Monument wdzięczności

Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego
Demontaż Pomnika Wdzięczności na białostockich Plantach w 1990 r
Demontaż Pomnika Wdzięczności na białostockich Plantach w 1990 r Ze zbiorów Muzeum Podlaskiego w Białymstoku
Prezes IPN dr Łukasz Kamiński z właściwym sobie spokojem wypowiedział się o rozsianych po całej Polsce pomnikach, które moglibyśmy zapisać w kategorię „wdzięczności”. A że to uczucie od początku miało wątłe podstawy, to i dziś mamy z tymi monumentami problem.

Słuchając Prezesa, który rzucił myśl o pomnikowym skansenie natychmiast przypomniałem sobie litewskie plenerowe muzeum w niewielkiej miejscowości Gruty (Grūtas) nieopodal Druskiennik. Stworzone zostało przez miejscowego potentata finansowego z branży grzybiarskiej Viliumasa Malinauskasa i od 2001 roku cieszy się niesłabnącą popularnością. W Polsce mamy ekspozycję sztuki socrealistycznej w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce. O ile pamiętam, to właśnie tam trafiło popiersie Małgorzaty Fornalskiej, które stało przed wejściem do III LO w Białymstoku.

No właśnie, Białystok. Zawsze podśmiewaliśmy się z siebie, inni z nas też, że w Białymstoku wszystko jest dwa tygodnie później niż w całej Polsce. A tu tymczasem o całe lata wyprzedziliśmy resztę kraju. Z zachowaniem cywilizowanych norm, w 1990 roku z przestrzeni miasta zniknął pomnik, o którym chcieliśmy zapomnieć. I tu jest pewien dylemat. Samo słowo pomnik to prosta linia do staropolskiego pomnij - zapamiętaj. W to pomnij wpisują się monumenty dokumentujące lata 1944 - 1989. Trzeba o tych czasach pamiętać, ale szkopuł tkwi w tym, że intencją kreatorów tamtej rzeczywistości było zakłamanie pamięci. Dziś tylko (na szczęście) pozostały nam pomniki. Nie dość, że obce nam, to jeszcze i najczęściej upiornie brzydkie.

W apogeum stalinizmu w 1951 roku na białostockich plantach stanął Pomnik Wdzięczności (sic!) Armii Czerwonej. Czasem używano też nazwy pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni. Idąc za ciosem, w sierpniu 1954 roku Plantom nadano nazwę Park Przyjaźni (wiadomo czyjej z kim). W 1971 roku wzmacniając wydźwięk propagandowy górującego nad całym parkiem sołdata z pepeszą, to skądinąd oryginalny atrybut przyjaźni i niezastąpiony element urozmaicenia terenu rekreacyjnego, po obu stronach pomnika ustawiono jak to opisywał Waldemar Monkiewicz „4 biusty przedstawiające na przemian żołnierzy polskich i radzieckich. Jedno z popiersi przedstawia kobietę ubraną w polski mundur wojskowy i przypomina batalion kobiecy im. E. Plater utworzony w ramach LWP”.

Owe biusty w rzeczywistości były pełnymi postaciami klęczących żołnierzy. Ale wróćmy do początków. Pierwszym zamysłem, gdzie ów pomnik postawić, był plac przed teatrem dramatycznym. To byłaby tradycja, jako że w 1939 roku Sowieci ustawili tam posąg wodza rewolucji Lenina. Gdy ustalono, że pomnik stanie na Plantach, to napięcie związane z jego budową dozowano. Najpierw 23 lutego 1951 roku wmurowano kamień węgielny, a samo odsłonięcie zaplanowano na 34. rocznicę rewolucji październikowej 7 listopada 1951 roku. Całość prac projektowych zlecono Janowi Ślusarczykowi, z którym współpracowali Denko, Osiecki, Muszytowski i Sokołowski. W dniach poprzedzających odsłonięcie monumentu pisano, że „społeczeństwo Białostocczyzny wybudowało wielki pomnik na alei Plant w Białymstoku jako wyraz wdzięczności i przywiązania do bohaterskiej Armii Czerwonej”. W dniu odsłonięcia przypominano, że pomnik powstał „ze składek całego społeczeństwa naszego województwa, ze składek robotników, chłopów i inteligencji pracującej”. Przytaczano też dane techniczne. Wysokość pomnika - 12 metrów. Sam cokół ważył 200 ton, a ustawiony na nim sołdat 12 ton. Postać czerwonoarmisty była dziełem Osieckiego i Muszytowskiego. Podkreślano, że „w normalnych warunkach wykonanie takiej rzeźby trwa około 6 miesięcy. Obaj rzeźbiarze wykonali ją jednak w ciągu dwóch miesięcy”. Szczegółowo informowano, że fundamenty pod pomnik wykonały „załogi robotnicze Spółdzielni Przemysłu Artystycznego”. Robotnicy pracowali ponoć w dzień i w nocy i wszyscy dawali „przykłady niezwykłej wprost ofiarności i twórczej inicjatywy”. I tak na przykład przy budowie schodów, gdy zabrakło kamieniarzy, to za robotę zabrali się stolarze. Mało tego. Stolarze pracowali szybciej niż pozostałe brygady kamieniarskie i zakończyli swoją pracę trzy dni przed terminem. Ale i kamieniarze dawali też dowody przyjaźni z armią wyzwolicielką. Gdy na budowę przywieziono z kamieniołomów „materiały o nieodpowiednich wymiarach” to kamieniarze „i na to znaleźli radę. Obrabiali nowe elementy posługując się jedynie młotem i dłutem”.

Pomnik odsłaniano w obecności „kilkudziesięciotysięcznych rzesz mieszkańców naszego miasta, manifestujących szczerą przyjaźń do narodów Związku Radzieckiego”. I od tego czasu, co dziś trudno sobie wyobrazić, Planty stały się miejscem propagandowych rytuałów. 1 maja 1952 roku przed pomnikiem zorganizowano główny „punkt zborny” pochodu. Pisano, że „u stóp Pomnika Wdzięczności Armii Radzieckiej nastąpi zbiórka pocztów sztandarowych, orkiestry, kolumny przodowników pracy i szkoły wojewódzkiej PZPR”. Ale już 22 lipca 1953 roku to pomnik był celem. Po przejściu pochodu ulicami miasta przed pomnikiem „w ciszy i skupieniu wysłuchali zebrani przemówienia wygłoszonego przez sekretarza Prezydium MRN tow. M. Bagniuka”, który zapewniał o wdzięczności i „zespalał się w przyjaźni narodu polskiego z narodami Kraju Rad”. Na koniec masówki odegrano hymny polski i radziecki.

Dziś ta wdzięczność w najlepszym przypadku może być przedmiotem żartów. I właśnie w tych kategoriach należy traktować wizytę „wybitnego kompozytora radzieckiego A. Nowikowa”, który 27 lipca 1952 roku przyjechał do Białegostoku wraz z Uralskim Zespołem Pieśni i Tańca w ramach obchodów rocznicy „wyzwolenia” miasta. Mistrz jadąc do Polski skomponował specjalnie na tę okazję pieśń „Przyjaźń młodości”. Tam gdzie go przyjmowano ochoczo rozdawał rękopisy swojego arcydzieła. W felietonie nie zaśpiewam, ale fragment tekstu przytoczę, bo smakowity:

„Stalinowskie jasne słońce

Opromienia cały świat -

Pozdrowienia śle dziś Polsce

Cała młodzież Kraju Rad.

Przyjaźń zawsze nam pomoże

Przyjaźń co na straży trwa-

Przecież dzisiaj polska młodzież Komsomolską duszę ma”.

To taka laurka, którą Nowikow złożył wraz z kwiatami pod Pomnikiem Wdzięczności. Wokół kamiennego czerwonoarmisty ustawionego na plantach gromadzono się głównie 22 i 27 lipca. Drugim rytualnym terminem był 7 listopada czyli wspominana już rocznica bolszewickiej rewolucji. Wraz z odejściem tych „świąt” do lamusa historii uczucie wdzięczność też straciło swoją temperaturę. I dobrze się stało, że nie zastąpiła go nienawiść, którą tak łatwo było wyładować na pomniku. W 1990 roku został on zdemontowany i przewieziony na cmentarz żołnierzy radzieckich przy ulicy Ciołkowskiego. I to stało się nie dwa tygodnie po, ale 26 lat przed wystąpieniem prezesa IPN - u.

Foto - retro - news

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie