Mój pomysł, mój biznes. Biznesplany muszą być realne

Agata Sawczenko
Mój pomysł, mój biznes. Biznesplany muszą być realne
Mój pomysł, mój biznes. Biznesplany muszą być realne
Z dr Iwoną Piekunko-Mantiuk z Wydziału Zarządzania Politechniki Białostockiej, rozmawia Agata Sawczenko

Kurier Poranny: Od trzech lat studenci i uczniowie na konkurs Mój Pomysł Mój biznes piszą proste biznesplany, według stworzonego przez Państwa wzoru. W tym roku rozszerzyliście nieco ich formułę. Jak się zmieniły te wzory biznesplanów w stosunku do poprzednich edycji konkursu?
Dr Iwona Piekunko-Mantiuk:
Tak naprawdę zmian jest niewiele i to przede wszystkim w części finansowej, ponieważ to właśnie te kwestie przysparzały najwięcej problemów. Dlatego to doprecyzowaliśmy. Między innymi koszty zostały porozbijane na poszczególne kategorie. Rozwinięte zostały pozostałe elementy, takie jak nakłady inwestycyjne plus uzasadnienie.

Dlaczego zdecydowaliście się Państwo na te zmiany? Komu ma to ułatwić pracę? Oceniającym? Studentom? Czy ma sprawić, czy te biznesplany będą jeszcze bardziej niż do tej pory dostosowane do rynku?
– To ma na celu właśnie takie zakorzenienie biznesplanów w realiach. Pomysłodawcy i autorzy biznesplanów nie zawsze do końca wiedzieli, co oznaczają poszczególne kategorie. I często okazywało się, że nie znają również realiów. Na przykład zdarzało się, że nie mieli świadomości, że za niektóre własne rzeczy trzeba zapłacić. Na przykład myśleli, że jak mają własne pomieszczenie, to nie ma żadnych kosztów  z tym związanych. A to przecież jest rzeczą zupełnie nieprawdziwą. Często też mylili poszczególne kategorie przychodów z zyskami. No i to takie doprecyzowanie plus działalność ze strony fundacji – czysto szkoleniowa i informacyjna przed złożeniem biznesplanu –  ma doprowadzić do tego, że te biznesplany będą bardziej realne.

Fundacja będzie pomagała przy pisaniu biznesplanów, a potem – zwycięzcom – oferuje pomoc przy prowadzeniu firmy. Czy faktycznie jest szansa, by te pomysły zostały wcielone w życie?
– Studenci są dobrze wyedukowani i generalnie mają świadomość, że własna firma to ich przyszłość. Znają przecież sytuację na rynku pracy, gdzie na pracę etatową tak bardzo liczyć nie mogą. Więc wiedzą, że ich przyszłość jest w ich rękach i  że koniec studiów to jest najlepszy moment na rozpoczęcie działalności, ponieważ jeszcze wtedy zazwyczaj się jeszcze nie ma obowiązków rodzinnych i rachunków do zapłacenia. Często  na tym etapie życia studentom pomagają jeszcze rodzice. Tak więc de facto oni otrzymują taką pomoc finansową i takiego mentora ze strony fundacji, która może ich poprowadzić  niejako za rękę. Moim zdaniem to bardzo dobry kierunek, w którym poszedł konkurs. Bo zapewniamy studentom komfortową sytuację: wszechstronną pomoc. Wiem, że oni tego potrzebują. Często w rozmowach zaznaczają, że najbardziej brakuje im mentora, kogoś, kto poradziłby w trudnych sytuacjach, czasem powiedział wprost: to się robi tak, a ten problem można rozwiązać w taki sposób. 

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
z 2 edycji

a jakież to sukcesy odnieśli laureaci poprzednich edycji.... czy w którymkolwiek przypadku doszło do założenia spółki? czy ktoś prowadzi nagrodzoną działalność - z jakim skótkiem?
 
bo dostać nagrodę za pomysł zerżnięty z zachodu to nie problem, ale już wprowadzić go w życie to inna bajka 

Dodaj ogłoszenie