Metoda Ustawień Narodowych, czyli zagrasz tak jak Ci Prowadzący powie

(AK)
W tym spektaklu-grze widzowie wcielają się  w różne role.
W tym spektaklu-grze widzowie wcielają się w różne role. Andrzej Zgiet
"Metoda Ustawień Narodowych" to eksperymentalne połączenie spektaklu, w którym grają widzowie, performance'u, gry, a także regionalnej historii. Pomysł i forma - doskonałe. Słabiej wypada wykonanie.

Industrialna przestrzeń starej elektrowni, na każdym pokazie tylko 10 widzów-aktorów. Każdy otrzymuje zestaw słuchawkowy, przez który kontaktuje się z nim Prowadzący. Od początku towarzyszy im także kamera, która śledzi każdy ruch. Zaczyna się starannie wyreżyserowana gra, w której nie ma miejsca na improwizację, spontaniczność. I choć w instrukcji twórcy wyraźnie piszą o tym, że jedynym rekwizytem jest pistolet, pokazany odpowiednio ułożoną dłonią, to twórcy będą wymagać od widzów-aktorów znacznie więcej. Do skutku. Aż każdy wykona polecenie.

Fabuła projektu "Metoda Ustawień Narodowych" skupia się na dwóch dniach tzw. rajdu oficera AK Romualda Rajsa "Burego". Zimą 1946 roku jego oddział dokonał egzekucji białoruskich furmanów w lesie obok wsi Puchały Stare, pacyfikował także m.in. wsie Zanie i Szpaki. Twórcy oparli się na dokumentacji IPN-u i na wywiadzie ze świadkiem tych tragicznych wydarzeń.

Koncepcja spektaklu opiera się na mechanizmie przyjmowania i wykonywania ról społecznych, w szczególności roli oprawcy i ofiary. Niektórzy uczestnicy wchodzą w nie bardzo mocno. To zasługa emocjonalnej narracji, która opisuje tragiczne powojenne wydarzenia. Matka, która musi zdecydować, które z dwójki dzieci uratuje z płonącego domu, dziewczyna gwałcona przez znajomego partyzanta, który pochodzi z sąsiedniej wsi, mężczyzna, który dostaje zadanie wymordowania swoich sąsiadów - to tylko niektóre ze scen, które muszą odegrać uczestnicy. Odegrać je dokładnie tak jak mówi im Prowadzący. Ciekawy eksperyment, choć nie wszystkim przypadnie do gustu. Uczestnicy mniej podatni na sugestie będą się męczyć obserwując - co prawda autentyczne, ale w tym przypadku nieco nieporadne i groteskowe - sceny.

W "Metodzie Ustawień Narodowych" zabrakło elementu wyboru. Tu jest tylko jeden scenariusz, który napisała historia i który uczestnicy mają posłusznie wykonać. Po zabiciu sąsiadów widz-aktor ma odtworzyć taniec zwycięstwa, matce zamordowanego spojrzeć głęboko w oczy itd. Nawet jeśli nie czuje tych emocji, nie do końca wchodzi w rolę - ma wykonać zadanie.

Zdecydowanie to propozycja dla tych, którzy nie boją się nowatorskiego podejścia do sztuki i okazywania własnych emocji. Od tych nie sposób uciec. Tempo gry jest dynamiczne. Gracz, który w poprzedniej scenie był oprawcą, za chwilę w innej, wciela się w rolę ofiary. Nie ma czasu na oddech, oswojenie się, okiełznanie emocji. Inrtygująca psychodrama, która wywołuje przedziwne reakcje u uczestników.

Twórcom trzeba oddać także to, że w ciekawy sposób "sprzedają" widzom powojenną historię. Jest szansa, że po takim doświadczeniu zagrania w tym spektaklu, zaczną zgłębiać temat "Burego".

"Metodę Ustawień Narodowych" realizuje Fundacja Uniwersytetu w Białymstoku w ramach Pracowni Sztuki Społecznej przy finansowanym wsparciu białostockiego magistratu, urzędu marszałkowskiego, a także dzięki stypendium twórczemu ministra kultury dla reżysera Michała Stankiewicza.

W tym wydarzeniu można wziąć udział dziś o godz. 14, 16, 18 i 20 (premiera). Zaś jutro (niedziela, 23 listopada) o godz. 14, 16, 18 i 20. Wejście na spektakl trzeba zarezerwować pod nr tel. 660 678 859.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie