Mieszkania. Dla zwykłych ludzi jest za drogo, inwestorzy kupują jak szaleni. A ceny mieszkań ciągle rosną

Przemysław Zańko
Przemysław Zańko
Przeciętne gospodarstwo domowe może dziś zapomnieć o zakupie mieszkania w centrum dużego miasta – pozostają dalekie przedmieścia.
Przeciętne gospodarstwo domowe może dziś zapomnieć o zakupie mieszkania w centrum dużego miasta – pozostają dalekie przedmieścia. 123RF.com
Udostępnij:
W sierpniu 2021 r. deweloperzy nie mogli narzekać na sprzedaż mieszkań. Ceny nieruchomości są jednak zaporowe, a wszystko wskazuje, że jeszcze wzrosną.

Mieszkania w największych miastach sprzedają się znakomicie, jednak wiele wskazuje na to, że dla wielu klientów ceny nieruchomości stały się już za wysokie. Co gorsza, zdaniem eksperta GetHome.pl mieszkania będą dalej drożeć, bo na rynku jest ich za mało w stosunku do potrzeb. Lokale są wykupowane m.in. przez inwestorów liczących na zyski z wynajmu mieszkania.

Mieszkania idą jak woda

Serwis GetHome.pl przyjrzał się rynkowi pierwotnemu w sierpniu 2021 r. W 8 analizowanych wielkich miastach deweloperzy sprzedali w sierpniu łącznie 4536 mieszkań, czyli aż o 20 proc. więcej niż miesiąc wcześniej. Tradycyjnie najwięcej lokali – 1164 – znalazło nabywców w Warszawie.

– Sierpniowe wyniki sprzedaży nowych mieszkań mogą wywołać wrażenie, że w największych miastach deweloperskie eldorado trwa – komentuje Marek Wielgo, ekspert GetHome.pl.

Zobacz wykresy na temat sprzedaży mieszkań, ich cen i innych ciekawych aspektów rynku pierwotnego:

Sierpień przyniósł wzrost sprzedaży mieszkań nawet w miastach, w których poprzednio ona spadała. Tak stało się m.in. we Wrocławiu, Gdańsku, Poznaniu i Katowicach. W tym ostatnim mieście sprzedano aż cztery razy więcej mieszkań niż w lipcu. Kupujących ubyło z kolei w Łodzi i Bydgoszczy (tu aż o 64 proc.).

Przez zaporowe ceny mieszkań kredyty hipoteczne bierzemy mniej chętnie

Z danych portalu RynekPierwotny.pl wynika, że w sierpniu średnie ceny mieszkań nieco wyhamowały. W Warszawie i Bydgoszczy pozostały na poziomie z lipca, zaś w pozostałych miastach wzrosły tylko o ok. 1 proc. Przypomnijmy, że w lipcu podwyżki sięgały 3–5 proc.

To jednak mała pociecha, bo od początku roku mieszkania podrożały nawet o 12–14 proc. (Katowice, Łódź, Gdańsk, Wrocław). W pozostałych miastach tegoroczne podwyżki sięgały średnio od 7 proc. (Poznań) do 10 proc. w Bydgoszczy. Z kolei w Warszawie i Krakowie średnia cena nowych mieszkań wzrosła w tym roku o 8 proc.

mieszkania
Średnie ceny mieszkań w ofercie deweloperskiej. GetHome.pl

Wygląda na to, że galopujące podwyżki w końcu okazały się za duże jak na możliwości kupujących. Choć bowiem kredyty hipoteczne wciąż są bardzo tanie i łatwo dostępne, od 5 miesięcy stale spada liczba osób wnioskujących o kredyt.

– Topniejąca od pięciu miesięcy liczba składanych wniosków kredytowych może świadczyć o tym, że w największych miastach coraz mniej gospodarstw domowych może sobie pozwolić na zakup własnego wymarzonego M – uważa Wielgo. – Pewnie wielu jest też takich, którzy mają zdolność kredytową, ale najzwyczajniej boją się zadłużać na kwoty rzędu 500 tys. zł.

Inwestorzy i firmy kupują nieruchomości na potęgę

Jak to możliwe, że sprzedaż mieszkań rośnie, skoro klienci coraz częściej zderzają się z barierą cenową? Można się domyślać, że w dużej mierze odpowiadają za to inwestorzy, kupujący nieruchomości w celu zarabiania na wynajmie. Na rynku są zarówno profesjonalni inwestorzy indywidualni, kupujący całe pakiety lokali, jak i osoby niedoświadczone, które postanowiły ulokować oszczędności w swoim pierwszym mieszkaniu na wynajem.

Coraz aktywniej, zwłaszcza w stolicy, działają też firmy specjalizujące się w wynajmie.

– Rozsądek podpowiada, że bezpieczniejszym rozwiązaniem [niż bardzo wysoki kredyt – przyp. red.] jest najem mieszkania. Wykorzystują to inwestujące w takie lokale firmy i fundusze. O planach budowy mieszkań na wynajem poinformowała ostatnio firma Atrium, właściciel trzech warszawskich centrów handlowych, które zamierza w tym celu przebudować. Należy się też liczyć z tym, że deweloperzy będą coraz chętniej sprzedawali takim inwestorom swoje projekty mieszkaniowe.

Co rośnie szybciej – ceny czy nasze zarobki?

Zdaniem eksperta GetHome.pl mimo galopujących cen dostępność mieszkań nie jest dziś zła, bo rosną także nasze zarobki. Jak wylicza Wielgo, we Wrocławiu i Warszawie zarobki wzrosły podobnie jak ceny mieszkań, a w Gdańsku, Poznaniu i Łodzi wzrost wynagrodzeń był nawet nieco większy. W efekcie poprawiła się tam dostępność mieszkań. Minimalnie pogorszyła się ona tylko w Krakowie.

Zupełnie co innego mówią jednak dane zebrane przez Związek Banków Polskich. Według ZBP w II kwartale 2021 r. dostępność mieszkań spadła gwałtownie do najniższego poziomu od 2015 r. Było to spowodowane m.in. rosnącymi cenami mieszkań oraz wzrostem realnego oprocentowania kredytów.

Co dalej dla kupujących?

Osoby planujące zakup M mają dziś przed sobą ciężki orzech do zgryzienia – kupować mimo wysokich cen czy czekać na ewentualne obniżki? Niestety, wiele wskazuje na to, że mieszkania nadal będą drożeć, bo popyt znacząco przewyższa podaż. Co więcej, deweloperzy nie nadążają z uzupełnianiem zapasu wyprzedających się lokali.

W 8 analizowanych miastach do sprzedaży trafiło w sierpniu łącznie 2410 lokali, czyli blisko o połowę mniej niż w lipcu. Podaż wyraźnie spadła niemal we wszystkich największych miastach. Wzrost odnotowano jedynie w Gdańsku i Poznaniu. Szczególnie martwi duży spadek liczby mieszkań wprowadzonych do sprzedaży w Warszawie i Wrocławiu, bo w tych miastach sytuacja podażowa jest dramatycznie zła. Dane GUS sugerują jednak, że deweloperzy walczą o uzupełnienie oferty, uzyskując wiele pozwoleń na budowę.

– Deweloperzy najpewniej się cieszą, ale i martwią jednocześnie. Czym? Niedoborem działek, długotrwałymi procedurami budowlanymi oraz rosnącymi kosztami budowy. Te trzy czynniki hamują podaż mieszkań, a bez wzrostu podaży będą one coraz droższe – zauważa ekspert GetHome.pl. – Obawiam się, że dla tych, którzy nie mają grubo wypchanego portfela, pozostaną dalekie przedmieścia największych miast oraz otaczające je miejscowości.

[QUIZ] Jak dużo wiesz o życiu w blokach? Odróżnisz prawdę od fałszu?

Rządowa tarcza antyinflacyjna

Wideo

Materiał oryginalny: Mieszkania. Dla zwykłych ludzi jest za drogo, inwestorzy kupują jak szaleni. A ceny mieszkań ciągle rosną - RegioDom.pl

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ela
Ja kupiłam mieszkanie na osiedlu poematu niedawno, stwierdziałam że nie ma na co czekać skoro wszystko tak teraz drożeje łącznie z materiałami budowlanymi, pewnie taniej już nie będzie
G
Gość
Moje obiektywne dane mówią co innego, szczyt popytu to kwiecień/maj 2021. Przez kolejne trzy miesiące była jeszcze realizacja finansowania tych zakupów. Po czym kolejne podwyżki na pozostałą część wolnych mieszkań gdy ponad połowa została sprzedana i to jest moment w którym kupujący muszą się przyzwyczaić do nowych cen bo jest za drogo. Tylko czy może być taniej przy tych cenach materiałów budowlanych, działek i oczekiwaniach płacowych pracowników ? Teoretycznie nie ale gdyby nagle zabrakło kupujących to ceny będą musiały wrócić do tego co mieliśmy w 2019 roku. Gorzej jeśli inflacja przyśpieszy, wówczas nieruchomości będą jeszcze bardziej rozchytywane. Na razie nas kłamią, prawdziwa inflacja jest dwa razy wyższa - co zrobi masa jak będzie o tym mówiono w mediach ?
Dodaj ogłoszenie