Przy Izbie Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku działa Podlaskie Centrum Arbitrażu i Mediacji. To alternatywa dla tradycyjnej - sądowej - drogi rozwiązywania sporów gospodarczych

Szybko, tanio, skutecznie, poufnie, prosto i efektywnie -  takie są zalety arbitrażu i mediacji. To alternatywa dla sądowego rozstrzygania sporów gospodarczych w sądzie. Zamiast latami czekać na rozstrzygnięcia sporów gospodarczych w sądach powszechnych,  podlascy przedsiębiorcy mają już do dyspozycji mediatorów.

Projekt wdrażający tę procedurę nadzoruje Ministerstwo Gospodarki. W kraju powstało sześć Centrów Arbitrażu i Mediacji. Centra te zostały powołane do stworzenia przedsiębiorcom optymalnych i przyjaznych warunków rozwiązywania konfliktów, w których co najmniej jedną ze stron jest przedsiębiorca.

Podlaskie Centrum Arbitrażu i Mediacji działa przy Izbie Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku. Swoim zasięgiem działania obejmuje - podobnie jak białostocka apelacja sądowa i prokuratorska - całe województwo podlaskie, ale też Olsztyn czy Ostrołękę. Na tym obszarze w ramach podlaskiego centrum swoją pomoc oferuje ponad 30 mediatorów, w takcie szkolenia jest 18 kolejnych. Wielu z nich to radcowie prawni, adwokaci z ogromnym doświadczeniem, ale również zawodowi mediatorzy specjalizujący się w godzeniu zwaśnionych stron. Choć siedziba główna centrum znajduje się w Białymstoku (w budynku Izby Przemysłowo-Handlowej, ul. Antoniukowska 7), to spory mogą być rozwiązywane w zasadzie w dowolnym, ale neutralnym, miejscu. Koszty mediacji wynoszą 1 proc. wartości sporu, ale nie więcej niż tysiąc złotych (do podziału na obie strony).

Mediacje to nowość w Polsce. Jednak w krajach Europy Zachodniej znane są od ponad 150 lat. To sposób na rozwiązywanie sporów poza sądem, choć ich rozstrzygnięcia są tak samo ważne. Dzięki nim konflikty mają być rozwiązywane szybciej, taniej i skuteczniej.

Mediować można w zasadzie w każdej konfliktowej sprawie dotyczącej przedsiębiorców, nawet takiej, która trafiła już do sądu. W takim przypadku proces jest zawieszany.

Druga z możliwości przystąpienia do mediacji to samodzielne uruchomienie tej procedury. Wystarczy zgłosić się do centrum. Oponent w sporze zostanie zaproszony do polubownego rozstrzygnięcia przez mediatora.
W PCAM mediować może nie tylko przedsiębiorca z przedsiębiorcą. Podjęcie rozmów jest możliwe także wtedy, gdy jedną ze stron konfliktu jest jednostka samorządowa czy publiczna .
Przeważnie wystarczy kilka spotkań z rozjemcą, by rozwiązać problem. Bo w tej procedurze nie chodzi o wskazanie winnego, a o znalezienie satysfakcjonującego rozwiązania. W sądzie to w zasadzie nie do osiągnięcia. Jeżeli mediacja jednak się nie powiedzie, to nasza sytuacja się nie pogorszy - zawsze można skierować sprawę do sądu.

Druga możliwość alternatywnego rozstrzygania sporów gospodarczych to arbitraż. Sąd arbitrażowy ma powstać w Białymstoku do czerwca tego roku. Już kilka miesięcy później będzie można rozstrzygać tu spory, gdy stronom nie uda się wypracować spójnego stanowiska w formie ugody. W tym przypadku do zespołu kolegialnego będzie można zaprosić fachowców z dziedziny, której dotyczy spór.

 

Po mediacjach współpraca biznesowa  jest możliwa - mówi Witold Karczewski, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku.

Jak doszło do tego, że izba zdecydowała się na udział w ogólnopolskim projekcie mającym na celu rozwój oraz promocję arbitrażu i mediacji?
karcz   - Kwestie dotyczące sporów, jakie funkcjonują w biznesie, mają bezpośrednie odniesienie do jakości funkcjonowania tego biznesu. I choć oczywiście kwestiami dotyczącymi regulacji prawnych przy rozwiązywaniu sporów zajmuje się Ministerstwo Sprawiedliwości, to inicjatywa powołania Centrów Arbitrażu i Mediacji zrodziła się w Ministerstwie Gospodarki, bo konsekwencje tych sporów wchodzą na obszar gospodarczy. W CAM-ach w sposób modelowy próbuje się wdrażać takie modelowe rozwiązania dotyczące propagowania mediacji. Zdecydowaliśmy się wziąć w nim udział, bo uważamy to rozwiązanie za bardzo właściwe i potrzebne, zwłaszcza w naszym regionie.

Dlaczego warto wybrać mediacje zamiast drogi sądowej?
- Kwestie dotyczące sporów, konfliktów w biznesie mocno absorbują czas. A to odciąga nas od rzeczy najważniejszych w biznesie, jakimi są kwestie dotyczące rozwoju biznesu, planowania nowych wyzwań, zdobywania rynku, zwiększania pozycji konkurencyjnej.

Mówi się też, że po rozprawie w sądzie trudno jest wrócić do dawnych biznesowych relacji...
- Rzeczywiście, ten czynnik dotyczący emocji w przypadku rozpraw sądowych najczęściej zrywa relacje biznesowe, jakie istniały między stronami. W przypadku mediacji ten efekt nie musi występować, bo mówiąc o mediacji, mówimy o poszukiwaniu pewnych rozwiązań, na które obie strony wyrażają zgodę, tworzą jakieś pole do wzajemnych ustępstw, uzgadniają to, wyrażają na to zgodę. I ta forma ugody jest satysfakcjonująca dla obu stron, czyli jak najbardziej możemy mówić nawet o efekcie odwrotnym, czyli zacieśnienia woli dalszej współpracy.

Mówicie Państwo przede wszystkim o mediacjach. A arbitraż?
-  Mamy taki ambitny zamiar, żeby strukturę sądu arbitrażowego powołać jeszcze w tym półroczu, czyli do czerwca. Mniemamy że w drugiej połowie roku będziemy mogli już skutecznie realizować działalność przypisaną do arbitrażu.

 

W mediacjach ważne jest, by obie strony chciały rozmawiać - mówi Marcin  Szargiej, mediator PCAM, prezes Polskiego Stowarzyszenia Mediatorów.

Jaka jest rola mediatora przy rozstrzyganiu sporów gospodarczych?
arb   - Mediacje to jest taka pozasądowa forma rozwiązywania konfliktów. Mediator jest osobą godną zaufania, która pomaga stronom w wypracowaniu rozwiązania konfliktu, który się pojawił, który jest toczony przed sądem.

Czy mediator musi mieć wykształcenie prawnicze?
- Niekoniecznie musi być prawnikiem. Mediator musi przede wszystkim znać się na rozwiązywaniu konfliktów, czyli mieć pewne umiejętności  chociażby z zakresu komunikacji. Mediator organizuje sytuację do tego, żeby strony mogły porozmawiać. Jest osobą bezstronną, czyli nie doradza i nie podaje rozwiązań, a bardziej wskazuje kierunek.

Dlaczego warto iść na mediacje, a nie do sądu?
- W pierwszej kolejności dlatego, że mediacja w stosunku do całego postępowania sądowego jest tańsza - oszczędza się nie tylko pieniądze, ale też czas.

W jakich sprawach można mediować?
- Mediować można praktycznie w każdej sprawie. Jedynym warunkiem, żeby mediacja mogła się odbyć, jest to, czy przedsiębiorcy chcą się  porozumieć.  Jeśli tak - to dla nich są mediacje. Jeśli są raczej nastawieni na to, żeby udowadniać, kto ma rację,  oczekują wyroku - to pozostaje im sąd. Mediator nie wydaje wyroku. Mediator idzie w kierunku znalezienia rozwiązania satysfakcjonującego obie strony.

Spotkania mediacyjne są tajne. Ale proszę - wyjaśnijmy choć trochę, czego na takich spotkaniach można się spodziewać.
- Mediator na początku wysłuchuje obu stron sporu, chce się dowiedzieć, z czym jest kłopot. Ale nie w kategoriach szukania winnego, tylko wyłącznie w celu, by dowiedzieć się, czego sprawa dotyczy. Później są tzw. rozmowy indywidualne, gdzie każda ze stron proponuje swoje rozwiązanie konfliktu. Na koniec znów spotykamy się wspólnie, aby wynegocjować, wybrać najlepsze możliwe rozwiązanie spośród tych, które zostały zaproponowane podczas rozmów indywidualnych.

Jeśli kontrahent nie zapłaci , firma czekając na wyrok sądu może nawet przestać istnieć - mówi Zdzisław Wilczko, przedsiębiorca, prezes ZDZ.

O co najczęściej spierają się przedsiębiorcy?
arb    - Najczęściej o pieniądze - taka jest prawda. Bo przedsiębiorcy mogą funkcjonować wtedy, gdy mają fundusze. A z płatnościami bywa różnie. Czasem jeden nie płaci drugiemu, bo z kolei nie zapłacił mu ktoś inny. Albo ma na przykład zastrzeżenia co do jakości usługi. Te zastrzeżenia są mniej albo bardziej słuszne, ale spory są. I zwykle kończą się w sądzie.

Ale o polskich sądach mówi się często, że są kosztowne, a czas oczekiwania na rozprawę, a potem na wyrok jest bardzo długi.
- Dokładnie! Średni czas oczekiwania na rozprawę to jest dwa, a nawet i więcej lat. No i oczywiście do sądzenia się potrzebne są pieniądze: na różnego rodzaju opłaty, na prawników. Często też bywa i tak, że nawet ktoś wygra sprawę, ale wcześniej jego firma  przestaje istnieć.

I co wtedy?
- To już wtedy jest sprawa załatwiona. Jeśli pieniądze odzyskamy po kilku latach, to i tak zwykle idą one na zaległe zobowiązania różnego rodzaju zaległości skarbowe, roszczenia pracownicze. Gdy firma nagle nie dostaje dużych pieniędzy, których się spodziewa i które jej się należą, to często decyduje o tym, że wypada z rynku.

Podobno właśnie lepiej odzyskać część długu, ale szybciej.
- Pieniądze otrzymane od razu - nawet nie wszystkie - pozwalają tej firmie funkcjonować, bo ma jakieś zasoby finansowe. I wtedy nie musi aż tak bardzo angażować się w spory, a może zająć się swoją działalnością gospodarczą.

Takie szanse na szybkie dojście do porozumienia dają mediacje.
- W wielu krajach Unii Europejskiej mediacje i arbitraż są powszechnym sposobem na rozstrzyganie sporów. Powinniśmy brać z nich przykład. To niczego dla pracodawcy nie ujmuje, ponieważ mediacja polega na tym, że dwie strony dogadują się. I jeżeli dochodzą do porozumienia, idą do sądu, by zatwierdził ich postanowienia. To jest równoznaczne z wyrokiem sądu, a sprawa załatwiona jest błyskawicznie. 

Jednak przedsiębiorcy nie bardzo są przekonani do tej formy rozstrzygania sporów.
- Bo to jest nowe. I naprawdę trzeba trochę czasu i wiedzy, żeby do tego się przekonać.