Musi sprzątać ulicę i posesję sąsiada!

Joanna Szerenos-Pawilcz [email protected] tel. 085 748 96 57
Według umowy mam sprzątać w odległości 5 metrów od mego lokalu – mówi Bogdan Kuźmicki. – Ale z jednej strony jest teren prywatny, a z drugiej ulica.
Według umowy mam sprzątać w odległości 5 metrów od mego lokalu – mówi Bogdan Kuźmicki. – Ale z jednej strony jest teren prywatny, a z drugiej ulica. fot. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
To chore! Każą mi sprzątać ulicę i prywatną posesję sąsiada - oburza się pan Bogdan, właściciel sklepu.

Dlaczego ma to robić? Bo urzędnicy ściśle trzymają się stałej formułki.

To polska paranoja! Przepisy traktowane są jak świętość i coś niepodważalnego. Nawet, gdy są absurdalne i niemożliwe do wykonania - oburza się Bogdan Kuźmicki.

Sprzątać. I koniec

Pan Bogdan przy ulicy Zwycięstwa wynajmuje lokal od Spółdzielni Mieszkaniowej "Rodzina Kolejowa". Prowadzi w nim sklep. W umowie jest zapis, że jako najemca ma obowiązek utrzymywać czystość w odległości pięciu metrów od lokalu.

- Tyle tylko, że z jednej strony te pięć metrów wychodzi na prywatną posesję, a z drugiej strony na ulicę - opisuje pan Bogdan. - Poszedłem więc do spółdzielni, by sprawę wyjaśnić. Chciałem, aby zmieniono mi ten zapis.

W spółdzielni słyszał, że taki zapis jest standardowy. A on jest zobowiązany go przestrzegać. Musi więc sprzątać. I koniec.

- Czyli mam wysłać pracownika na ulicę?! A jak go samochód potrąci, to kto za to odpowie?! - oburza się pan Bogdan.

- Nawet strażnicy miejscy, którzy sprawdzali, czy dbam o porządek, powiedzieli mi, że skoro jest pięć metrów, to tak ma być. Przecież to jest chore - denerwuje się Kuźmicki.

- Tłumaczyłem im, że przecież sąsiad może mi zarzucić, że wchodzę na jego posesję. A oni na to, że ich to nie obchodzi. Mam sprzątać pięć metrów i tyle.

Nie chce? Niech zrezygnuje

Rościsław Borowski, prezes spółdzielni, jest nieugięty.

- Umowa to dobrowolna ugoda obu stron. Jeżeli jest w niej zapisane, że najemca ma utrzymać czystość, to tak ma być - twierdzi. - Jeżeli komuś nie pasuje, to rezygnuje z najmu. Przychodzi następny. Jeśli ten człowiek podpisał umowę, to znaczy, że zgodził się na jej warunki.

Inaczej do sprawy podchodzi rzecznik prasowy straży miejskiej.

- Umowa jest umową, ale trzeba mieć zdrowy rozsądek i podchodzić z głową do każdego zapisu - mówi Jacek Pietraszewski. - Strażnik popełnił tutaj błąd. Nie można nakazać człowiekowi sprzątania prywatnej posesji czy ulicy, która należy do miasta lub spółdzielni.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
MalujTraweŁachu
W dniu 13.10.2008 o 15:13, antyzielony napisał:

Bogdan sprzątaj 2,5 metra a resztę niech obrabia zielony bo to taki dobry człowiek


Swiete slowa
a
antyzielony
Bogdan sprzątaj 2,5 metra a resztę niech obrabia zielony bo to taki dobry człowiek
J
Jadzia
W dniu 12.10.2008 o 20:05, ten zły napisał:

rzeczywiście garbu szanowny pan się dorobi sprzątając 25metrów kwadratowych.


Garbu nie garbu ale czy prawo działa w obie strony? Właściciel prywatnej posesji w takim razie powinien sprzątać 5 metrów przed sklepem a miasto również z drugiej strony 5 metrów i w zasadzie pan Bogdan nie będzie sprzątał NIC bo będzie miał posprzątane. I też w imieniu prawa. A tak na poważnie jak każdy pomyśli o sobie to o każdym będzie pomyślane i nie głupi to powiedział, tyle że mamy buraczanych urzędników co to wolą asekuracyjnie się nie wychylać bo "cóś przewalą" i lepiej powiedzieć "jak nie ten to drugi przyjdzie i sprzątnie" Sami takich łebków wybieramy albo godzimy się z takim wyborem i mamy to co mamy. Pozdrawiam mądrych.
S
STARY
Facet popłacze się chyba nad tobą i tym co napisał ten teks.
Ja mieszkam przey gruntowej ulicy Ka...............

Sprzatam liście , a zimą odsnieżam i do nikogo nie piszę , a miasto ulicę Ka............ ma gdzieś. Sąsiednią Bukową wyleli asfaltem, i chodniki zrobili, a tu , ani chodnika , ani asfaltu. Ci od dróg mówia iz tak jak Bukowej zrobic sie nie da, bo oni tam widzieli utwardzenie/jak spali/.
Ale jest jak za komuny tu nikt z VIPów nie mieszka.
G
Gość
A czy ten sąsiad powinien sprzątać swoją działkę po klientach sklepu pana Bogdana?
G
Gość
Proszę pójść do prawnika i zapytać, czy zapis w umowie jest zgodny z prawem. Bo ta umowa sugeruje, że spółdzielnia ma prawo zarządzać prywatna posesja lub ulicą miejską, czyli terenem do którego nie ma żadnego prawa.
t
ten zły
rzeczywiście garbu szanowny pan się dorobi sprzątając 25metrów kwadratowych.
Przejdź na stronę główną Kurier Poranny
Dodaj ogłoszenie