Mirosław Krzyszkowski, Bogdan Wasztyl - Pilecki. Śladami mojego taty

Jerzy Doroszkiewicz
Właśnie wchodzi na ekrany film o Witoldzie Pileckim. Rolę rotmistrza gra Marcin Kwaśny.
Właśnie wchodzi na ekrany film o Witoldzie Pileckim. Rolę rotmistrza gra Marcin Kwaśny. Wydanictwo Znak Horyzonty
Dwóch pięćdziesięciolatków w ramach „Projektu: Pilecki” nie tylko nakręcili fabularyzowany dokument o wielkim polskim bohaterze, ale też w formie książki udokumentowali pracę nad filmem i rozmowy z synem Witolda Pileckiego.

Przez kilkadziesiąt lat o Witoldzie Pileckim pamiętali jedynie najbliżsi. Mieszkańcy Ostrowi Mazowieckiej, skąd pochodziła żona rotmistrza, towarzysze walki, więźniowie UB i przede wszystkim więźniowie hitlerowskiego obozu zagłady w Oświęcimiu. W PRL Zarówno Niemcy jak i słowo Auschwitz brzmiało wrogo, dopiero kiedy Zachód zaczął nazywać obozy śmierci „polskimi” obowiązuje niemiecka nazwa Auschwitz. Dziś wiemy, że było to miejsce bez żadnych reguł, gdzie o śmierć było łatwiej niż o kromkę chleba, a zginąć można było dosłownie za nic. W takie piekło dobrowolnie dał się zamknąć Witold Pilecki. Bo podziemni żołnierze w okupowanej przez hitlerowców Polsce chcieli wiedzieć, co tak naprawdę dzieje się za kolczastymi drutami i zasiekami podłączonymi do wysokiego napięcia. Dla tysięcy Polaków taki pobyt równał się wyrokowi śmierci. Dziś już nie dowiemy się, jak bardzo nieświadomy ryzyka był bohaterski żołnierz, ale fakt, że pomagał innym i do końca wojny chciał świadczyć przed światem o okropieństwach tego miejsca są przykładem niebywałego męstwa. Nie wzięło się ono znikąd. Młody Pilecki walczył z bolszewikami, wcześniej był harcerzem i jak wspomina mimochodem jego syn, harcerskie ideały były z żołnierzem do końca. Uciekł z obozu, walczył w Powstaniu Warszawskim, z Włoch wrócił do ziemi polskiej, gdzie wykonując rozkazy niepodległościowego podziemia, namawiał młodych ludzi do wyjścia z lasu. Zdradzony, uwięziony i torturowany, zginął od strzału w tył głowy, a jego szczątków dotąd nie odnaleziono.

Z takim obciążeniem musiał mierzyć się jego syn Andrzej, córka i żona. Szykanowani przez komunistów, tracący pracę, wielokrotnie starający się podjąć studia, wreszcie do końca nie godzących się na współpracę z komunistyczną partią wegetujący na podrzędnych stanowiskach. I pogodzeni z losem, który nie był dla nich łaskawy i za rządów Platformy. W tym roku przecież zapomniano zaprosić syna rotmistrza na obchody rocznicy wyzwolenia Auschwitz, a kiedy w ostatniej chwili miał go zabrać rządowy śmigłowiec, pan Andrzej wolał opiekować się chorą przyjaciółką z młodości niż być usprawiedliwieniem nieudolności władzy. Ojca wspomina, jako wymagającego, ale troskliwego, skłonnego do zabaw z dziećmi, ale przedkładającego obowiązek wobec Ojczyzny nad wszystko inne. Dzieci i żona potrafiły to zrozumieć, nerwy ponoszą ich dopiero, kiedy dowiadują się jakie tortury mógł wycierpieć ojciec w komunistycznych kazamatach i jak długie życie, nawet w wolnej Polsce, mieli jego bezpośredni oprawcy. Andrzej Pilecki, na ile mu pamięć pozwala, wspomina szczęśliwe dzieciństwo w majątku, dobrą pamięć o rodzinie, która przetrwała kilkadziesiąt lat. Jak bardzo wzruszająco brzmią wspomnienia o ludziach, którzy w 1992 roku dowiedzieli się, o mszy w Krupie, dziś na Białorusi, i czując że będzie tam syn Pileckiego przyszli zwrócić pożyczone od jego ojca przed wojną książki.

Dziś strażników pamięci o Pileckim przybywa, choć ciągle można mieć wrażenie, że część prawdy o powojennych losach bohatera skryta jest w tajnych archiwach. Ważne, że trafia też do kultury popularnej, do kina i, że dziennikarze zdążyli spisać wspomnienia 83 letniego dziś syna Pileckiego. Cześć Jego Pamięci.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Klipa
Łapanka to łapanka,zwykle bez uprzedniego obwieszczania celu.Ruch oporu,gdy za mniejsze donosy dawali większe racje. I clou;po ucieczce blok stał na apelu póki zbiega nie złapano,padających dobijano. Za nie złapanie odliczano i co 10-tego zabijano. Za obecne "polskie obozy" i "współudział"? Albo ktoś permanentnie powiela kit usiłując załapać się na listę płac antycypowaniem bohaterów PRL.
Łupaszka,Inka kontra walczących z codziennością 5-letniej gehenny niemieckiej jednak okupacji.
Dodaj ogłoszenie