Mecz Polska – Słowenia. Teodorczyk strzelił i zaprosił na „Kaczuchy”. Tylko remis na koniec roku

JCZ, Maciej Pietrasik
Polska - Słowenia Fot. Tomasz Hołod / Polska Press
W ostatnim tegorocznym spotkaniu reprezentacja Polski zremisowała we Wrocławiu ze Słowenią 1:1 (0:1). 40 tys. publiczność nie zobaczyła porywającego widowiska. Drużyna Adama Nawałki długo goniła wynik. Dopiero w końcówce, gdy pojawił się na boisku m.in. Jakub Błaszczykowski, coś w jej grze ruszyło. Wyrównał Łukasz Teodorczyk. Gola celebrował razem z pozostałymi kolegami, tańcząc popularne "Kaczuchy".

Adam Nawałka na przedmeczowej konferencji prasowej zapowiadał, że da szansę występu zawodnikom, którzy zazwyczaj nie mieszczą się w pierwszej jedenastce. I tak rzeczywiście się stało, bo w porównaniu do piątkowego meczu w Bukareszcie nastąpiło osiem zmian w pierwszej jedenastce. Wyjątkami byli Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk i Grzegorz Krychowiak, który pełnił rolę kapitana. Od pierwszej minuty na boisku pojawili się między innymi Bartosz Kapustka, Artur Boruc, Łukasz Teodorczyk i Jacek Góralski, który niespodziewanie zadebiutował w biało-czerwonych barwach.

Na wrocławskim stadionie zasiadł niemal komplet widzów, ale w pierwszej połowie oglądali oni mizerne widowisko. Choć mecz był wyrównany, to z pewnością nie w dobrym tego słowa znaczeniu, bo poczynania ofensywne obu zespołów pozostawiały wiele do życzenia. Po naszej stronie szczęścia próbował między innymi Łukasz Teodorczyk, ale to Słoweńcy wyszli na prowadzenie w 24. minucie meczu. Z rzutu wolnego na krótki słupek dośrodkowywał Josip Ilicić, w polu karnym naszym obrońcom uciekł Miha Mevlja i strzałem przy bliższym słupku pokonał Boruca.

Stracony gol jakby nieco ożywił Polaków, którzy od razu starali się odpowiedzieć. Sporo miejsca na trzydziestym metrze miał Grzegorz Krychowiak, lecz nie miał zbytnio do kogo podać, więc zdecydował się na uderzenie, które spokojnie złapał Vid Belec. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy Słoweńcy znów mogli zaskoczyć Boruca. Tym razem jeden z pomocników gości uderzył z dystansu, piłka skozłowała przed naszym bramkarzem, ale ten zdołał odbić ją do boku. Podopieczni Adama Nawałki przed przerwą bramce Słoweńców już nie zagrozili. Nic więc dziwnego, że przy zejściu do szatni żegnały ich solidne gwizdy.

W przerwie selekcjoner naszej kadry zdecydował się na dwie zmiany. Zgodnie z oczekiwaniami na drugie 45 minut wyszedł Wojciech Szczęsny, ponadto zmienił się system gry, bo drugim napastnikiem został Kamil Wilczek, który zastąpił Krychowiaka. Piłkarz Broendby wniósł poro ożywienia w poczynania zespołu i niedługo po wznowieniu gry wypracował znakomitą okazję Łukaszowi Teodorczykowi. Po prostopadłym podaniu gracz Anderlechtu znalazł się przed bramkarzem, lecz niepotrzebnie przekładał sobie piłkę i jeden z rywali zdołał go zablokować.

Po chwili pod bramką Słowenii znów zrobiło się gorąco. Teodorczyk nie zdołał jednak uderzyć, a strzał Góralskiego został zablokowany. Po dość dobrym początku drugiej połowy później znów tempo ataków nieco spadło. Goście grali bardzo spokojnie, cierpliwie rozgrywając piłkę w środku pola, a kolejne minuty upływały. Kibice zaczęli domagać się wprowadzenia na boisko Kamila Grosickiego, który we Wrocławiu strzelał bramki z Czechami i Finlandią. Nawałka początkowo był innego zdania - zamiast „Grosika” na murawie zameldowali się Piotr Zieliński i Jakub Błaszczykowski, ale w końcu również i dla piłkarza Stade Rennais znalazło się miejsce na boisku. Trzeba przyznać, że przywitany został on zdecydowanie najgłośniej.

Choć niewiele na to wskazywało, Polakom udało się wreszcie doprowadzić do remisu w 79. minucie spotkania. Z letargu wybudził naszą kadrę Łukasz Teodorczyk, który wykorzystał okazję wykreowaną przez dwóch rezerwowych. Zieliński rozrzucił piłkę na prawą stronę, tam z obrońcą poradził sobie Błaszczykowski, który dośrodkował w pole karne, a Teodorczyk ubiegł bramkarza i z pięciu metrów umieścił piłkę w siatce.

Trybuny natychmiast zaczęły domagać się oczywiście gola na wagę zwycięstwa, a nasi piłkarze zaatakowali ze wzmożoną siłą. Okazję na bramkę miał między innymi Grosicki, który popędził do daleko zagranej piłki, lecz bramkarz Słoweńców zdążył wyjść przed pole karne i wybić piłkę na aut. W samej końcówce szczęścia próbował też Wilczek, ale piłka po ładnym strzale z 25 metrów przeleciała nieznacznie nad poprzeczką, niecelnie uderzał też Grosicki. Ostatecznie mecz ze Słoweńcami zakończył się więc remisem, ale to nie wynik w spotkaniu towarzyskim jest sprawą pierwszorzędną. Przede wszystkim wątpliwe, aby Adam Nawałka był zadowolony z postawy tych piłkarzy, którzy zazwyczaj nie mieszczą się w pierwszym składzie.

Zobacz również:

Adam Nawałka: Mecz nie ułożył się dla nas dobrze
Łukasz Teodorczyk: Jest wiele do poprawienia, ale na to potrzeba czasu
Jakub Błaszczykowski: Ciężko nam się grało, ciężko konstruowało akcje
Teodorczyk celebrował gola nietypową cieszynką
Memy po meczu Polska - Słowenia: Tęsknota za Lewym, Borkiem i Hajto
Kibice na meczu Polska - Słowenia [ZDJĘCIA]

Kibice na meczu Polska - Słowenia [ZDJĘCIA]

Najlepsze piłkarskie newsy - polub nas!

Wideo

Materiał oryginalny: Mecz Polska – Słowenia. Teodorczyk strzelił i zaprosił na „Kaczuchy”. Tylko remis na koniec roku - Gol24

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

F
Fred

Z państewkami byłej Jugosławi zawsze pod górkę Jesteśmy słabsi mniej wybiegani słabsza technika i nie leży nam ten przeciwnik jak Serbia i Czarnogóra Czy Bośnia Przegrywamy i ciągle gra do tyłu ,gra bez jaj i weny A Rumunami było dużo lepiej

ż
żenada

a komentatorzy jeszcze słabsi. Szpakowski zatrzymał się na przełomie komuny i wolnej Polski. Żewłakow mu tokował, a on Żewłakowowi. Jak szkoda, że nie mogłam wyłączyć ich relacji. Realizacja TVP na poziomie sprzed kilkunastu lat. Mało kamer, brak rezerwy, słabe powtórki, zero statystyk na koniec I połowy i w trakcie meczu, w przerwie to samo niemal same reklamy. ps. Tzw. niektórzy zmiennicy niech wracają do swoich klubów. Kapustka? Cienias.

Dodaj ogłoszenie