Młodzież Wszechpolska: Ten film przedstawia Białystok, jako jakieś miasto terroru. Michał Mikucki filmu nie widział (zdjęcia)

Andrzej Matys
Andrzej Matys
Młodzież Wszechpolska zorganizowała protest przeciwko filmowi "W mieście Białystok" Andrzej Matys
Rok po pierwszym w Białymstoku Marszu Równości Stowarzyszenia Tęczowy Białystok zorganizowało kameralny pokaz filmu dokumentalnego o dokumentalnego Weroniki Kozłowskiej pt. "W mieście Białystok". Obraz opowiada o ubiegłorocznych wydarzeniach, o których mówiło się wiele w kraju i za granicą. Nie spodobało się to Wszechpolakom, którzy w sobotę (18.07) zaprotestowali.

Na półtorej godziny przed planowanym przez Stowarzyszenie Tęczowy Białystok pokazem filmu Młodzież Wszechpolska i przedstawiciele Konfederacji zorganizowali happening, który miał być sprzeciwem wobec środowisk LGBT.

- Zebraliśmy się, aby zaprotestować przeciwko pokazowi filmu, który miał się dzisiaj odbyć o godz. 16. Jak dowiedzieliśmy się zaskakująco w sobotę z rana, film będzie wyświetlony w trochę późniejszym czasie. Chciałbym zaznaczyć przedwczesny sukces, którego się nie spodziewaliśmy, ponieważ kilka dni temu dowiedzieliśmy się z komentarzy pod stroną tęczowego Białegostoku, że tegoroczny Marsz Równości (po pierwszej edycji, która była porażką frekwencyjną, która zakończyła się nieudanymi prowokacjami), nie odbędzie się - mówił prezes białostockich struktur Młodzieży Wszechpolskiej Michał Mikucki i przyznał: - Jesteśmy tym faktem niezwykle ucieszeni.

Zadaniem Katarzyny Rosińskiej ze Stowarzyszenia Tęczowy Białystok, która organizowała białostocki Marsz Równości, wystarczyło, aby część ludzie, nie zachowywała się tak, jak rok temu, a taki film by nie powstał.

Marsz Równości w Białymstoku. Dwaj radni Zjednoczonej Prawicy i szef gabinetu marszałka nieprawomocnie skazani

- To jest odrażające i oburzające, że jest ktoś komu szkodzi to, że osoby LGBT+ chcą się spotkać i zobaczyć film z zeszłorocznego marszu. To oczywiste, że ta demonstracja czy happening jest wymierzona w to nasze spotkanie. Nie rozumiem tego i w sumie chyba nie potrafię. Od dłuższego czasu nasze stowarzyszenie robi różne eventy dla osób w różnym wieku, dla osób, które cieszą się, że mogą się spotkać w normalnej atmosferze. I właśnie to staramy się zapewnić, bezpieczną atmosferę, żeby osoby LGBT+ znalazły w Białymstoku taką przestrzeń. A to, że ktoś chce ten spokój zmącić, zburzyć i będzie demonstrował przed lokalem, w którym chcemy obejrzeć film jest niskie, bezczelne i oburzające - mówi Katarzyna Rosińska ze Stowarzyszenia Tęczowy Białystok.

Michał Mikucki poinformował też, że według organizatorów "przyczyną nieodbycia się marszu jest koronawirus", ale Wszechpolacy zdają sobie sprawę z tego, że kiedy panuje koronawirus, o wiele trudniej jest zwieźć autobusami uczestników marszu z innych miast.

- Mieliśmy jednak nadzieję, że organizatorzy będą uparcie dążyć do swojego zgromadzenia, którego tak bronili w trakcie pierwszej edycji - mówił prezes i powtórzył, że drugie zwycięstwo MW to przesunięty w ostatniej chwili pokaz filmu.

Jak podkreśla Katarzyna Rosińska, kolejnego Marszu Równości w Białymstoku nie ma z powodu pandemii, ale gdyby tylko tylko pozwoliła na to sytuacja epidemiczne, Tęczowy Białystok zająłby się przygotowaniami do marszu.

- Zdajemy sobie sprawę, że przedstawiciel lewicy liberalnej obawiają się konfrontacji z mieszkańcami Białegostoku, obawiają się konfrontacji z innymi poglądami niż ich własne. Obawiają się jakiegokolwiek sprzeciwu. Nie wiemy, ile tak naprawdę osób na ten film się zgłosiło, choć organizatorzy zapewniają, że miejsca zostały zapełnione. Natomiast, skoro ten film został przeniesiony, przedstawiciele lewicy liberalnej obawiali się, że spotkają się z taką samą reakcją, z jaką spotkali się w trakcie pierwszej edycji marszu i że tak, jak wtedy ich zatrzymaliśmy, tak dzisiaj będą musieli swój pokaz filmu odwołać. Pokaz został przeniesiony, a my tutaj jesteśmy - podkreślił Michał Mikucki.

Stwierdził ponadto, że projekcja filmu "W mieście Białystok" jest prowokacją, a pytany czy widział już obraz przeciwko, któremu protestuje, odparł, że nie.

- Nie widziałem filmu, natomiast widziałem zwiastun, a po zwiastunie można wiele z filmu wyczytać. Dodanie do tego filmu jakiejś dramatycznej muzyki, przedstawienie sytuacji, kiedy osoba mówi, że atakowano mnie, obrażano mnie w jakiś sposób. Jeżeli tylko takie sceny pojawiają się w zwiastunie, są to obrazy, z którymi się nie zgadzamy, są to wartości, z którymi się nie zgadzamy - podkreślił szef białostockiej MW.

Zapewnił za to, że film "przedstawia Białystok, jako jakieś miasto terroru, gdzie osoby LGBT są szykanowane i atakowane na każdym kroku". A ponieważ organizatorzy marszu są z konkretnej opcji lewicowo-liberalnej, można wątpić, czy marsz w filmie jest pokazany obiektywnie. Jak zapewnił, białostocka policja nie wykazała, że zgłosił się do niej ktoś z urazami, z jakimiś uszkodzeniami. Dlatego film pokazuje marsz w sposób, który nazwał "przedramatyzowanym i nieprzychylnym" osobom, które organizowały kontrmanifestacje.

Białystok. Brutalny atak na podczas marszu równości. Wyrok: 1,5 roku więzienia. Sąd: "Nikt nie może czuć się bezkarny w tłumie" [zdjęcia]

Na koniec MW przedstawiła "happening", który ani z filmem, ani z białostockim Marszem Równości nie miał nic wspólnego. Odnosił się do czerwcowego wydarzenia w Warszawie, w czasie kampanii prezydenckiej przed pierwszą turą wyborów.

Warto dodać, że Tęczowy Białystok już w piątek (17.07) po południu (czyli niemal w tym samym czasie, co MW o swoim happeningu) poinformował media, że pokaz filmu zaplanowano na sobotę (18.07) o godz. 17.00. Nikt nie musiał więc przesuwać projekcji z powodu, o którym mówił szef białostockich Wszechpolaków. A już na pewno organizatorzy nie zrobili tego w sobotę.

W rocznicę pierwszego Marszu Równości Tęczowy Białystok przygotował kilka wydarzeń. W kilku punktach miasta pojawiły się billboardy: "Jesteśmy u siebie", "Miłość przeciw nienawiści" czy "Po burzy zawsze wychodzi tęcza". Główną ideą tej kampanii jest solidarność z osobami nieheteronormatywnymi, które mogą doświadczać wykluczenia i uświadomienie mieszkańcom, że takie osoby żyją także w Białymstoku.

Przypomnijmy. Pierwszy w Białymstoku Marsz Równości odbył się 20 lipca 2019 r. Jego uczestnicy byli wyzywani i atakowani m.in. przez kiboli i środowiska narodowe. Najbardziej agresywni kilkakrotnie próbowali zablokować manifestację i zmusić ją do zmiany trasy. Przeciwnicy wyzywali uczestników Marszu Równości, a nawet rzucali w nich butelkami, jajkami kamieniami i petardami. Policja użyła gazu. W stronę manifestantów leciały kamienie, zgniłe jajka, petardy i butelki. Policja zatrzymała kilkudziesięciu najbardziej agresywnych uczestników zajść.

Teraz oglądasz: Środowiska kibicowskie zakłócają przebieg Marszu Równości, zatrzymania

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie