Mieszkańcy woj. podlaskiego nie dodzwonią się na 998 zgłosić zagrożenie. Tak jest jeszcze tylko w Lubelskiem

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Nasz region jest jednym z dwóch w Polsce, gdzie prowadzony jest pilotaż. Od 2018 r. CPR obsługuje już połączenia alarmowe na 997, czyli na policję. Wojciech Wojtkielewicz
W piątek zakończył się trwający od 1 lutego proces przełączania w woj. podlaskim strażackiego numeru 998 na numer alarmowy 112.

To oznacza, że każde takie połączenie od zgłaszającego odbierze nie dyżurny PSP, ale operator z Centrum Powiadamiania Ratunkowego, dokąd zostanie automatycznie przekierowane.

- Prace wykonywał dostawca sieci teleinformatycznej. Nie zauważyliśmy żadnych problemów. Proces przebiegł bardzo sprawnie. Ani osoba zgłaszająca ani też inna osoba wymagają pomocy, nie odczuje żadnej różnicy próbując dodzwonić na 998. Wręcz przeciwnie, to przyśpieszy podejmowanie działań ratunkowych - podkreśla Piotr Hryniewicki, operator numeru 112 w CPR w Białymstoku.

Czytaj też: Babcia 10-latka potrzebowała pomocy. Rezolutny chłopczyk zadzwonił na 112

Jak to możliwe? Wśród mieszańców pojawiają się obawy, że cała procedura wydłuży reakcję na zgłoszenie. Zanim operator przyjmie, zbierze wywiad i przekaże zgłoszenie do właściwej jednostki PSP, dyżurny Stanowiska Kierowania straży pożarnej już wcześniej mógłby wysłać zastępy na miejsce zdarzenia. Piotr Hryniewicki uspokaja: będzie wręcz odwrotnie. Po pierwsze zawsze dodzwonimy się na numer alarmowy 112 (w przeciwieństwie do prób połączenia się z numerem 998 lub 997, kiedy czas oczekiwania może być dłuższy, bo dyżurny jest zajęty).

- Podstawą działanie numeru alarmowego 112 jest zastępowalność ośrodków. Jeżeli ktoś z województwa podlaskiego będzie próbował się dodzwonić do CPR, a wszyscy nasi operatorzy będą akurat prowadzili rozmowę, jego połączenie zostanie automatycznie przełączone przez system do pierwszego wolnego operatora w kraju - wyjaśnia operator z CPR w Białymstoku.

Zgłaszający nawet się nie zorientuje. Operatorowi system będzie podpowiadał jego lokalizację, miejscowość, tzw. formatka z zebranymi przez operatora informacjami zostanie wysłana tylko do służb odpowiednich terytorialnie do miejsca zdarzenia.

Po drugie: operator ma możliwość już podczas prowadzenia rozmowy (nie po jej zakończeniu) natychmiastowego wysłania pierwszych, najważniejszych informacji do odpowiednich służb. Np. gdzie się pali, czy są osoby poszkodowane. Dyżurny może zadysponować odpowiedni siły i środki, i reagować na uzupełnianie przez operatora informacje. Te wyświetlają się mu od razu w systemie teleinformatycznym.

Po trzecie: zwykle sytuacja awaryjna, nagłego zagrożenia życia lub zdrowia, wymaga zaangażowania więcej niż jednej służby - straży pożarnej, pogotowia ratunkowego, policji. Każda, w przypadku zgłoszenia, zbiera głównie informacje związane ze specyfiką ich pracy.

- Straż pożarna będzie potrzebowała informacji, jaki to rodzaj budynku, z czego jest zrobiony. Policja numeru rejestracyjnego pojazdu sprawcy, który uciekł z miejsca wypadku. Ratownictwo medyczne o liczbie osób poszkodowanych. Rolą operatora 112 jest sprawne zebranie wszystkich tych informacji, które poprzez naciśnięcie jednego guzika bardzo szybko trafiają do wszystkich służb jednocześnie - podkreśla Piotr Hryniewicki. To taki zespół naczyń połączonych, który bardzo dobrze się ze sobą zgrywają. Pozwala też uniknąć powielania zdarzeń.

Zobacz także: Podlaskie. W czasie pandemii niemal 20 proc. wzrosła liczba zgłoszeń na numer alarmowy 112

Dodaje jednak, że to nie operator nr 112 decyduje o tym, że gdzieś zostanie wysłana karetka czy patrol policji. Obowiązkiem operatorów numerów alarmowych jest przyjmowanie zgłoszeń, filtracja tych zasadnych od niezasadnych, jak najszybsze i dokładne zebranie informacji i przekazanie ich służbom. To dopiero dyżurni bądź dyspozytorzy ratownictwa medycznego decydują o tym, co z tą informacja począć.

Praca pod presją i w obliczu ludzkich tragedii z pewnością sprawia, że praca operatora CPR nie należy do łatwych o wymaga sporek odporności na stres. Czy podczas "wywiadu" są w stanie zastąpić doświadczonych dyżurnych? Czy mają na tyle wszechstronną wiedzę?

Jak podaje Piotr Hryniewicki, zanim zatrudniony operator zacznie odbierać telefony, przechodzi teoretyczne i praktycznie szkolenie, które obejmuje wiedzę z zakresu systemu powiadamiania ratunkowego, ratownictwa medycznego, policji i z zakresu udzielania pierwszej pomocy. Odbywa też zajęcia z psychologiem. Po kursie przygotowawczym w ośrodku szkoleniowym, kandydat musi zdać egzamin państwowy po którym uzyskuje certyfikat operatora numerów alarmowych.

W podlaskim CPR pracuje w systemie dwuzmianowych 40 operatorów. W ciągu doby odbierają 1,6 tys. zgłoszeń. W całym 2020 r. było ich prawie 580 tys. z czego 55 proc. to zgłoszenia fałszywe. Skala niezasadnych połączeń spadła. W 2019 r. stanowiły około 65 proc. Wciąż najczęściej zdarzają się prośby o odblokowanie telefonu (tylko nr 112 jest wtedy aktywny), połączenia wynikające z przypadkowego naciśnięcia przycisku lub telefony od osób nietrzeźwych, które chcą ponarzekać a różne instytucje. Bardzo rzadko, ale jednak, operatorzy nr 112 odbierają także telefony z prośbą o zamówienie pizzy lub taksówki.

W październiku ub.r. podlaskie CPR zmieniło siedzibę. Z ul. Szosa Baranowicka w Białymstoku przeniosło się do Zaścianek. Nowy budynek ma 1,2 tys. metrów kwadratowych. W nowym obiekcie powstały m.in. sala operatorska z 30 stanowiskami, pomieszczenie psychologa i informatyków, sala szkoleniowa, konferencyjna oraz sala narad.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Materiał oryginalny: Mieszkańcy woj. podlaskiego nie dodzwonią się na 998 zgłosić zagrożenie. Tak jest jeszcze tylko w Lubelskiem - Gazeta Współczesna

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Dzwoniłem kiedyś na 112. Na wiosce stal pod sklepem samochód bmw na oponach bez bieżnika. Kierowca tegoż wehikułu też nie wyglądał na człowieka pierwszej świeżości. Pani ze 112 poleciła dzwonić do właściwej terytorialnie komendy. A skąd jaj mam znaleźć ten numer, mam grzebać w intrenecie, a i tak do kogo bym się dodzwonił, skoro to była sobota późnym popołudniem. Takie to 112. Wcześniej zadzwoniłbym na 997 i gościa by zwinęli. Teraz ta ja dziękuję i więcej tam nie zadzwonię..

G
Gość

Numer 112 to jakaś pomyłka. Jestem świadkiem wypadku. Dzwonię na 112 (dokładnego adresu nie znam), ale staram się powiedzieć jakie są charakterystyczne budynki obok (Trzy Kłosy) a babka, abym podał konkretny adres na Sienkiewicza. Po dłuższej rozmowie przełącza na policję i znowu trzeba wszystko dyktować.

Dodaj ogłoszenie