Miłość wśród rynsztoków, czyli kilka słów o operze: Cyganeria Pucciniego

Tomasz Mikulicz
Giacomo Antonio Domenico Michele Secondo Maria Puccini
Giacomo Antonio Domenico Michele Secondo Maria Puccini Wikipedia
Na zakończenie sezonu filharmonia podlaska zaproponowała "Cyganerię" Pucciniego. To opera, która jest wielbiona przez melomanów od przeszło stu lat.

Schaunard, Colline, Marcel i Rudolf to młodzi artyści mieszkający w biednych dzielnicach wielkiego miasta. Choć często przymierają głodem, nie tracą poczucia humoru i życiowej energii. Najchętniej przesiadywaliby w kawiarniach i rozprawiali o wszystkim, co im tylko przyjdzie do głowy. Właśnie od jednego z przyjacielskich wyjść do kawiarni zaczyna się słynna "Cyganeria" Pucciniego. Jej literackim pierwowzorem jest powieść "Sceny z życia cyganerii" Henriego Murgera. Kompozytor wybrał z niej przede wszystkim wątki miłosne, więc to właśnie one są w operze pierwszoplanowe.

Mamy tu więc dwie pary kochanków - Rudolfa i Mimi oraz Marcela i Musettę. Ich historie są bardzo burzliwe i zarazem tak od siebie różne, że śledząc perypetie naszych bohaterów otrzymujemy niezłe studium tego tak niezwykłego uczucia, jakim jest miłość. Rudolf chce się rozstać z Mimi, bo nie ma pieniędzy na jej lekarstwa. Marcel wciąż przyłapuje oblubienicę na zdradach. Wszystko zaś zmierza do tragicznego finału. Tak zakrojona fabuła oraz potężna dawka żywiołowej muzyki daje nam arcydzieło, które zachwyca publiczność już od przeszło stu lat.

Po owacjach jakie nastąpiły po ucichnięciu ostatnich dźwięków muzyki, trzeba stwierdzić, że opera podobała się również publiczności zgromadzonej w sobotę (25 czerwca) w filharmonii podlaskiej, na ostatnim w tym sezonie występie tutejszej orkiestry.

Zdecydowanie największe zainteresowanie wzbudził występ chórów dziecięcych oraz zainscenizowany przez młodych artystów przemarsz orkiestry wojskowej. Wysoko ocenić trzeba też występ solistów, którzy poza śpiewem operowym, wykazali się też niezłymi umiejętnościami aktorskimi. Najlepiej wypadły jednak Magdalena Polkowska i Ewelina Szybilska. Odgrywane przez śpiewaczki postacie były bardzo autentyczne i jakby wyjęte z epoki, w jakiej rozgrywa się sztuka.

Na osobne pochwały zasługuje też chór oraz orkiestra. Jedyne, co można zarzucić "Cyganerii" w wykonaniu podlaskich artystów, to fakt, że teksty były śpiewane po włosku. Na szczęście przy scenie siedział narrator, który przed rozpoczęciem poszczególnych aktów opowiadał pokrótce, o czym one traktują. W mojej ocenie opera zasługuje więc na mocną czwórkę z plusem.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
MG

Jasne, nawet na więcej! Chóry dziecięce były świetne!

Dodaj ogłoszenie