Podlaską odsłonę największej motocyklowej imprezy charytatywnej w kraju poprzedziła msza w parafii Matki Kościoła przy ul. Pogodnej. Pół godziny później rozpoczęła się akcja oddawania krwi. - Oczywiście, że oddałem krew. Przecież jest to jedyny lek, którego nie można kupić w aptece, a ten lek może się przydać każdemu z nas – zapewnił uśmiechem Jurgen.
Krew można było oddawać w tzw. krwiobusie oraz na kilkunastu stanowiskach ustawionych hallu Wydziału Budownictwa PB. W krótkim czasie do oddania krwi zarejestrowało się około 250 osób, a chętnych przybywało
- Spodziewaliśmy się ogromnego zainteresowania akcją i nasze prognozy się sprawdziły. Mam w tej chwili około 40 kart zgłoszeniami i myślę, że moje koleżanki mają przynajmniej tyle samo lub więcej kwalifikacji. Przychodzą nie tylko motocykliści, ale każdy kto może oddać krew – powiedziała Anna Sawicka, lekarka z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa.
Czytaj również
- Dużo ludzi, którzy oddają krew zapisało się też jako potencjalni dawcy szpiku, ale muszą najpierw przejść kwalifikację – mówił Maciej Haraburda, koordynator ośrodka dawców szpiku.
Odwiedzający w sobotę kampus PB mogli m.in. wziąć udział w szkoleniach z pierwszej pomocy medycznej, podziwiać nowe i nieco starsze motocykle retro, obejrzeć różne pokazy i animacje dla najmłodszych, skorzystać z… usług fryzjerskich albo np. wykazać się umiejętnością rzutu oponą motocyklową. A to nie było łatwe. W konkurencji startowało 20 zawodników i gdy jedni nieznacznie przekraczali pięć metrów, inni rzucali oponę nawet dwa razy dalej.
Przypomnijmy. W pierwszym roku akcji, w ambulansie ustawionym przy Muzeum na Węglowej, krew oddało około 60 osób. W rekordowym 2017 roku na Rynku Kościuszki było już 750 donacji. Od kiedy Motoserce pojawiło się w Białymstoku, zebrało niemal 1900 l krwi, a sama inicjatywa na stałe wpisała się w życie miasta i co roku przyciąga setki motocyklistów i mieszkańców.
Dodajmy, że sobotnia – 16 edycja akcji – była też Motocyklowym Zakończeniem Lata.





