Do udziału w konsultacjach zostali zaproszeni samorządowcy różnych szczebli, przedstawiciele ośrodków pomocy społecznej, organizacji pozarządowych działających na rzecz seniorów i firmy świadczące usługi społeczne i opiekuńcze.
- Konsultacje projektu ustawy są bardzo zaawansowane. Przewidzieliśmy je do 12 grudnia. Jest to ustawa, która ma wspierać rodziny aktywne zawodowo, gdy mają pod opieką osoby starsze, bliskie, które to potrzebują pomocy. Ale rodzina nie może się osobą starszą zająć, bo pracuje. A nam wszystkim jako państwu, jako społeczeństwu zależy też na ich pracy – tłumaczyła podczas konferencji minister Okła-Drewnowicz.
Samorządów głos decydujący
Dodała, że demografia to dziś duże wyzwaniem, bo społeczeństwo starzeje się, a seniorów po 60-tce będzie coraz więcej. Dziś takie osoby stanowią 26 proc. społeczeństwa, a za 20 lat będzie ich 40 proc.
Kluczowymi partnerami w realizacji programu będą samorządy, na co dostaną pieniądze z KPO. To one będą odpowiadały za organizację usług opiekuńczych, które zaspokoją ich codzienne potrzeby (zakupy, przygotowanie posiłku, umówienie wizyty lekarza itp.).
Usługi w ramach bonu senioralnego będą przyznawane w ramach czterech obszarów, które mają obejmować:
- podstawowe zaspokojenie codziennych potrzeb życiowych,
- lub pomoc w uzyskaniu dostępu do świadczeń zdrowotnych,
- lub podstawową opiekę higieniczno-pielęgnacyjnej,
- lub zapewnienie kontaktów z otoczeniem.
Wsparcie w ramach bonu nie będzie przysługiwało na usługi o charakterze medycznym.
- Samorząd zdecyduje, czy zatrudni kogoś do opieki czy może tę usługę wykona ośrodek pomocy społecznej albo będzie ją mógł zlecić podmiotowi ekonomii społecznej lub organizacji pozarządowej - powiedziała minister ds. polityki senioralnej.
Bon senioralny: dla kogo i ile?
- Maksymalna wartość bonu senioralnego to 2 150 zł (połowa minimalnego wynagrodzenia w II poł. 2024 roku – red.) na 50 godz. usług.
- Z pomocy będą korzystały osoby w wieku 75+ (emerytów lub rencistów) i ich pracujące rodziny. Wniosek o bon senioralny ma składać rodzina w porozumieniu z seniorem, którego dochód miesięczny nie może przekraczać 5 000 zł brutto.
- Osobą uprawnioną do pozyskania usług w ramach bonu na rzecz seniora będzie jej zstępny (czyli dziecko, wnuk, prawnuk), na którym ciąży obowiązek alimentacyjny, a który osiąga dochody z pracy (także w rolnictwie).
- Pierwszym etapem programu będzie przygotowanie i przeszkolenie kadry opiekunów (30 godz. zajęć o pracy z seniorami).
Co ważne, bonu nie będzie można wymienić na gotówkę, a kwota niewykorzystana w danym miesiącu, nie będzie dodawana do bonu w kolejnym miesiącu.
Trzeba jeszcze zauważyć, że dochód zstępnego uprawniający do ubiegania się o bon senioralny nie może być niższy niż wysokość wynagrodzenia minimalnego za pracę i nie może przekraczać:
- 2-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę dla gospodarstwa jednoosobowego lub
- 3-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę dla gospodarstwa wieloosobowego (bez względu na liczbę osób w rodzinie).
Bon ma uzupełnić system
- Bon senioralny uzupełnia istniejący system i po raz pierwszy widzi rodzinę, która ma pod opieką bliską osobę starszą - powiedziała minister i przyznała, że brakuje rąk do pracy w takich usługach. Dodała też, że w ramach ustawy o bonie senioralnym powstanie u wojewodów rejestr podmiotów, które takie usługi świadczą.
Jak z kolei powiedziała dziennikarzom Teresa Hernik z Rady ds. Polityki Senioralnej przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przede wszystkim dobrze, że bon będzie. Zauważyła jednak, że powinien to być tylko jeden z wielu elementów wspierania seniorów: - Tak naprawdę ustawa o bonie senioralnym jest przygotowaniem do usług opiekuńczych. Ja nie jestem przekonana, co do efektywnego wsparcia tych, którzy mogliby pójść do pracy zostawiając jednocześnie w domu, pod opieką kogoś, kto przyjdzie z tego programu, bliską sobie osobę - oświadczyła Teresa Hernik i dodała: - Projekt ustawy o bonie to szansa na rozwój rynku podmiotów świadczących usługi opiekuńcze przez przeszkolonych opiekunów.
Czytaj również:
Zanim będzie bon, są pytania
Rozmawialiśmy też z uczestnikami konsultacji, którzy uważają, że bon senioralny jest potrzebny. Mają jednak wiele pytań, na które nie znaleźli odpowiedzi w projekcie ustawy. Liczyli więc na to, że spotkanie z minister Okłą-Drewnowicz rozwieje różne wątpliwości.
- Na razie trudno mi o bonie mówić konkretnie. To, co o nim przeczytałam dowodzi, że może to być dublowanie usług sąsiedzkich (od połowy 2023 roku, świadczenia pomocy społecznej o charakterze opiekuńczym, organizowane w miejscu zamieszkania i opłacane przez gminę – red.). Tyle że w usługach sąsiedzkich nie ma kryterium dochodu, a w bonie jest - m.in. 5000 zł brutto. Zobaczymy, co nam pani minister powie. Jeśli to wejdzie ośrodki będą miały problem z przyznawaniem bonu. Wiele osób będzie chciało go mieć, a sądzę, że trudno będzie im wytłumaczyć, że jeśli ktoś pracuje to dochód może być barierą nie do przejścia. Jeśli ktoś opiekuje się starszym członkiem rodziny powinien dostawać wsparcie bez względu na dochód, tak uważam - powiedziała dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sokółce Marta Półtorzycka.
- Informacje o bonie senioralnym zasięgnąłem z projektu ustawy. Jednak podczas konsultacji chcę zapytać o kilka istotnych kwestii, których w projekcie nie zauważyłem. Np. chcę znać cenę usługi opiekuńczej za godzinę. Jest ogólna kwota i jest rozpisane, ile godzin za ile punktów przyznanych w kwestionariuszu się należy, ale nie widziałem np. stawki za 12 godz. opieki. A znamy tylko maksymalną stawkę, czyli 2150 zł. Nie widziałem też wzmianek o osobach, które mają usługi specjalistyczne – psychiatryczne. Nie ma też nic o asystencie osoby niepełnosprawnej, a to też opieka ani o Klubach Seniora - wyliczał Mariusz Popowski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Mońkach i dodał, że bon senioralny jest potrzebny rodzinom osób starszych, ale chciałby też uzyskać od minister odpowiedzi na swoje pytania.
Ustawa o bonie senioralnym ma wejść w życie 1 stycznia 2026 roku. Według minister Okły- Drewnowicz z bonów może korzystać 300 tys. osób powyżej 75 lat, a opiekowałoby się nimi około 40 tys. osób.





