Moje córki krowy bawią przez skrywane łzy (wideo)

Jerzy Doroszkiewicz
Gabriela Muskała i Agata Kulesza w kadrze z filmu "Moje córki krowy"
Gabriela Muskała i Agata Kulesza w kadrze z filmu "Moje córki krowy" Mat. dystrybutora
Kinga Dębska samodzielnie napisała scenariusz i wyreżyserowała „Moje córki krowy”. Po latach spędzonych na planach seriali udało jej się stworzyć znakomity film, pełen żywych dialogów.

Kiedy mąż nieudacznik młodszej z sióstr o swoim życiu mówi „ch..nia z grzybnią” można mu uwierzyć, mimo że w te roli jest sam Marcin Dorociński. Ale przecież wiadomo, że ten znakomity aktor nie pierwszy raz gra rolę nieodpowiedzialnego ojca (wspaniałe „Serce, serduszko”) i raczej pewnym jest, że będzie świetny. Zimna i zdystansowana jest tu starsza siostra, czyli Agata Kulesza. Jedynie w scenach przemawiania do umierającej, nieprzytomnej matki, mimiką twarzy potrafi wyrazić gamę uczuć. Brawa za kostiumy powinna zebrać Agata Culak, która perfekcyjnie oddała styl nauczycielki klas I-III reprezentowanej przez Gabrielę Muskałę. Obdarzona niezwykłą wewnętrzną energią aktorka świetnie gra idiotkę, która wierzy w szamańskie zaklęcia, a smutki topi w alkoholu. Zresztą, któż nie uwierzy w bioenergoterapeutów, kiedy jego rodzice będą na łożu śmierci. A taki traf spotyka obie siostry. Dębska jedną sceną z kręcenia serialu świetnie charakteryzuje zasadniczą i profesjonalną starszą siostrę , podobnie czyni z młodszą, kiedy musi oddać pieniądze synowi jedynakowi ruszającemu na szkolną wycieczkę.

Osobne oklaski zbiera tradycyjnie już stuprocentowo wiarygodny Marian Dziędziel. Choć w scenariuszu jest wziętym architektem, co dodatkowo podkreśla wspaniała rezydencja, w życiu zdaje się być całkowitym egoistą, uzależnionym od obsługi żony. Kiedy sam zapada na nieuleczalną chorobę, nadal chce być królem życia, a przynajmniej picia, i wciąż nie przestaje obcesowo traktować czterdziestoletnich córek. One same też między sobą żrą się, wciąż odgrzebują sprawy z dzieciństwa, oskarżają się o okradanie rodziców- z pieniędzy albo z emocji. Typowa polska rodzina? Ale jak pokazana. Trudno nie lubić każdego z bohaterów tego najpogodniejszego w polskim kinie dramatu o odchodzeniu. A i sama Dębska daleka jest od poprawności kina familijnego. Jej bohaterowie chleją, uprawiają seks „jak króliki”,ba, wspólnie nawet palą marihuanę, by ulżyć cierpieniom ojca.

W tym filmie jest nieuchronność śmierci i są prawdziwe uczucia. Siostrzane, rodzicielskie, małżeńskie. Może nie zawsze idealne, ale przecież życie to nie hollywoodzki sen. „Moje córki krowy” pokazują nasz świat i nasze emocje. Tylko wielkiej sprawności Dębskiej możemy zawdzięczać, że wychodząc z kina nie ronimy łez, nawet kiedy w naszym życiu rodzice to już tylko przeszłość.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jerry m

A mleko dają te "krowy"? No i oczywiście " zaadoptuj faceta". Jakież to "wzniosłe".

g
gmab

Aha, czyli znowu wspaniałe kobiety i beznadziejni mężczyźni. Kiedy kobiety przestaną wreszcie serwować to g..wno i w końcu wymyśla coś nowego a zarazem pozytywnego? Bo już dawno brakuje mi wymiotów, jak znowu słyszę to samo. 

b
babcia

Recenzja jak recenzja. Ale styl pisania przypomina bardzo dobre wypracowanie szkolne. Moze autor/autorka obraca sie jeszcze wsrod tych kregow.

Dodaj ogłoszenie