc, nie wysilaj się ze swoimi postami, bo nie masz nic poza mąceniem do zaoferowania spółdzielcom.


A ty co masz do zaoferowania? Pewnie pełne gacie i nic więcej. Fe.
Z
Zośka.
CYTAT(Gość @ 5.10.2009, 00:43:46)
pisze się itp.

Uczył Marcin Marcina a sam .......... .
S
Spółdzielca
CYTAT(Kpina!!! @ 4.10.2009, 20:10:06)
Panie Rojek tylko ty uważasz , że spółdzielnia świetnie funkcjonuje - bo niemal wszyscy członkowie SM Rodzina Kolejowa mają zupełnie odmienne zdanie. Zasiedział się już pan w tym fotelu i tylko opcje polityczne zmienia jak chorągiewka. Ale cóż - ponoć tylko krowa ich nie zmienia.

"Niemal wszyscy", czytaj : p.Muszyc. Ilu nas ? Odp.: raz. P.Muszyc, nie wysilaj się ze swoimi postami, bo nie masz nic poza mąceniem do zaoferowania spółdzielcom.
W
Wojciech.
CYTAT(Stanisław Bartnik @ 5.10.2009, 10:37:32)
W związku z dużym zainteresowaniem problematyką spółdzielczą oraz pojawiającymi się w komentarzach sugestiami o prezentację działalności i dokonań ruchu uwłaszczeniowego, proponuję cykl artykułów przybliżających najciekawsze, wywołujące emocje zagadnienia.

1. Otwierającym mógłby być krótki tekst o historii spółdzielczości i odniesieniu do współczesnych realiów. Założę się, że nikt nie wie i nie ma nawet pojęcia, że prawdziwa przedwojenna spółdzielczość opierała się wyłącznie na prawie własności i demokratycznym funkcjonowaniu spółdzielni. Dopiero komunizm i PRL przyniósł lokatorski i własnościowy tytuł do lokalu w miejsce prawa własności. Warto ocenić co z tego wynikło dla spółdzielczości i dla społeczeństwa.

2. "Mieszkanie za złotówkę" - ten slogan lobby prezesów wywołuje zawsze skrajne emocje! Warto wyjaśnić czytelnikom zasady finansowania budowy spółdzielczych mieszkań lokatorskich i własnościowych oraz uzmysłowić, że przeniesienie własności dotyczy tylko lokali ze spłaconymi kosztami budowy i nikt nie ponosi tutaj straty, a już na pewno nie spółdzielnia, która nigdy nie wydała ani złotówki na budowę lokali, bo wszystkie środki zawsze pochodziły od członków spółdzielni i budżetu państwa.

3. "Po co uwłaszczenie" - większość spółdzielców nie wie co to jest prawdziwa własność i myli tytuł własnościowy z własnością. Warto podjąć edukację i precyzyjnie wyjaśnić różnice między spółdzielczymi tytułami do lokali, a prawem własności. Własność w budownictwie wielorodzinnym toruje drogę do redukcji kosztów zarządzania (tworzenie wspólnot). Własność przyczyni się do ograniczania patologii w blokowiskach, a więc reformą spółdzielczości powinna być żywotnie zainteresowana władza państwowa i samorządowa z uwagi na szansę ograniczenia nakładów na pomoc społeczną i zwalczanie przestępczości. W wymiarze etycznym ustanawianie własności będzie urzeczywistnieniem zasad państwa demokratycznego. Komunizm uznano za zbrodniczy na równi z faszyzmem. Zatem powinny zniknąć wytwory ideologów PRL-u: lokatorskie prawo do lokalu i własnościowe prawo do lokalu.

4. "Prawa spółdzielców, a sąd" - warto podjąć bardzo ciekawy temat procesów sądowych toczonych przez spółdzielców. Warta uwagi jest heroiczna batalia o piwnice zakończona sukcesem dopiero w Sądzie Najwyższym. To właśnie dzięki białostockiemu ruchowi uwłaszczeniowemu i determinacji spółdzielców udało się wywalczyć prawo do piwnic przy wyodrębnianiu lokali. Z sukcesu ruchu białostockiego w SN czerpie teraz cały kraj. Bardzo poruszające są też indywidualne sprawy spółdzielców. Niektóre wydarzenia mogłyby posłużyć za scenariusz sensacyjnego filmu.

Jaki tam ruch ? Trzy osoby na krzyż i to wszystko. Trzech nieudaczników szuka wśród spółdzielców naiwniaków, którzy pomogliby im wskoczyć na stołki prezesów sp-ni.
S
Stanisław Bartnik

W związku z dużym zainteresowaniem problematyką spółdzielczą oraz pojawiającymi się w komentarzach sugestiami o prezentację działalności i dokonań ruchu uwłaszczeniowego, proponuję cykl artykułów przybliżających najciekawsze, wywołujące emocje zagadnienia.

1. Otwierającym mógłby być krótki tekst o historii spółdzielczości i odniesieniu do współczesnych realiów. Założę się, że nikt nie wie i nie ma nawet pojęcia, że prawdziwa przedwojenna spółdzielczość opierała się wyłącznie na prawie własności i demokratycznym funkcjonowaniu spółdzielni. Dopiero komunizm i PRL przyniósł lokatorski i własnościowy tytuł do lokalu w miejsce prawa własności. Warto ocenić co z tego wynikło dla spółdzielczości i dla społeczeństwa.

2. "Mieszkanie za złotówkę" - ten slogan lobby prezesów wywołuje zawsze skrajne emocje! Warto wyjaśnić czytelnikom zasady finansowania budowy spółdzielczych mieszkań lokatorskich i własnościowych oraz uzmysłowić, że przeniesienie własności dotyczy tylko lokali ze spłaconymi kosztami budowy i nikt nie ponosi tutaj straty, a już na pewno nie spółdzielnia, która nigdy nie wydała ani złotówki na budowę lokali, bo wszystkie środki zawsze pochodziły od członków spółdzielni i budżetu państwa.

3. "Po co uwłaszczenie" - większość spółdzielców nie wie co to jest prawdziwa własność i myli tytuł własnościowy z własnością. Warto podjąć edukację i precyzyjnie wyjaśnić różnice między spółdzielczymi tytułami do lokali, a prawem własności. Własność w budownictwie wielorodzinnym toruje drogę do redukcji kosztów zarządzania (tworzenie wspólnot). Własność przyczyni się do ograniczania patologii w blokowiskach, a więc reformą spółdzielczości powinna być żywotnie zainteresowana władza państwowa i samorządowa z uwagi na szansę ograniczenia nakładów na pomoc społeczną i zwalczanie przestępczości. W wymiarze etycznym ustanawianie własności będzie urzeczywistnieniem zasad państwa demokratycznego. Komunizm uznano za zbrodniczy na równi z faszyzmem. Zatem powinny zniknąć wytwory ideologów PRL-u: lokatorskie prawo do lokalu i własnościowe prawo do lokalu.

4. "Prawa spółdzielców, a sąd" - warto podjąć bardzo ciekawy temat procesów sądowych toczonych przez spółdzielców. Warta uwagi jest heroiczna batalia o piwnice zakończona sukcesem dopiero w Sądzie Najwyższym. To właśnie dzięki białostockiemu ruchowi uwłaszczeniowemu i determinacji spółdzielców udało się wywalczyć prawo do piwnic przy wyodrębnianiu lokali. Z sukcesu ruchu białostockiego w SN czerpie teraz cały kraj. Bardzo poruszające są też indywidualne sprawy spółdzielców. Niektóre wydarzenia mogłyby posłużyć za scenariusz sensacyjnego filmu.

v
von Barszczewo

Kurier nie pamięta, iz przy pomocy "aktywu" spółdzielczego organizował nagonę na Słoneczny Stok za rzekome naduzycia w rolliczamiu wody , to był wręcz cały serial publikacji, a po umorzeniu postępowania przez Prokurature z powodu braku dowodów , zamieścił tylko enigmatyczną wzmiankę. Zdecydowana część kosztów jest niezależna od spółdzielni o czym spółdzielcy winni wiedzieć. Pogląd, iż spółdzielnie mieszkaniowe i ich zarządy sa reliktem postkomuny nie podlega polemice lecz leczeniu .Przepisy spółdzielcze sa tak demokratycznie skonstruowane , iz potencjalnie kązdy może zostać czlonkiem zarządu spółdzielni, ale na zebrania spółdzielcze trzeba jednak chodzić ...

W
WANDA

A Ty Wanda jak nie lubisz Muszyca to nie kombinuj bo przekombinujesz.
To pisze ja- WANDA.

CYTAT(Wanda @ 5.10.2009, 00:32:36)
Czyżby Redakcja Kuriera nie miała innych tematów do przedstawiania czytelnikom oprócz pisania o oszołomie, ordynusie, krzykaczu, klamcy i pieniaczu Muszycu /pozostałych 2 panów nie znam/ ? Poza tym, nie jest on żadnym absolwentem prawa lecz inżynierem żywienia, któremu się wydaje, że zna się na służbie zdrowia, na zarządzaniu, na spółdzielniach, na prawie i t.p. Ten człowiek pcha się po trupach na stołek prezesa spółdzielni mieszkaniowej i po drodze swoim dotychczasowym zwyczajem obraża wszystkich i wszystkim ubliża. Jest to człowiek sypiący wulgaryzmami i nie stroniący od mocnych trunków. Ponadto, ten Pan notorycznie nadużywa zajmowanego stanowiska w kuchni szpitalnej do swoich prywatnych celów. Nie sądzę aby spółdzielcy takiego Pana chcieli za prezesa. Jak dotychczas, poza sprawami za obrazę, żadnymi konkretnymi osiągnięciami ani w pracy zawodowej, ani w prywatnej, ani w społecznej nie był w stanie się wykazać.
R
RON

Wroze, ze za kilka lat spoldzielcy - za ich poswiecenie w obronie lokatorow - wynagrodza ich stanowiskami prezesow w poszczegolnych spoldzielniach.

G
Gość
CYTAT(Wanda @ 5.10.2009, 00:32:36)
któremu się wydaje, że zna się na służbie zdrowia, na zarządzaniu, na spółdzielniach, na prawie i t.p.

pisze się itp.
W
WWW.ZIELONI.REPUBLIKA.PL
CYTAT(gość @ 4.10.2009, 18:12:08)
Czy dziennikarze nie mogą zawrzeć w artykule konkretów, a nie wypisują same frazesy. Toczą spory, zasypują pismami, pozwami itp. A ja chciałbym zobaczyć, jakie były działania i jakie konkretne efekty tych działań. Chociażby informację ile spraw toczyli ci Panowie przeciwko spółdzielniom i ile z nich wygrali. To jest wskaźnikiem ich efektywności, nie zaś ilość pism i procesów. Idąć takim tokiem myślenia, to najbardziej efektywnym człowiekiem w mieście jest zielony, bo wniosków do sądu złożył juz chyba kilkadziesiąt, a że wszystkie odrzucone to coż, nieważne. Może każdy z Panów napisze -ile spraw do sądu skierował i ile z nich zakończyło sie przyznaniem jemu racji.


BO TO URZĄD MIASTA ma decydujaca role:)

jesli chodzi np. o cene smieci (miejska spolka Lech) , koszty ogrzewania (miejska spolka MPEC) wode (miejska spolka Wodociagi) lokalne podatki ITP
n
nik

Normalnie Three Amigos lub Ziemia Obiecana

n
nfo

Dobre zarządzanie w samymej tylko BSM zaraz przełożyłoby się na podwyżki okolicznych "grzybów" którzy przerzucają swoje koszty na BSM.
Dlaczego mieszkańcy BSM nie mogą ogrodzić swoich podwórek, zamknąć na kłódki śmietników, postawić szlabanów? mają takie samo prawo jak wspólnoty okoliczne, tylko chcieć im się nie chce co się przekłada na czynsze lokatorów BSM.

K
Kpina!!!

Panie Rojek tylko ty uważasz , że spółdzielnia świetnie funkcjonuje - bo niemal wszyscy członkowie SM Rodzina Kolejowa mają zupełnie odmienne zdanie. Zasiedział się już pan w tym fotelu i tylko opcje polityczne zmienia jak chorągiewka. Ale cóż - ponoć tylko krowa ich nie zmienia.

g
gość

Czy dziennikarze nie mogą zawrzeć w artykule konkretów, a nie wypisują same frazesy. Toczą spory, zasypują pismami, pozwami itp. A ja chciałbym zobaczyć, jakie były działania i jakie konkretne efekty tych działań. Chociażby informację ile spraw toczyli ci Panowie przeciwko spółdzielniom i ile z nich wygrali. To jest wskaźnikiem ich efektywności, nie zaś ilość pism i procesów. Idąć takim tokiem myślenia, to najbardziej efektywnym człowiekiem w mieście jest zielony, bo wniosków do sądu złożył juz chyba kilkadziesiąt, a że wszystkie odrzucone to coż, nieważne. Może każdy z Panów napisze -ile spraw do sądu skierował i ile z nich zakończyło sie przyznaniem jemu racji.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3