Mięso. Horror inicjacyjny

Jerzy Doroszkiewicz
Jerzy Doroszkiewicz
Garance Marillier jako Justine. Kadr z filmu "Mięso"
Garance Marillier jako Justine. Kadr z filmu "Mięso" Mat. dystrybutora
Kiedyś tak zwane „kocenie” było domeną komunistycznej, i chyba nie tylko komunistycznej armii. Francuska reżyserka Julia Ducournau pokazuje brutalne obyczaje inicjacyjne studentów weterynarii w St. Exupery.

„Mięso” od pierwszej sceny igra z widzem. Otóż z mgły wyłania się samochód, nagle coś pojawia się na drodze, a kierowca chcąc uniknąć wypadku ląduje na drzewie. Rozpoczyna się gra.
Na początku w tej grze dużo czerwonego koloru. Przyszli doktorzy Dolittle, zanim staną się kolegami starszych roczników, zostaną poniżeni, umazani we krwi, namawiani do jedzenia króliczych nerek i przygodnego seksu. Aha! Jest seks, jest mięso – brakuje tylko wampira. A miał być film o kanibalach. Spokojnie. Najpierw Julia Ducournau wykpi ślepy wegetarianizm. W przemyślnym scenariuszu znajduje nawet sojuszniczkę w osobie bufetowej, zaś cała żywiąca się korzonkami i puree ziemniaczanym rodzina też trafi na widelec.

Przy okazji owych inicjacji mamy i słoje z formaliną z zatopionymi organami wewnętrznymi, sekcje zwierząt, wszystko w odpowiednim świetle, acz absolutnie nie przerażające. Jedyną sceną nawiązującą do klasycznego horroru, będzie nerwowe pogryzanie przez główną bohaterkę, kreowaną przez Garance Marillier, końcówek włosów. Będzie inicjacja w dziedzinie… fryzur intymnych i ta prawdziwa, czyli utrata dziewictwa. Która z nich będzie bardziej znamienna w skutkach – to już trzeba zobaczyć samodzielnie. Tak czy inaczej, strasznie ci francuscy studenci są brutalni w tych swoich rytuałach uczelnianych. Za to wspólny pokój w akademiku dziewczyny z obcym chłopakiem, deklarującym homoseksualizm to dość nieoczywiste rozwiązanie, przynajmniej u nas.

„Mięso” to całkiem zabawny film o dojrzewaniu, w żadnej mierze nie straszny w pojęciu tandetnych horrorów ze zjawami i skrzypiącymi podłogami, choć oryginalny tytuł „Raw” dużo bardziej oddaje sens filmu. Jest jeszcze motyw muzyczny, jako żywo czerpiący z najlepszych wzorców francuskiej muzyki filmowej lat 60. XX wieku. Chapeau bas, ale najlepiej usłyszeć i zobaczyć „Mięso” na własne oczy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie